Polskie służby ostrzegają przed możliwymi rosyjskimi prowokacjami na terytorium Polski, a także państw bałtyckich. Poinformowali o tym minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz oraz minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. Rosjanie mogą użyć to tych prowokacji ukraińskie drony.
CZYTAJ: „Lex Rolnik” ma chronić gospodarstwa. Koniec sporów o hałas i nocne prace na wsi [ZDJĘCIA]
– Rosja rozwija swoje możliwości przechwytywania bezzałogowych statków powietrznych – mówi dyrektor Centrum Europy Wschodniej UMCS profesor Walenty Baluk. – Nie chodzi tylko o strącanie, ale także przejmowanie kontroli. Czyli systemy walki radioelektronicznej są rozwinięte na tyle, że Rosja – i mieliśmy do czynienia z takimi przypadkami – potrafiła nawet zakłócić i przejąć kontrole nad dronami Ukrainy, i skierować je do przestrzeni powietrznej czy to Łotwy, Estonii, Finlandii.
Przedstawiciele władz oraz eksperci wskazują trzy główne powody, dla których Rosji zależy na organizowaniu prowokacji na terytorium państw NATO. Pierwszym z nich jest fakt, że stanowią one element wewnętrznej polityki propagandowej Rosji. Władze w ten sposób budują narrację, zgodnie z którą walka toczy się nie tylko z Ukrainą, lecz z całym Sojuszem Północnoatlantyckim. Drugim powodem są próby testowania systemów obrony powietrznej w krajach NATO. Trzecim natomiast jest wywieranie presji, by osiągnąć ograniczenie pomocy dla Ukrainy.
InYa / opr. AKos
Fot. RL
