W ostatnich latach wzrasta liczba wydanych w Lublinie Niebieskich Kart. W tym momencie jest ich prawie 1800, natomiast w poprzednich latach było ich około 1000. Szacuje się, że do końca roku będzie około 2000, bo do początku października założono ich już 768.
CZYTAJ: Potrącił policjanta i wyszedł na wolność. Kontrowersje po decyzji prokuratury
– To nie znaczy, że ta przemoc rzeczywiście narasta – mówi kierownik sekcji do spraw przeciwdziałania przemocy domowej Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie w Lublinie, Małgorzata Rabczewska. – Nas, specjalistów, którzy pracują z Niebieskimi Kartami, te dane bardzo cieszą, bo to jest liczba rodzin z przemocą, gdzie przemoc została zgłoszona. Czyli tym rodzinom udaje się pomóc, podjęte zostały działania i przez pracowników MOPR-u, i przez policję. Kilka, kilkanaście lat temu tych zgłoszeń było mniej, ponieważ temat przemocy traktowany był jako wstydliwy. W tym momencie nasi mieszkańcy dzięki nagłośnieniu tematu wiedzą, gdzie mogą się zgłosić.
– Jeśli chodzi o główne formy przemocy, jest to przede wszystkim przemoc psychiczna, powiązana z przemocą fizyczną. Coraz częściej mówimy też o przemocy ekonomicznej, zwłaszcza wobec osób starszych. Coraz częściej także identyfikujemy przemoc w postaci zaniedbania czy zaniechania. Skądinąd właśnie zaniedbanie, zaniechanie to są te formy przemocy, których najczęściej doświadczają dzieci i młodzież. Natomiast jeżeli mówimy o psychicznej i fizycznej, najczęściej tej formy przemocy doznają kobiety – informuje Adam Mołdoch, zastępca dyrektora Centrum Interwencji Kryzysowej, przewodniczący Zespołu Interdyscyplinarnego w Lublinie. – Przemocy doznają i kobiety, i dzieci, i osoby starsze i mężczyźni. Jeśli chodzi o mężczyzn, to tutaj skala wynosi kilkanaście procent, natomiast najczęstsza forma przemocy wobec nich jest to przemoc psychiczna. Warto także dodać, że odkąd w Polsce mamy tak zwane standardy ochrony osób małoletnich, istotnie wzrosła liczba procedur Niebieskiej Karty zakładanych przez pracowników oświaty.
Osobom doświadczającym przemocy pomagają też organizacje pozarządowe, miedzy innymi Fundacja Dajemy Pomoc, prowadząca w Lublinie charytatywny sklep Dobre Miejsce.
– Dobre Miejsce to nie jest tylko sklep charytatywny, gdzie każda rzecz, którą możemy kupić, ma swoją historię i dajemy jej drugie życie. Ale jest ono przede wszystkim po to, żeby kobiety pospotykały się w gronie takich kobiet, które również przeszły przez coś ciężkiego w życiu – mówi Marta Czubacka z Fundacji Dajemy Pomoc. – Chcemy pracować nad tym, żeby skrócić czas trwania przemoc i takie uwięzienie tych kobiet w koszmarze. Niestety to są bardzo często długie lata. Są kobiety, które bardzo długo w ogóle zaprzeczają temu, że jest problem. Nie chcą, żeby dowiedziały się choćby środowiska szkolne, w którym dzieci przebywają, bo czują się gorsze. One są bardzo zniszczone psychicznie. Niekiedy zmagają się z wieloletnią depresją. Bardzo często mąż, partner, konkubent obiecuje, że więcej tego nie zrobi. Po pobiciu następuje tak zwany miesiąc miodowy i przez jakiś czas wszystko jest w porządku. I ta kobieta daje kolejną „ostatnią” szansę, bo chce, żeby dzieci wychowywały się w pełnej rodzinie.
– Z jednej strony mamy sytuacje, w których osoby stosujące przemoc traktują ją jako środek osiągania celu – mówi Adam Mołdoch. – Kiedy rozmawiamy z nimi i pytamy się, dlaczego krzywdzą drugą osobę nieraz słyszymy: „Skoro wyszedłem na ludzi i byłem bity, to w ten sposób chcę wychować swoje dziecko, bo z pewnością również wyrośnie na prawowitego obywatela”. To błąd. Po drugie nadal w naszym społeczeństwie pokutuje błędne przekonanie, że „jak ktoś kocha, to bije”. To błąd, mit i stereotyp. Przemoc jest też wyrazem bezradności względem drugiej osoby, względem umiejętności komunikowania się. Powodów jest naprawdę bardzo dużo. Chociaż mówimy też o takich sytuacjach, gdzie dane osoby stosują przemoc poprzez zaniedbanie, zaniechanie, chcąc nie widzieć problemów, które w ich najbliższym otoczeniu mają miejsce. Katalog różnych postaw, ale także i przekonań jest naprawdę bardzo duży.
– Kiedy wchodzi w życie procedura Niebieskiej Karty, osoba, która doznaje przemocy, nie jest już pozostawiona sobie sama. Do takiego domu systematycznie będzie zaglądał dzielnicowy w mundurze i pracownik socjalny, więc ta osoba stosująca przemoc będzie widziała, że ktoś się tym interesuje – mówi Małgorzata Rabczewska. – Strasznie lubię, jak czasami po pierwszej wizycie od osób, które doznają przemocy, kiedy na pytanie: „Co słychać u pani”, słyszymy odpowiedź: „Dobrze, a wie pani dlaczego? Bo mąż powiedział: «Aleś się instytucjami obstawiła»”. Budujemy więc taką grupę wsparcia wokół osoby doznającej przemocy.
Procedurę Niebieskiej Karty może wszcząć między innymi policjant, pracownik socjalny, pracownik oświaty – np. nauczyciel, pedagog, psycholog, pracownik ochrony zdrowia czy żołnierz Żandarmerii Wojskowej. W jej wyniku możliwe jest wydanie nakazu opuszczenia mieszkania, zakazu zbliżania się czy zakazu kontaktowania się prze osobę stosującą przemoc. Osoby doznające przemocy mogą między innymi uzyskać bezpieczne schronienie do 90 dni, pomoc psychologiczną i indywidualny plan pomocy.
LilKa / opr. ToMa
Fot. pexels.com
Pliki dźwiękowe
Coraz więcej Niebieskich Kart w Lublinie

!["Rosyjski atak powietrzny na terenie Ukrainy". Alert odwołany [AKTUALIZACJA] 2 EAttachments9790677383f4ffffff4c996a31d61d37fc7166a xl](https://radio.lublin.pl/wp-content/uploads/2026/10/EAttachments9790677383f4ffffff4c996a31d61d37fc7166a_xl-350x250.jpg)







