Ukraińska tradycja, światowe sceny i muzyka, której nie da się pomylić z żadną inną. Szczegóły już za chwilę. Witam, przy mikrofonie – Anna Kovalova.
———————————-
Ukraińska tradycja może zabrzmieć naprawdę nowocześnie. Doskonale pokazuje to DakhaBrakha – ukraiński zespół, który swoją muzyką zdobył publiczność na całym świecie. Grupa łączy ukraiński folklor z nowoczesnymi rytmami, nietypowymi instrumentami i inspiracjami z różnych stron świata, tworząc charakterystyczne brzmienie. Czy muzycy, kiedy zaczynali swoją działalność, spodziewali się, że ich muzyka zabrzmi na scenach całego świata? O tym opowie jeden z członków zespołu – Marko Halanevych.
Marko Halanevych: Szczerze mówiąc, kiedy zaczynaliśmy, nie miałem aż tak wielkich ambicji. Miałem raczej dość nieśmiałe podejście do tego wszystkiego, bo dziewczyny były prawdziwymi profesjonalistkami, który śpiewały rewelacyjnie. Kiedy się poznaliśmy, po prostu byłem tym zachwycony. Nie miałem wykształcenia muzycznego, właściwie nie miałem żadnych podstaw, żeby zostać muzykiem. Próbowałem więc po prostu dorównać poziomowi, który dziewczyny wtedy reprezentowały. Dlatego niczego specjalnie nie planowałem. Po prostu bardzo mi się to podobało i starałem się żyć chwilą, każdym kolejnym dniem, kiedy czułem niesamowitą energię i ogromną satysfakcję z tego, co robię. Ale nie byłem pewien, czy długo się w tym zespole utrzymam. Myślałem, że może dość szybko mnie wyrzucą. Ostatecznie wszystko ułożyło się całkiem dobrze i udało mi się przejść przez ten etap. Dzisiaj czuję się pełnoprawnym członkiem zespołu.
Jeśli chodzi o to, dlaczego właśnie w taki sposób zdecydowaliśmy się pokazywać światu Ukrainę, to dochodziliśmy do tego stopniowo. Na początku nie mieliśmy jeszcze jasnego obrazu tego, jak ostatecznie ma wyglądać nasza muzyka. Eksperymentowaliśmy. Braliśmy ukraińskie pieśni ludowe i umieszczaliśmy je w zupełnie nietypowych dla nich kontekstach. Próbowaliśmy innych rytmów, innych rozwiązań muzycznych, wykorzystywaliśmy instrumenty, które nie są charakterystyczne dla ukraińskiego folkloru. Graliśmy, próbowaliśmy. Jedne rzeczy podobały nam się bardziej, inne mniej. Niektóre zostały z nami na dłużej, inne po prostu odchodziły w zapomnienie. Z czasem wypracowaliśmy własny styl. Vlad od razu zaproponował, żeby nazwać go etno-house’em, bo łączymy w nim różne elementy muzyki etnicznej, które pojawiają się dość swobodnie, bez jednej z góry ustalonej koncepcji. I właśnie na tym polega nasza koncepcja – te elementy pojawiają się niejako same z siebie. Tu pojawia się jakiś instrument, tam słyszymy melodię albo konkretny dźwięk i zaczynamy się tym bawić. Próbujemy włączyć to do muzyki i stworzyć coś ciekawego – przede wszystkim dla nas samych.
Anna Kovalova: Ale najwięcej inspiracji czerpaliście z ukraińskiej kultury.
Marko Halanevych: To jest to, co jest nam najbliższe i najbardziej zrozumiałe. To, co znamy i kochamy. Dziewczyny są zresztą bezpośrednio związane z tą tradycją, bo poznawały ją i śpiewały ukraińskie pieśni jeszcze w dziecięcych zespołach. Dlatego oczywiście największym źródłem inspiracji jest dla nas ukraińska tradycja. Ale jednocześnie jesteśmy otwarci na świat. Do dziś spotykamy rzeczy, które nas zaskakują, inspirują i z którymi chcemy eksperymentować.
Anna Kovalova: Między waszymi albumami minęło pięć lat. Co zmieniło się przez ten czas? To przecież bardzo długi okres.
