Cmentarzysko ciałopalne datowane na VIII-X wiek eksplorują archeolodzy w lesie chodelskim na terenie gminy Karczmiska. Obecnie odkrywany jest pochówek ciałopalny złożony w płytkiej jamie i rozproszony na poziomie wczesnośredniowiecznego humusu.
– Jesteśmy w tak zwanym lesie chodelskim, na takiej wyniosłej górce, zwanej lokalnie bartosiową górką albo zjawienną górką, bo to nazwa figuruje na dawnych mapach – tłumaczy archeolog Łukasz Miechowicz z Instytutu Archeologii i Etnologii Polskiej Akademii Nauk, który prowadzi wykopaliska w Chodliku. – Wokół niej i na niej mamy cmentarzysko kurhanowe z wczesnośredniowieczne. Wiemy na sto procent, bo już badamy to miejsce od kilku sezonów. Znaleźliśmy tutaj także groby płaskie, w tym niezwykle intrygujące i bardzo, bardzo rzadkie tak zwane domy zmarłych, w formie półziemianek wysypanych w środku warstwowo szczątkami ludzkimi. I mamy już takie dwa groby. Jeden odkryliśmy w 2019 roku, jest opublikowany oraz fragmentarycznie uchwyciliśmy jeszcze jeden taki długi obiekt z mnóstwem kości i ceramiki wczesnośredniowiecznej. W tym roku celem badań jest właśnie dokopanie go.

– Ten wykop, który ja mam tutaj, on nie jest jakimś dużym zaskoczeniem, bo jest kontynuacją tych wykopów otwartych z tej strony i tak naprawdę to szare, to jest końcówka obiektu, prawdopodobnie końcówka tego grobu – tłumaczy archeolog Agnieszka Chlebicka. – Jednego z tych domów zmarłych. Tam jest troszeczkę warstwa przemieszana, właśnie przez te korzenie, ale to się też ładnie rysuje.
– Nazywam się Dominik Mroczek, kopię jako wolontariusz. Studiuję archeologię na UMCS-ie w Lublinie. Mnie najbardziej interesuje wczesne średniowiecze, a jednak tutaj wychodzi go bardzo dużo i są tu bardzo interesujące pochówki.
– Ale znajdujecie też wiele fragmentów naczyń ceramicznych.
– Tak, to jest jednak najbardziej podstawowy, masowy zabytek występujący na stanowiskach od neolitu.
– Przed chwilą udało się coś znaleźć?
– Tak, jest to dość spory fragment kultury łużyckiej, fragment brzuśca, czyli tej wewnętrznej części naczynia, z dość dużą ilością domieszki grubej tłucznia, czyli roztłuczonego kamienia.
– Chciałam po prostu poznać okolice, bo nigdy tutaj nie byłam wcześniej i chciałam zobaczyć jak stanowiska archeologiczne tutaj wyglądają, w tej części Polski – tłumaczy Zofia Rogożyńska z Uniwersytetu Gdańskiego, która przyjechała na praktyki. – Kopałam na zamku w Malborku, więc całkiem coś innego. Tam mury, dużo cegieł, a tutaj piasek, więc fajna odmiana. Myślę, że to dużo daje pod względem doświadczenia i tego jak wygląda praca archeologa w praktyce, w terenie.
– Bardziej cię to zachęci czy zniechęci do tego, żeby zostać archeologiem?
– Myślę, że zachęci, bardzo zachęci. Szczególnie, że są te zabytki, więc zawsze na coś można popatrzeć i zobaczyć jak właśnie wyglądało to życie w przeszłości.

CZYTAJ: Georadar na Górze Trzech Krzyży i Zamku Esterki. Co odkryli archeolodzy? [WIDEO]
– Mamy bardzo dużo szczątków kostnych, fragmentów naczyń glinianych i coś nam się rysuje na powierzchni ziemi, ale musimy zejść niżej – mówi Łukasz Miechowicz. – Inna rzecz, że te przepalone kości mamy wszędzie. W warstwie, po której tutaj chodzono, na poziomie humusu wczesnośredniowiecznego, on jest wręcz usiany takimi skupiskami przepalonych szczątków ludzkich i zwierzęcych. Pomiędzy nimi jest ceramika wczesnośredniowieczna oraz dużo fragmentów polepy. Coś, jakieś konstrukcje drewniane pewnie były oblepiane i pewnie właśnie te domy zmarłych, one mogły mieć ściany plecionkowe, oblepione gliną, zadaszone. Jak pójdziemy na trochę starszy cmentarz, na przykład w Puławach czy w Lublinie, tam stoją często takie rodowe grobowce XVIII, XIX-wieczne, gdzie dostawiano urny członków rodziny w kształcie domków. To jest taka idea właśnie domu zmarłego z wczesnego średniowiecza, tylko że tutaj po prostu tych zmarłych wysypywano, spalonych. Ale cały czas znajdujemy niesamowite rzeczy. Tuż po rozpoczęciu wykopu, kiedy zeszliśmy do poziomu humusu wczesnośredniowiecznego i stropu obiektu, który może być grobem, mieliśmy sygnał na wykrywaczu i naszym oczom ukazała się oto taka piękna, wykonana ze srebra zausznica, pochodząca pewnie z X wieku. Jest to tak zwana zausznica kabłąkowa, z paciorami pustymi w środku, owinięta drucikiem i w dodatku paciory są zdobione jeszcze granulacją. Jest na niej patyna ogniowa, więc prawdopodobnie należała do zmarłej, która została spalona na stosie i kości teraz eksplorujemy. Zausznica, czyli taka ozdoba głowy, takie kabłączki skroniowe albo po prostu kolczyk wczesnośredniowieczny. To była bardzo cenna rzecz we wczesnym średniowieczu. Ilość pracy, kunszt jej wykonania, granulacja, z bardzo cieniutkiej blachy zrobione paciory. To kosztowało majątek, czyli osoba, do której to należało, była raczej z wyższych warstw społecznych. Takie rzeczy znajdujemy w grobach szkieletowych, ale takich bogatych, takich właśnie należących do elity.

– To jest super znalezisko. Ja pierwszy raz w ogóle taki widziałam zabytek tak z wykopu – cieszy się studentka Zosia. My sobie wymyśliliśmy już żart, że mamy tutaj księżniczkę z Chodlika.
– A książę też jest?
– Możliwe.
– Będziecie szukać?
– Pewnie tak.
Celem tegorocznych wykopalisk jest rozpoznanie południowej części tej nekropolii, a później wydanie publikacji podsumowującej kilkuletnie badania na tym terenie.
ŁuG / opr. PrzeG
Fot. Instytut Archeologii i Etnologii PAN FB
Pliki dźwiękowe
Księżniczka z Chodlika. Co kryją wczesnośredniowieczne groby













