Nowe malowidła zyskuje parafia greckokatolicka pw. św. Jozafata w Lublinie. Wnętrze świątyni wypełniają intensywne pomarańczowo-różowe barwy, a spośród geometrycznych form wyłaniają się ikony.
– Projekt powstawał praktycznie cały roku – mówi autor prac, artysta Mirosław Trochanowski. – Pierwszym etapem był ikonostas. To był taki pierwszy element, który się pojawił tutaj w cerkwi. Obecnie pracuję nad drugim już etapem malowideł. W pierwszej kolejności pracowałem przy Bogurodzicy Orancie. Teraz pracuję nad tym drugim etapem, czyli przestrzenią prezbiterium.
Rozmawiamy w przestrzeni, w której pan pracuje i sprawia wrażenie bardzo ciepłej, otulającej, kojącej. – Bardzo dobrze to pani zauważyła i cieszę się, że tak właśnie jest to odbierane, bo jak najbardziej o to mi chodziło – przyznaje Trochanowski. – Z czego to się wzięło? Z tego, że większość parafian, księża to są ludzie pochodzący z Ukrainy. Wiemy, co się dzieje, więc chciałem stworzyć taką przestrzeń, gdzie ci ludzie będą czuć się dobrze, czuć się bezpiecznie. Tak jak powiedział św. Piotr na górze Tabor podczas przemienienia: Panie, dobrze nam tu być.
– Została już przetarta ścieżka przez śp. prof. Jerzego Nowosielskiego – mówi proboszcz parafii greckokatolickiej w Lublinie, ks. Stefan Batruch. – On był bardzo nowatorski, bardzo odważny i zaproponował właśnie takie rozwiązanie, żeby pewną tradycję ikonograficzną, klasyczne ujęcie ikonograficzne przedstawić we współczesny sposób. Użyć bardziej jaskrawej kolorystyki, bardziej zdecydowanej. To dało rezultat, który u wielu wywołał zachwyt, podziw.
Drugą rzeczą, którą się tu zauważa, są bardzo ciekawe połączenia ikon i form geometrycznych. – Wiele, wiele inspiracji zaważyło na tym finalnym efekcie. Myślę, że taka główna inspiracja to właśnie Nowosielski, jego twórczość – mówi Mirosław Trochanowski. – To jest nawiązanie bezpośrednie do wizji Nowosielskiego, do której – uważam – miał całkowite prawo, że ten świat anielski jest dla nas tak niedostępny, tak tajemniczy, że właściwie najdoskonalszym językiem, którym można go opisywać, jest język abstrakcji.
– Badania sondażowe, badania tynków i warstw malarskich, które były wykonane zarówno na elewacjach kościoła, wcześniej cerkwi, jak i wewnętrznych, wykazały, że tam się nie zachowały warstwy historyczne – wskazuje wojewódzki konserwator zabytków dr Dariusz Kopciowski. – Żadnych warstw historycznych wewnętrznych, ani historycznych tynków, ani polichromii, ani nawet wypraw tynkarskich i malarskich o jakiejś tam określonej kolorystyce. Żadnego detalu w środku, stąd tutaj taka świeża myśl nawiązująca do sztuki unicko-cerkiewnej, tak to określę.
Ksiądz na pewno też odczuwa potrzeby parafian. Postawię taką tezę, że ta odważna wizja to jest też odpowiedź na te potrzeby. – Tak, zgadzam się w pełni z tym, dlatego że wojna, którą przeżywamy, która nas dotyka w pośredni albo w bezpośredni sposób, to jest przykład pewnego kiczu, brzydoty, piękna jak gdyby sprofanowanego – mówi ks. Stefan Batruch. – Dlatego odpowiedzią na to może być tylko piękno, które niesie z sobą ładunek ciepła, które przyciąga, które uspokaja, które łagodzi, które jest wręcz jak balsam, którym właśnie można doświadczyć, że odbywa się jakieś spotkanie z niewidzialnym, ale bardzo realnie obecnym, tu i teraz.
Parafia greckokatolicka pw. św. Jozafata w Lublinie realizuje malowidła z datków wiernych. W 2023 roku świątynia przy ul. Zielonej została użyczona na potrzeby grekokatolików mieszkający w naszym mieście. Po wybuchu wojny w Ukrainie liczba wiernych zdecydowanie się zwiększyła.
W Lublinie ikonostas w wykonaniu Jerzego Nowosielskiego można oglądać w Kaplicy Metropolitalnego Seminarium Duchownego przy ul. Wyszyńskiego 6. Prace trwały tydzień, w tym czasie artysta mieszkał w seminarium. Także modlił się i pościł razem z duchowymi. „Jestem bezgranicznie szczęśliwy, że mogłem namalować ikonostas do waszej kaplicy. Lublin 27.IV.89 r.” – taki wpis po ukraińsku, ołówkiem, zamieścił artysta w seminaryjnej księdze pamiątkowej już po zakończeniu pracy.
InYa / opr. WM
Fot. Inna Yasnitska