Marko Halanevych: Przede wszystkim przez te pięć lat rozpoczęła się wojna na pełną skalę. To ogromna zmiana. Oczywiście wojna trwała już wcześniej. Mówiliśmy o niej i bardzo zależało nam na tym, żeby mówić o niej również poza Ukrainą. Ale wojna na pełną skalę to zupełnie inny wymiar. To o wiele więcej cierpienia, którego właściwie nie da się zmierzyć. Oczywiście nie chcę tego porównywać, ale wojna bardzo dużo w nas zmieniła. Zmieniła też życie ogromnej liczby Ukraińców. Poza Ukrainą pojawiło się również znacznie więcej Ukraińców. To wszystko wpływa na nas, na naszą muzykę i na sposób, w jaki postrzegamy rzeczywistość. Na nowym albumie mamy utwór poświęcony uprowadzaniu ukraińskich dzieci z okupowanych terytoriów. To bardzo trudny temat, to prawdziwy ból. Ale jednocześnie około miliona dzieci, które wciąż żyją na okupowanych terenach, również znajduje się w sytuacji, w której nie mają możliwości decydowania o swoim losie. Chcemy o tym mówić i przypominać o tym światu. Na nowym albumie znalazła się również pieśń poświęcona wszystkim, którzy zginęli z rąk rosyjskich okupantów. Jest też wspólny utwór z Serhijem Żadanem, „Ptak”. Chcielibyśmy, żeby dawał nam wszystkim nadzieję i wiarę w to, że światło i dobro zwyciężą ciemność i rosyjskie zło.
Anna Kovalova: Jak teraz odpoczywacie i odzyskujecie siły? W Ukrainie, przy ciągłych ostrzałach, musi być to bardzo trudne.
Marko Halanevych: Oczywiście, że jest trudno. Nie ma tu co ukrywać – życie w Ukrainie jest teraz bardzo trudne. Inspirują nas dzieci. Dla mnie dużym źródłem osobistej energii jest też malowanie. W przerwach między koncertami maluję obrazy, a później wystawiam je na aukcjach. To daje mi bardzo konkretny, namacalny efekt po każdej trasie koncertowej. Kiedy przekazujesz pieniądze żołnierzom czy różnym fundacjom, a potem widzisz ich podziękowania i wdzięczność, dostajesz dodatkową siłę. To pomaga przechodzić przez wszystkie trudności. Masz wtedy poczucie, że nie tylko jeździsz po świecie, opowiadasz o Ukrainie i grasz koncerty, ale za tym wszystkim stoi coś konkretnego. To jest bardzo ważne i na pewno pomaga mi psychicznie.
Anna Kovalova: A co przedstawiają te obrazy? Co najczęściej się na nich pojawia?
Marko Halanevych: Najczęściej po prostu DakhaBrakha. Ale pokazuję ich w różnych sytuacjach, w różnych miejscach, w różnych kontekstach geograficznych czy architektonicznych i w różnych stylach. Jestem początkującym artystą. Owszem, maluję właściwie przez całe życie, ale nie mam wykształcenia artystycznego, ale aukcje przynoszą naprawdę dobre rezultaty. Najdroższy obraz sprzedałem za 5 tysięcy dolarów, a ceny zazwyczaj zaczynają się od około 500-600 dolarów. Widzę więc, że to naprawdę daje mi siłę. Właśnie w ten sposób odzyskuję energię. To pozwala mi normalnie funkcjonować, żyć i jednocześnie pomagać swojemu krajowi.
Anna Kovalova: Moim gościem był Marko Halanevych, członek zespołu DakhaBrakha. Dziękuję Państwu za uwagę. Do usłyszenia za tydzień. Anna Kovalova, Radio Lublin.
Анна Ковальова:
Українська традиція, світові сцени й музика, яку неможливо сплутати з жодною іншою. Про що мова? Дізнаєтесь вже за мить. Вітаю, біля мікрофона – Анна Ковальова.
————————————-
Українська традиція може звучати по-справжньому сучасно. Яскравий приклад цього -DakhaBrakha, український гурт, який своєю музикою підкорив слухачів у всьому світі. У своїй творчості музиканти поєднують український фольклор із сучасними ритмами, незвичними інструментами та музичними впливами з різних куточків світу, створюючи своє особливе, впізнаване звучання. Чи очікували самі музиканти, коли тільки починали свій шлях, що їхня музика звучатиме на сценах усього світу? Про це розповість один із учасників гурту – Марко Галаневич.
Марко Галаневич:
Чесно кажучи, таких великих амбіцій у мене, принаймні, не було, коли ми почали це робити. У мене були доволі несміливі думки щодо цього, тому що дівчата – справжні професіоналки, вони суперкласно співали. Я просто цим захоплювався, коли ми познайомилися, а я не мав музичної освіти і фактично не мав нічого, щоб стати музикантом і тягнувся до того рівня, який на той момент мали дівчата. Тому я нічого не планував. Мені це просто дуже подобалося, і я намагався жити сьогоднішнім днем, кожним днем, коли я відчував неймовірне піднесення, задоволення від того, чим я займаюся. Але я не був певен, що мене не виженуть доволі швидко. Зрештою, все склалося більш-менш нормально, я проскочив той етап. Зараз я себе почуваю повноцінним членом колективу. Чому ми вирішили саме таким чином показувати світу Україну, то цей шлях у нас відкривався поступово. Ми не бачили одразу картинку, яка має бути у нас зрештою. Тому ми йшли до цього: ставили українські народні пісні в непритаманні їм умови, пробували робити інші ритми, інші музичні ходи, використовували інші інструменти, які не притаманні українському фольклору. Ми пробували, грали, і щось нам подобалося більше, щось менше, щось виживало, щось забувалося. Зрештою ми випрацювали такий свій стиль, який одразу Влад запропонував назвати етнохаусом, тому що це різні етнічні елементи, але вони з’являються доволі хаотично і не концептуально. Але в цьому концепція і полягає: вони з’являлися нібито самі по собі. Тут з’явився інструмент, тут ми почули якусь мелодію, почули якісь звуки і спробували з цим усім гратися, пробували це залучати і робити щось цікаве – в першу чергу для нас самих.
