Aleksandra Mirosław bez medalu zawodów Pucharu Świata we wspinaczce sportowej na czas w Krakowie. W decydującym biegu zmagań na Rynku Głównym złota mistrzyni olimpijska z Paryża popełniła falstart i została wykluczona z rywalizacji.
Kibice, którzy przyszli obejrzeć zawody na Rynku Głównym w Krakowie nie byli jednak zawiedzeni: – Pierwszy raz widzieliśmy takie zawody na żywo. Zawodu nie ma, bo przecież jest złoto olimpijskie, a to najważniejsze. Mamy teorię, że zrobiła to specjalnie, żeby oddać koleżankom szansę na błysk fleszy. Falstartu nie można postrzegać jako zawodu, a jako część sportu. To dzięki niej jest tutaj tylu ludzi.
Tak jak przed rokiem, najlepsza okazała się Indonezyjka Desak Made Rita Kusuma Dewi, która w finale wyprzedziła Natalię Kałucką i Emmę Hunt. Ta ostatnia w ostatnim biegu popełniła duży błąd, za to w ćwierćfinale rezultatem 5,99 sek o 4 setne sekundy pobiła należący do Mirosław rekord świata.
– Jestem szczęśliwa, że ustanowiłam nową życiówkę, która jest też rekordem świata. To ciągle wydaje się nierealne. Cieszę się, że mogłam przyjechać do Krakowa. Zawody były naprawdę wspaniałe, miasto piękne, a wolontariusze pomocni – mówi Emma Hunt.
Dla zawodniczki KW Kotłownia Lublin był to ostatni w karierze start przed własną publicznością. Już w lutym Mirosław zapowiedziała zakończenie kariery. Jej ostatnim startem będzie występ na mistrzostwach Europy we Francji pod koniec sierpnia.
Najlepszą z reprezentantek Polski podczas zawodów Pucharu Świata we wspinaczce sportowej na czas w Krakowie była Natalia Kałucka. Najlepszą z reprezentantek Polski podczas zawodów Pucharu Świata we wspinaczce sportowej na czas w Krakowie była Natalia Kałucka: – Nie będę ukrywać, że troszkę się zdziwiłam, że tu siedzę. Dwa tygodnie temu miałam bardzo duży mental breakdown – nie chciałam tu przyjeżdżać, bo czułam się zbyt wolna w tym sezonie. Po prostu nie wierzyłam, że mogę coś w Krakowie pobiegać. Nie będę też ukrywać, że dzisiaj miałam bardzo dużo szczęścia i naprawdę mentalnie dobrze sobie radziłam. I tak, zrobiłam medal. Nadal trochę w to nie wierzę. Bardzo dziękuję wszystkim, którzy przyjechali do Krakowa nam kibicować. Szczerze mówiąc, na zawodach w Polsce zazwyczaj idzie mi dobrze, szybko. Może dzięki polskiej energii tutaj siedzę.
Kałucka opowiedziała także o tym, jak radzi sobie z presją i jak podoba jej się nowy format zawodów, w którym jednocześnie startują cztery zawodniczki na raz: – Kiedy czuję bardzo dużą presję, bardziej zamykam się w sobie. Myślałam o sobie, o swoim bieganiu, więc troszkę byłam taka „w kuli”, żeby skupić się na sobie, a nie na kibicach. Czasami kiedy mam większą presję, szybciej biegam, więc dałem radę. Speed 4 jest bardzo stresującą konkurencją. Szczerze mówiąc, jak zobaczyłam dziewczyny w finale, pogodziłam się z tym, że będę czwarta. Ale uważam, że w Speed 4 ma się mniej pecha.
JK
Fot. PAP/Łukasz Gągulski (zdjęcie główne); Józef Kufel
