Anna Kovalova:
Wełna, krosna i tradycyjne wzory. Jak powstają huculskie liżnyky i gunie? I dlaczego warto pielęgnować dawne techniki tkackie? O tym już za chwilę. Witam, przy mikrofonie – Anna Kovalova.
—————-
Dziś zapraszam Państwa na rozmowę z Ruslaną Honcharuk, która pochodzi z Jaworowa w ukraińskich Karpatach. Od dziecka zajmuje się tkactwem, którego uczyła się od mamy i babć. Tworzy tradycyjne wełniane wyroby, łącząc dawne wzory z własnymi pomysłami. A o tym, jak powstają te niezwykłe tkaniny i dlaczego warto przekazywać tę tradycję kolejnym pokoleniom, opowie sama Ruslana Honcharuk.
Ruslana Honcharuk: Moja prababcia, babcia i wiele pokoleń przed nimi tkały na krosnach liżnyky i gunie. Tę tradycję przekazała mi mama. Uczyła mnie tkania od najmłodszych lat, już od piątego roku życia. Tak jest zresztą w naszej miejscowości. Kiedy dziecko ma cztery, pięć czy sześć lat, zaczyna się je uczyć tkactwa. W ten sposób tradycja jest przekazywana z pokolenia na pokolenie od wielu lat.
Anna Kovalova: A czy pani również przekazuje tę tradycję kolejnym pokoleniom?
Ruslana Honcharuk: Tak, oczywiście. Uczę tkać swoje dzieci, ale ich do tego nie zmuszam. Chcę, żeby same miały na to ochotę. Dlatego właśnie tak to u nas wygląda. To nie jest zwykła praca. To potrzeba serca, pasja i inspiracja. A to wszystko przynosi efekty.
Anna Kovalova: Czyli można powiedzieć, że pani właściwie nie pracuje?
Ruslana Honcharuk: Tak, ja odpoczywam! Oczywiście jest to praca fizyczna i wcale niełatwa. Zaczynamy od mycia wełny i przędzenia, a są to długotrwałe i wymagające procesy. Ale jeśli człowiek robi to z miłością, ma w sercu inspirację i kocha twórczość, wszystko przychodzi łatwiej. Wtedy zapomina się o tych wszystkich trudnych etapach.
Anna Kovalova: Czy mogłaby pani opowiedzieć o całym procesie, od początku do końca?
Ruslana Honcharuk: Wszystko zaczyna się od strzyżenia owiec. Najpierw strzyże się wełnę, potem ją myje, wyparza w gorącej wodzie, suszy i sortuje według kolorów: żółtą razem z żółtą, białą z białą, szarą z szarą, a czarną z czarną. To naturalne kolory wełny: biały, czarny i szary. Następnie wełnę rozczesuje się na specjalnych grzebieniach. Dawniej robiono to ręcznie i było to bardzo trudne, ponieważ używano specjalnych szczotek, które rozluźniały włókna. Dziś ten etap został już zmechanizowany, dzięki czemu łatwiej jest przygotować większą ilość wełny. Ręczna obróbka była bardzo powolna – w ciągu jednego dnia można było przygotować zaledwie kilka kilogramów. Następnie przędzie się wełnę ręcznie na wrzecionie. W ten sposób powstają nici o różnej grubości. Później nawija się je na krosna. Cieńsza nić tworzy osnowę, a do tkania wykorzystuje się również nieco grubsze nici. Kiedy wyrób jest już utkany, wkładamy go do wody. Nad rzeką znajduje się folusz – specjalna konstrukcja, w której przepływająca woda wprawia tkaninę w ruch, podobnie jak w pralce. Wyrób foluje się tam przez około cztery godziny, a czasem nawet dłużej. W tym procesie włókna wełny zbijają się, a tkanina staje się gęstsza i nabiera odpowiedniej formy. Następnie wystarczy ją wysuszyć. I gotowe!
Anna Kovalova: Wróćmy do pani prac. Jesteśmy teraz, można powiedzieć, w takim małym królestwie tradycji. Co najbardziej lubi pani tworzyć? Widzę tutaj gunie, kamizelki, dywany, a także mniejsze tkaniny, które można powiesić na ścianie.
