Kiedy skończyłem czytać Szczęściarza (wyd. Timof Comics), pomyślałem sobie: Tego się po tobie nie spodziewałem, Wojtku. I w tym momencie na moim ramieniu stanął Wojciech Stefaniec, z którym od wielu lat się przyjaźnię, i powiedział: „Ale o co chodzi, mordeczko? Jaki jest problem?”. I faktycznie nie wiem, co ja sobie myślałem. Że Stefaniec zrobi to samo, co robił wcześniej? Że ponownie stworzy albo opowieść gęstą od czerni, albo introspektywną albo do głębi przesyconą teatralnością? Nie. Wojtek ponownie wszedł na teren nieoczywisty, ale przecież właśnie tego można się było po nim spodziewać – że zechce sprawdzić się tam, gdzie go jeszcze nie było.
Szczęściarz nieoczywiście rozpoczyna się od wojny w Afganistanie, po czym zahacza o jeszcze kilkanaście historycznych wydarzeń, każde z nich podporządkowując głównemu bohaterowi tej opowieści – tytułowemu szczęściarzowi, który dysponuje swego rodzaju supermocą: śmierć mu się nie przydarza. Ten człowiek to postać fikcyjna, która choć osadzona w naszym świecie, to jednak operuje również wersjami „co by było gdyby?” tego świata. I wszystko fajnie, kiedy te multiwersa rozgrywają się w jego głowie, ale przecież w pewnym momencie musi dojść do zderzenia ze społeczeństwem. Co się wtedy zazwyczaj dzieje?
Diagnoza, że wariat, a jakże.
Ale autorzy Szczęściarza co rusz rozpylają to wariactwo – bo czy to główny bohater tej historii jest wariatem? Może wariatami są wszyscy inni? Może autorzy? A może czytelnicy? Jest też druga opcja: ten przeklęty farciarz wcale nie jest wariatem, lecz środkiem niezbędnym do uratowania naszego świata.
POSŁUCHAJ: Wystawa zinów i pożegnanie Mistrza Baranowskiego
Scenariusz do Szczęściarza stworzyli Wojciech Chamier-Gliszczyński i Wojciech Stefaniec, za pomysł i opowieść odpowiedzialny jest ten pierwszy, za rysunki – drugi. Ten podział ról w przypadku stefańcowych komiksów jest niezwykle istotny, ponieważ jest to artysta, dla którego scenariusz jest materią przetwarzalną do samego końca, a ustalona objętość to coś, czego nie trzeba się trzymać. I tu też tak było – Chamier- Gliszczyński stworzył zeszyt na 25 plansz, a Stefaniec rozbuchał go do formy albumu 104-stronicowego. Powstał komiks, który nie ma tej teatralności obecnej w Bardo, nie ma introwertyzmu Wróć do mnie, jeszcze raz i smolistej atmosfery Noir. Ma za to fabułę, która porusza szalenie interesujące zagadnienia pod płaszczykiem komiksu nie tylko wojennego, ale też reporterskiego – bo główny bohater najpierw jest fotografem wojennym, a następnie fotoreporterem pracującym dla gazety oraz obecnym w mediach laureatem Pulitzera. Nazywa się tak samo, jak jego dziadek i sprzyja mu podobne szczęście (a może i pech). A może jest kolejną odsłoną tej samej osoby, która w innej rzeczywistości wiedzie znacznie lepsze życie?
Autorzy nie prowadzą czytelnika za rączkę, tylko proszą go, by działał solo i udzielał swoich własnych odpowiedzi na pytania – nie złych, nie dobrych. Własnych. Chamier-Gliszczyński zapewnia świetne teksty, Stefaniec fenomenalne ilustracje. To komiks wielokrotnego użytku – pierwsze czytanie to chłonięcie opowieści, ale kolejne powinny się skupić na tropach poukrywanych w kadrach – a tych jest naprawdę mnóstwo. Wiele z nich rzuci nowe światło na jakiekolwiek odpowiedzi, których udzieli sobie czytelnik. Warto odkrywać je samemu, więc w tym miejscu przestrzegam przed internetowymi recenzentami, którzy lubią publikować filmy z kartkowania komiksów lub fotki wybranych kadrów i dokonywać na nich specjalistycznej analizy – widocznie niektórzy wydawcy nie mają z tym problemu, ale artyści już owszem. Czytelnicy też zresztą powinni piętnować takie zachowania, bo odmawiają im odkrycia tych smacznych kąsków samemu. A w Szczęściarzu jest co odkrywać.
Co prawda jestem przeciwnikiem adaptacji, ale po prawa do Szczęściarza powinna już się ustawiać kolejka filmowców. To również znakomity materiał na eksport, klimatycznie nawiązujący do najlepszych produkcji spod szyldu Vertigo i absolutnie nadający się do przekładu na wszystkie języki świata.

DySzcz
Fot. materiał wydawcy
Pliki dźwiękowe
Szczęściarz nieoczywisty, Szczęściarz eksportowy






![Komiksowe impresje – wystawa komiksów i ilustracji Grzegorza Wawrzyńczaka [ZDJĘCIA] 6 EAttachments9645832d690aa49a1ec33e794cb773ae4896a48 xl](https://radio.lublin.pl/wp-content/uploads/2026/07/EAttachments9645832d690aa49a1ec33e794cb773ae4896a48_xl-350x250.jpg)
![KLIN - festiwal komiksu i ilustracji [ZDJĘCIA] 7 EAttachments96458166bd8407bf6d5ceee8602e3fad4c3511f xl](https://radio.lublin.pl/wp-content/uploads/2026/07/EAttachments96458166bd8407bf6d5ceee8602e3fad4c3511f_xl-350x250.jpg)

![Fantasy & Magic Con [ZDJĘCIA] 9 EAttachments96336306bd8407bf6d5ceee8602e3fad4c3511f xl](https://radio.lublin.pl/wp-content/uploads/2026/07/EAttachments96336306bd8407bf6d5ceee8602e3fad4c3511f_xl-350x250.jpg)

![„Wszyscy gramy do jednej bramki”. Podopieczni Wiosek SOS rywalizowali w Lublinie [ZDJĘCIA] 11 EAttachments9711322eeb92395c41abcd70cc4133dee4c3f37 xl 1](https://radio.lublin.pl/wp-content/uploads/2026/08/EAttachments9711322eeb92395c41abcd70cc4133dee4c3f37_xl-1-75x75.jpg)
