Ponad 200 wydań „Małego Księcia” zgromadził kolekcjoner z Lublina. Sebastian Sak od trzech lat zbiera różne wydania jednej z najbardziej znanych książek na świecie. W jego kolekcji są egzemplarze z Korei, Australii czy Brazylii, a także publikacje w różnych gwarach, m.in. w dialekcie cieszyńskim.
CZYTAJ: Zamojski ogród zoologiczny opóźnia otwarcie pingwinarium
A cała przygoda zaczęła się od lekcji języka polskiego…
– Miałem bardzo duży problem z pisaniem rozprawek – opowiada Sebastian. – Na egzaminie ósmoklasisty była taka rozprawka i wszyscy mówili, że niestety nawet jeśli sobie w miarę radzę z językiem polskim, to tej rozprawki dobrze nie napiszę. Otóż wyniki tego egzaminu pojawiły się, kiedy byłem na wakacjach w Czarnogórze. Okazało się, że z tej rozprawki miałem maksymalną liczbę punktów. Biorąc pod uwagę fakt, że moim głównym argumentem w tej rozprawce była historia Małego Księcia, stwierdziłem, że kupię tę książkę. I tak się zaczęło. To było na początku lipca, trzy lata temu. Teraz mam już ponad 200 egzemplarzy.
W jakich językach?
– To są języki z całego świata. Oczywiście przeważają języki europejskie, ale są takie języki jak tybetański, bengalski, język hindi, język arabski – wylicza Sebastian. – Mam ponad 10 wydań chińskich czy nawet przywiezione, co prawda po angielsku, ale z Australii czy Nowej Zelandii. Mam również kilka wydań z Brazylii, Argentyny, Urugwaju. Z każdego zakątka świata da się coś znaleźć, a niektóre perełki, jak na przykład w języku hawajskim, czy w języku farerskim, które są bardzo trudne do zdobycia, również mają miejsce u mnie na półce.

Wymieniłeś tyle krajów, ale chyba nie byłeś we każdym z nich.
– Niespełna setka osób dołożyła w różnych ilościach egzemplarze do mojej kolekcji – mówi Sebastian. – W części to oczywiście są moi znajomi i przyjaciele. Chociaż w przeważającej większości to są osoby, które poprosiła moja mama, z jej grona znajomych, osoby, które poznała czy to w internecie, czy to w inny sposób. Mama siedzi tu obok mnie i widać lekkie wzruszenie, ponieważ to naprawdę jest bardzo dużo osób, które się przyczyniły, które po cegiełce dokładały swój wkład, by ta kolekcja mogła istnieć.
Dlaczego pani się zaangażowała? Co to znaczy dla pani? Napisała pani też do mnie, żebym przywiozła taką książkę.
– Dokładnie tak. Widząc zaangażowanie syna, a jednocześnie różnych znajomych podróżujących po świecie, bo wiadomo, że nie wszystkie kraje możemy sami odwiedzić, bardzo często pytam te osoby, czy mogłyby przywieźć taką książkę – mówi Małgorzata Sak, mama Sebastiana. – Wiadomo, że nie wszyscy mogą, nie wszyscy mają możliwości, nie zawsze też w miejscach turystycznych ta książka jest dostępna, pomimo tego, że „Mały Książę” jest wydany chyba w największej liczbie języków świata. To były nawet czasem zupełnie obce osoby, poznane chociażby na TikToku. Stewardessa, która wielokrotnie już przywoziła Sebastianowi książki, czy osoby, które prowadzą swój content na TikToku, Instagramie czy w innych mediach społecznościowych. To byli też moi znajomi, to są też znajomi znajomych, którzy wiedzą, że Sebastian ma taką pasję.
Dla pani syn jest takim Małym Księciem? – Na pewno tak. Pod pewnym względem jest wyjątkowy – mówi pani Małgorzata.

– Tłumaczenia są w ponad 600 językach – dodaje Sebastian. – Nie wiem, ile jest wydanych egzemplarzy. Wiem, że największa kolekcja na świecie, pana doktora Jeana-Marca Probsta z fundacji z Genewy, liczy ponad 10 tysięcy egzemplarzy.
Aspirujesz, żeby przebić jego kolekcję? – Szczerze mówiąc, byłoby to takie małe marzenie – przyznaje Sebastian.
Co zrobić, jeśli kogoś z naszych słuchaczy zainteresuje twoja historia? Ktoś będzie miał jakiś wyjątkowy egzemplarz i będzie chciał się nim z tobą podzielić. Gdzie was szukać, gdzie wysyłać te książki?
– Bardzo mi miło. Około rok temu otworzyłem profil na Instagramie. Nie wrzucam tam rzeczy wybitnie regularnie, aczkolwiek korzystam z niego na przykład do wymian. Wymieniłem się z kolekcjonerem z Tajlandii, z Hiszpanii, teraz będę wysyłał książki do kolekcjonerski z Brazylii. W razie wszelkich wątpliwości, pytań, chęci rozmowy, czy czegokolwiek, zapraszam. Nazwa Instagrama to jest mk.kolekcja – mówi Sebastian.
„Mały Książę” został wydany łącznie w 650 językach i dialektach, a łączny nakład sprzedanych egzemplarzy szacuje się na ponad 150 milionów sztuk. W Polsce książka ukazała się w około 100 wydaniach, także w przekładach regionalnych, m.in. na śląski, kaszubski czy podhalański.
InYa / opr. WM
Fot. Małgorzata Sak
Pliki dźwiękowe
Zbiera „Małego Księcia” z całego świata. Niezwykła kolekcja Lublinianina









![Ulica jak rzeka. Został uszkodzony wodociąg [ZDJĘCIA] 8 EAttachments96837395df4d20d0c607d1b75e7534a645c3459 xl](https://radio.lublin.pl/wp-content/uploads/2026/08/EAttachments96837395df4d20d0c607d1b75e7534a645c3459_xl-350x250.jpg)