Ruslana Honcharuk: Wszystko mnie interesuje, również dywany. Sięgam po dawne, klasyczne wzory, które pozostawili nam przodkowie. Widzieliśmy je przed chwilą i nadal są wykorzystywane. Bardzo lubię wykorzystywać je w swoich pracach. Lubię też tworzyć coś nowego. Odtwarzanie dawnych wzorów jest ważne, ponieważ pozwala zachować tradycję, ale tworzenie nowych to jak tchnienie świeżego powietrza – nowe spojrzenie i nowa perspektywa. Dlatego wprowadzam również własne wzory. Szczególnie lubię tkać ?unie, czyli tradycyjne wełniane okrycia wierzchnie, podobne do kamizelki. Uwielbiam patrzeć na ludzi, którzy je noszą. Wtedy te rzeczy ożywają. Nie wiszą już po prostu na wieszakach, lecz poruszają się razem z człowiekiem i stają się żywym elementem garderoby. To mnie fascynuje.
Anna Kovalova: W 2020 roku karpackie tkactwo liżnyków wpisano do Narodowego Wykazu Elementów Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego Ukrainy. Dlaczego, pani zdaniem, warto dziś pielęgnować tę tradycję?
(Liżnyk to tradycyjny, gruby, we wzory wyrób z wełny, o długim, puszystym runie).
Ruslana Honcharuk: Ponieważ jest to dar, który otrzymaliśmy od naszych przodków. Uważam, że to bardzo ważne. Dzięki temu będziemy pamiętać, kim jesteśmy, jaki piękny mamy język, jakie są nasze korzenie i jak wspaniałymi, pełnymi światła ludźmi jesteśmy. Jesteśmy ludźmi słońca i zawsze powinniśmy o tym pamiętać oraz być z tego dumni.
Anna Kovalova: Bardzo mi się podoba, że te tradycje wracają dziś do współczesnej kultury. Można powiedzieć, że zaczynamy je popularyzować w nowoczesnej formie.
Ruslana Honcharuk: Też uważam, że to bardzo dobrze. Kiedy kultura pozostaje zamknięta w muzeach i niewiele osób ma z nią kontakt, stopniowo popada w zapomnienie. Ale kiedy nosimy te rzeczy, korzystamy z nich i przekazujemy tradycję dalej, staje się ona dla nas inspiracją. Przypomina nam również, skąd czerpiemy siłę. Nasze korzenie sięgają przodków i właśnie dlatego jesteśmy silni. Powinniśmy zawsze pamiętać, skąd pochodzimy, i doceniać to, co mamy.
Anna Kovalova: Moim gościem była Ruslana Honcharuk – ukraińska twórczyni ludowa, która zajmuje się tradycyjnym tkactwem huculskim. Dziękuję Państwu za uwagę.
Анна Ковальова:
Вовна, ткацький верстат і традиційні візерунки. Як створюють гуцульські ліжники та гуні? І чому варто берегти давні ткацькі техніки? Про це – вже за мить. Вітаю, біля мікрофона – Анна Ковалова.
—–
Сьогодні запрошую вас до розмови з Русланою Гончарук, яка походить із села Яворів в Українських Карпатах. Вона займається ткацтвом із дитинства – цього ремесла навчилася від мами та бабусь. Руслана створює традиційні вовняні вироби, поєднуючи давні візерунки з власними ідеями. А про те, як народжуються ці незвичайні ткані вироби та чому важливо передавати цю традицію наступним поколінням, розповість сама Руслана Гончарук.
Руслана Гончарук: Моя прабабуся, бабуся і багато поколінь до них ткали на верстатах ліжники й гуні. Так це передалося мені від мами. Вона привчала мене змалечку, ще з п’яти років. І так у нашому селищі: коли маленька дитина має чотири, п’ять чи шість років, її привчають до ткацтва. І це передається вже багато років, багато поколінь.
Анна Ковальова: А ви передаєте це наступним поколінням?
