24 kajakarzy uczestniczy w 12. Memoriale kpt. Henryka Flamego „Bartka”, dowódcy zgrupowania NSZ działającego tuż po II wojnie w Beskidach. Organizator spływu Paweł Kluska powiedział, że w czwartek (04.06) wypłynęli z Zawichostu. Jeśli pogoda dopisze, to w niedzielę dotrą do Kozienic.
– Realizujemy marzenie nastoletniego Henryka Flamego, który jako młody chłopak chciał dopłynąć Wisłą z Czechowic do Bałtyku. Dziś, po latach, symbolicznie kontynuujemy tę ideę. To nie tylko spływ kajakowy, ale wydarzenie, które łączy pasję do aktywności na świeżym powietrzu, zamiłowanie do piękna polskich rzek z pamięcią o bohaterach walczących o wolną Polskę. To też integracja ludzi, dla których patriotyzm oznacza coś więcej niż słowa – podał Kluska.
CZYTAJ: Ten dzień zmienił Polskę. Wybory, które otworzyły drogę do wolności
24 kajakarzy, w tym czworo dzieci, przed wyruszeniem uczestniczyło w mszy świetej. Zwiedzili także kościół w Zawichoście, w którego podziemiach zobaczyć można fundamenty jednonawowej świątyni romańskiej z transeptem z drugiej połowy XI wieku.
– Dziś dopłyniemy do Józefowa nad Wisłą, gdzie spotkamy się z burmistrzem i lokalną społecznością. Wieczorem opowiemy o Henryku Flame i jego zgrupowaniu – powiedział Paweł Kluska.
Organizator memoriału powiedział, że kajakarze chcą dopłynąć do w sobotę (06.06) do Dęblina i to jest ich główny cel. – Popłyniemy malowniczym Małopolskim Przełomem Wisły; bodaj najpiękniejszym fragmentem rzeki. Trasa mierzy ponad 100 km. Jeśli pogoda i siły pozwolą, to być może w niedzielę popłyniemy jeszcze do Kozienic – powiedział Kluska.
Henryk Flame urodził się w 1918 roku w Frysztacie na Zaolziu, skąd jego rodzice przybyli do Czechowic koło Bielska-Białej. Przed wojną wstąpił do podoficerskiej szkoły lotnictwa dla małoletnich, którą ukończył w 1939 roku w stopniu kaprala. W 1935 roku zbudował łódź, którą popłynął z okolic Czechowic do Krakowa.
Walczył w wojnie obronnej we wrześniu 1939 roku. Jego samolot dwukrotnie został zestrzelony – pierwszy raz przez Niemców pod Warszawą, a następnie koło Stanisławowa przez Sowietów. Dotarł na Węgry, gdzie został internowany.
W 1940 roku wrócił w rodzinne strony. Zaangażował się w konspirację. Jego organizacja współpracowała z AK. Na przełomie 1943 i 1944 roku oddział ukrył się w lesie. Jesienią 1944 r. został zaprzysiężony w NSZ. W 1945 r., po wkroczeniu Armii Czerwonej, ujawnił się wraz z oddziałem i wstąpił wraz z podkomendnymi do milicji. Realizował rozkazy NSZ i gromadził broń.
Zagrożony aresztowaniem wiosną 1945 roku schronił się w lesie. Jego oddział stoczył wiele walk z UB i KBW. Od lipca 1946 roku działali w nim agenci bezpieki, którzy we wrześniu zorganizowali fikcyjny przerzut części zgrupowania na Zachód. Według ustaleń IPN żołnierzy „Bartka” przewieziono na Opolszczyznę i zamordowano.
Flame zlecił nadzór nad operacją przerzutu swemu zastępcy, Janowi Przewoźnikowi „Rysiowi”, który został zamordowany przez funkcjonariuszy UBP 7 września 1946 roku. „Bartek” przeszedł w tym czasie operację nogi. Wobec braku kontaktu z „Rysiem” uciekł śledzącym go ubekom i wrócił w góry. Po ogłoszeniu amnestii ujawnił się w marcu 1947 roku. 1 grudnia został zastrzelony przez milicjanta w Zabrzegu.
RL / Polska Agencja Prasowa / opr. ToMa
Fot. pexels.com