Анна Ковальова:
Але найбільше ви надихалися українською культурою.
Марко Галаневич:
Це те, що для нас найрідніше, найзрозуміліше, те, що ми знаємо, те, що ми любимо. Але тут, власне, дівчата – просто носії цієї традиції в плані того, що вони це вивчали ще з дитячих колективів. Ось тому найбільше натхнення, безумовно, – це українська традиція. А далі ми відкриті до світу, і до сих пір у нас ще є речі, які нас дивують, які нас надихають і з якими ми хочемо експериментувати.
Анна Ковальова:
У вас була п’ятирічна різниця між альбомами. Що за ці п’ять років змінилося? Це все ж таки дуже великий відрізок часу.
Марко Галаневич:
Почалася велика війна за ці п’ять років – це дуже сильна зміна. Тобто до того була війна, і ми про це говорили, і для нас було важливо говорити про це поза Україною. Але велика війна – це вже інший масштаб, це набагато більше горя, яке виміряти неможливо. Ясна річ, я не хочу це порівнювати, але це багато що змінило у нас, змінило набагато більшу кількість українців. Поза Україною українців стало теж більше, і це все, звичайно, впливає на нас, на нашу музику, на наше розуміння. У новому альбомі маємо пісню, яка присвячена темі викрадення українських дітей з окупованих територій. Це дуже складна тема, це справжній біль для нас. Але разом із тим близько мільйона дітей, які живуть на окупованих територіях, фактично теж є заручниками. Ось про це ми хочемо говорити, нагадувати світу. У новому альбомі є пісня-посвята всім загиблим від рук російських окупантів. У новому альбомі є спільна пісня із Сергієм Жаданом «Птах», яка, як нам хотілося б, має дарувати всім нам надію і віру в те, що світло, добро переможуть темряву і російське зло.
Анна Ковальова:
Як ви зараз відновлюєтесь? В Україні дуже важко це робити, постійні обстріли.
Марко Галаневич:
Безумовно, це складно. Тут нічого не скажу: в Україні жити зараз складно. Діти нас надихають. Для мене зараз великий плюс, особисте натхнення, якщо хочете. Я також в перервах пишу картини для того, щоб розігрувати їх на аукціонах. І це дуже такий відчутний результат одразу після кожного туру. Ти бачиш: коли ти відправляєш ці гроші різним військовим, у різні фонди, ти бачиш їхні подяки, ти бачиш їхню вдячність – і це дає сили, дає тобі наснагу переживати всі складності. Ти розумієш, що ти не просто там їздиш по світу, щось розказуєш, говориш, але це така матеріальна штука. Вона суперважлива, і вона мою менталку тримає точно.
Анна Ковальова:
Про що ці картини зазвичай? Що там на них?
Марко Галаневич:
Як правило, це просто DakhaBrakha. Але в різних обставинах, у різних географічних чи архітектурних ситуаціях, у різних стилях. Тому що я художник-початківець. Ну так, я малюю все життя, але я не маю художньої освіти, знову ж таки, і тому зараз знайомлюся із цим світом живопису, графіки і шукаю щось своє. Пробую дуже багато всього різного, і поки у мене повно ідей. Разом із тим дуже хороші результати, я так вважаю, після аукціонів. Найдорожча картина у мене була за 5 тисяч доларів, починаючи десь від 500–600 доларів у середньому. Тобто я розумію: це те, що справді дає сили. І отак от я відновлююся. Це дає мені можливість жити, існувати і допомагати своїй країні.
Анна Ковальова:
Моїм гостем був Марко Галаневич, учасник гурту DakhaBrakha. Дякую вам за увагу. До зустрічі наступного тижня – Анна Ковальова, Radio Lublin.
Fot. Anna Kovalova / nadesłane
Pliki dźwiękowe
20.09.2026 Borszcz Ukraiński po Lubelsku










![Nowe autobusy hybrydowe MPK Lublin zaprezentowane. Piknik na Placu Zamkowym [ZDJĘCIA] 3 EAttachments9760301210b4b306c4c027f539c1137fd89fc9a xl 1](https://radio.lublin.pl/wp-content/uploads/2026/09/EAttachments9760301210b4b306c4c027f539c1137fd89fc9a_xl-1-350x250.jpg)







