Wójt gminy Dorohusk zwołał na dziś posiedzenie gminnego sztabu kryzysowego – w związku z dzisiejszym zagrożeniem zza wschodniej granicy.
– Do tej pory nie mieliśmy takiej sytuacji, by zagrożenie było tak blisko jak dziś czy w ostatnich dniach – mówi wójt Wojciech Sawa. – Dlatego myślę, że ten niepokój na pewno jest. Myślę, że to, co wydarzyło się w niedzielę, zmieniło wszystko. W moim przekonaniu jest inaczej, powinno być inaczej. Wiadomo, że jesteśmy w strefie przygranicznej, po drugiej stronie jest wojna. Przez 4,5 roku było spokojnie, ale te wybuchy, które były w tak bliskiej odległości od Dorohuska, to jest coś nowego. Jutro prawdopodobnie spotkam się z przedstawicielami Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego.
CZYTAJ: Dron blisko polskiej granicy. W Lubelskiem zawyły syreny alarmowe
Dodajmy, że w samym Dorohusku nie zawyła dziś syrena alarmowa. Powód? Ma właśnie przejść prace serwisowe po tym, jak wczoraj zawyła bez powodu.
Ewakuacja w Szkole Podstawowej w Dorohusku
Dwoma miejscami schronienia dla starszych i młodszych dzieci dysponuje przygraniczna Szkoła Podstawowa w Dorohusku. Co ciekawe, te były dziś wykorzystane dwa razy, bo na rano zaplanowana była próbna ewakuacja.
– Dwie godziny później, w związku z alertami RCB i syrenami, trzeba było przeprowadzić kolejną ewakuację – mówi dyrektor szkoły Jarosław Wójcicki. – Sygnał czterech dzwonków, tak było to umówione, i później na sygnał kolejnych czterech dzwonków dzieci wróciły do sal. Kilkoro dzieci płakało, ale były pod opieką nauczycieli. Chodzi o młodsze klasy, głównie te maluszki. Starsi bez jakichś emocji, bez problemów. Jedno miejsce schronienia mamy dla klas 0 i 1-3, plus przedszkole, bo przedszkole też ewakuowało się do nas z drugiego budynku, i jedno miejsce schronienia dla klas 5-8.
Miejsca schronienia w szkole w Dorohusku zostały zorganizowane w szatniach – w szkolnych piwnicach.
JN / opr. WM
Fot. Krzysztof Radzki / archiwum RL
Pliki dźwiękowe
Wojciech Sawa
Jarosław Wójcicki









