Pomagał innym, teraz sam potrzebuje pomocy. Zawodowy strażak Albert Chwedoruk ze Sławacinka Starego walczy o powrót do zdrowia po porażeniu prądem. Do wypadku doszło podczas pracy w rodzinnej firmie. Polegała ona na uprzątnięciu z jednego z pomieszczeń metalowych elementów. Jak się później okazało, w czasie tych prac młody strażak został porażony prądem o wysokim napięciu.
CZYTAJ: Zapchane kominy i brak wentylacji. Zima i mróz obnażają zaniedbania
O tym, jaki jest stan zdrowia pana Alberta i jak bardzo potrzebne jest wsparcie finansowe na rehabilitację, mówi między innymi jego brat Ernest Chwedoruk, który jako pierwszy pojawił się na miejscu wypadku i udzielał poszkodowanemu pierwszej pomocy: – Brat został porażony prądem o wysokim napięciu, około 17 000 V. Dopiero w momencie, kiedy ratownik medyczny zdjął rękawiczkę z ręki Alberta, dowiedzieliśmy się, że ręka jest poparzona przez prąd wysokiego napięcia. Albert dwa miesiące był na oddziale intensywnej terapii, gdzie lekarze nie dawali mu jakiejkolwiek szansy. Przez pierwsze trzy dni mówili, że w ogóle brak szans na przeżycie, a jeżeli przeżyje, to będzie rośliną.
– Od momentu wypadku przebywał cały czas w szpitalu. Jego rekonwalescencja była dosyć długa. Z OIOM-u przeniesiono go w stanie ciężkim na oddział neurologiczny. Potem po diagnozie poszerzonej okazało się, że na skutek uderzenia bądź upadku ma połamany kręgosłup w odcinku piersiowym – mówi Anna Sucharzewska, siostra Alberta. – Obecnie jest sparaliżowany od pasa w dół, choć ma częściowe czucie. Czasami dzień jest lepszy, czuje więcej i sprawność jest widoczniejsza. Przychodzą rehabilitanci, którzy pracują nad tym, żeby zmobilizować mięśnie, powięzi, a także nerwy do komunikacji między sobą i do przywrócenia stanu sprawności. To długi proces. Ale wiem, że będzie chodził. Tylko pytanie, kiedy? Jest to kwestia czasu, sił, rehabilitacji, odpowiednich ośrodków, odpowiednich specjalistów.
Pan Albert wymaga systematycznej rehabilitacji. Czy jest ona bardzo kosztowna?
– Na chwilę obecną przychodzą do Alberta trzej fizjoterapeuci, którzy się wzajemnie uzupełniają. Dodatkowo jeszcze przychodzi pani, która się zajmuje poprawą krążenia. Są to koszty od 100 zł wzwyż – odpowiada Anna Sucharzewska.
– Albert jest osobą otwartą, przyjazną, dobrą, życzliwą. Nie da się o nim powiedzieć złego słowa. Dla mnie jest bohaterem. Uratował życie wielu osobom, o których wcześniej nie wiedzieliśmy, bo o tym nie mówił – stwierdza Ernest Chwedoruk.
– Jestem w ciężkiej sytuacji, bo walczę, żeby jak najszybciej wrócić do zdrowia. I wrócić na służbę – mówi sam Albert Chwedoruk.
– Pracowałem z Albertem Chwedorukiem na jednej zmianie prawie pięć lat. Jest to bardzo dobry człowiek. Dał się poznać jako wspaniały kompan do różnego rodzaju akcji ratowniczo-gaśniczych. Zawsze można było na niego liczyć. W wyniku wypadku teraz on sam potrzebuje pomocy. Jako koledzy, funkcjonariusze, wspieramy Alberta, jak tylko możemy. Sami kilkukrotnie organizowaliśmy zbiórkę środków pieniężnych na leczenie i rehabilitację, która miejmy nadzieję przyniesie pozytywne rezultaty – opowiada młodszy kapitan Marek Waszczuk, oficer prasowy Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Białej Podlaskiej.
To że pan Albert przeżył, to w dużej mierze zasługa pana. Reanimował pan swojego brata na miejscu wypadku.
– Takie działanie podejmowałem pierwszy raz w życiu. Mam nadzieję, że nie będę musiał więcej tego robić. Udało się dzięki wielkiej pomocy siostrzeńca, bo też znalazł się w tej okolicy, pomagał nam przy pracach. Gdyby nie siostrzeniec i ja, to Alberta by nie było – mówi Ernest Chwedoruk.
Ani przez chwilę nie pomyślał pan, że może to się skończyć tragicznie?
– Nawet na sekundę nie podłamałem się i nie pozwoliłem innym zwątpić w to, że brat przeżyje. W każdej chwili wspierałem, mówiłem, że wyjdzie z tego. I on wyjdzie. Za trzy, cztery miesiące się spotkamy i będziemy o tym opowiadać na szerszą skalę – stwierdza Ernest Chwedoruk.
Od niedawna ruszyła zbiórka na rzecz pomocy panu Albertowi. Pani koordynuje całą akcję. Jak to wygląda?
– Najtrudniej jest prosić, łatwiej jest dawać i pomagać. Sami nie bylibyśmy nigdy w stanie zdecydować się na zorganizowanie zbiórki, ponieważ duma by nam nie pozwalała. Przyjaciele i znajomi Alberta z pracy i prywatni założyli tę zbiórkę. Ma ona na celu pomoc w powrocie Albertowi do zdrowia. Przekazanie1,5% podatku jest szlachetną formą wsparcia. Nie kosztuje nas nic, a może bardzo dużo pomóc w uzbieraniu pieniążków czy to na prywatną rehabilitację, czy zapewnienie Albertowi pobytu w specjalistycznych ośrodkach, które pozwolą mu szybciej wrócić do zdrowia i stanąć na nogi. I w to bardzo wszyscy wierzymy.
Wszyscy, którzy chcieliby pomóc panu Albertowi Chwedorukowi mogą to zrobić poprzez portal www.siepomaga.pl.
MaT / opr. ToMa
Fot. siepomaga.pl / Komenda Miejska Państwowej Straży Pożarnej w Białej Podlaskiej
Pliki dźwiękowe
20.01.2026 Gorąca linia Radia Lublin

