Руслана Гончарук: Так, звісно, я навчаю своїх дітей ткати, але їх не змушую. Хочу, щоб у них було бажання до цього. Тому в нас так і є. Це не робота, це бажання, це натхнення. І воно дає свої результати.
Анна Ковальова: Можна сказати, що ви взагалі не працюєте?
Руслана Гончарук: Так, я відпочиваю. Ну, звісно, це фізична робота, і праця ця дуже нелегка. Тому що ми починаємо з миття вовни, прядіння, а це великі й тривалі процеси. Але якщо є любов до цього, натхнення в серці, любов до творчості, то все дається легко. Уже забуваєш про ці складні процеси.
Анна Ковальова: Можете розказати про ці процеси від А до Я?
Руслана Гончарук: Починається все зі стрижки овець. Зістригають вовну, потім миють її, парять у гарячій воді, сушать і перебирають. Жовту до жовтої, білу до білої, сіреньку до сіренької, чорну до чорної. Це натуральні кольори: білий, чорний, сірий. Потім ми кладемо вовну в гребінь. Раніше гребінь був ручний, і це було дуже важко робити вручну, тому що це такі щітки, які розпушують вовну. Зараз цей процес уже механізували, і стало легше обробляти велику кількість вовни. Тому що вручну це робиться дуже повільно, і за день можна було обробити лише кілька кілограмів вовни. Потім прядуть на веретені, вручну. Так і прядуть ниточки на веретені. Тоненькі, товстіші – і потім уже навивають на верстат. На верстат навивають тоненьку ниточку – це основа, а потім уже трохи товстіші нитки. А коли виткано виріб, ми кладемо його у воду. Є валило біля річки – там збудовані такі конструкції, куди вода затікає, витікає і крутиться, як у пральній машинці. Виріб валяється там приблизно чотири години або й довше. Тоді він збивається, стає чистим, набуває потрібної форми, і його вже можна висушувати. Усе, виріб готовий.
Анна Ковальова: Повернімося до ваших робіт. Ми зараз стоїмо, скажімо так, у вашому гніздечку культури. Що вам найбільше подобається робити? Я дивлюся, тут гуні, камізельки, килими, а також маленькі килими на стіни.
Руслана Гончарук: Для мене все цікаво: і килимки. Я беру давні візерунки, класичні візерунки, ті, що залишили нам предки, які ви щойно бачили. Ці візерунки досі використовуються.
Я дуже люблю використовувати їх у своїй роботі. Також люблю творити, тому що повторювати – це добре, так можна зберігати традицію, але створювати щось нове – це вже ніби новий подих, нове бачення. Тому я додаю нові візерунки. Також люблю більше гуні робити. Це одяг. Я люблю дивитися на людей, які носять гуні. Вони стають такими живими. Вироби не просто висять десь на вішалках, а перебувають у русі, стають живим одягом. І це мене захоплює.
Анна Ковальова: У 2020 році карпатське ліжникарство внесли до Національного переліку нематеріальної культурної спадщини України. Чому, на вашу думку, сьогодні варто зберігати цю традицію?
Руслана Гончарук: Тому що це наш подарунок від предків. Я думаю, що це важливо, адже так ми пам’ятатимемо, хто ми, яка в нас прекрасна мова, яке в нас коріння, які світлі люди, люди сонця. Тобто ми – люди сонця, і ми завжди маємо пам’ятати про це та пишатися цим.
Анна Ковальова: Мені дуже подобається, що зараз усе це повертається в сучасну культуру. Можна сказати, що ми починаємо популяризувати ці традиції на сучасному рівні.
Руслана Гончарук: Я теж думаю, що це дуже добре. Тому що коли культура просто стоїть десь у музеях і її дуже рідко хтось бачить, то це призводить до забуття. А коли ми вдягаємо ці речі, користуємося ними й ідемо далі, це надихає нас і нагадує, звідки ми маємо таку силу. Тому що в нас є таке коріння від предків, тому ми сильні люди. Треба завжди пам’ятати, звідки ми, і цінувати те, що в нас є.
Анна Ковальова: Моєю гостею була Руслана Гончарук – українська народна майстриня, яка займається традиційним гуцульським ткацтвом. Дякую за увагу.
