Archeologiczne tajemnice na kazimierskiej Górze Trzech Krzyży

EAttachments9581805e5676d94faaa173fe0a195d358d54c12 1 xl

Dwa dziecięce szkielety odkryli archeolodzy na Górze Trzech Krzyży w Kazimierzu Dolnym. Znaleziono także pozostałości drewnianej trumny i krzyża oraz kilka monet. W ciągu dwóch dni sprawdzono między innymi miejsce, gdzie kilka tygodni temu deszcz wymył czaszkę.

Od początku badań wykopaliskowych archeologom towarzyszyli turyści – szczególnie ci młodzi, zafascynowani takimi działaniami na najsłynniejszym kazimierskim punkcie widokowym.

– Groby zostały zalane czy zasypane jakoś?

– Wykopane takie jamy, wstawiona trumna i zasypane.

– A ile zajmuje wykopanie takiego jednego szkieletu?

– Dzień, zależy jak kopiemy, czasami krócej, czasami dłużej. My łopatami nie możemy kopać, tylko mamy pędzelki, takie małe narzędzia, musimy eksplorować każdą kosteczkę, zobaczyć jak on jest ułożony, potem dopiero zrobić zdjęcia, model 3D.

– Będzie się badało DNA?

– Jeżeli się okażą warte tego, czyli na przykład, jeżeli to są szczątki wczesnośredniowieczne. Tak, zrobimy badania DNA.

CZYTAJ: 16-letni mistrz szuka wsparcia. Jego kariera stoi pod znakiem zapytania

– Łukasz Miechowicz, jestem archeologiem, pracuję w Instytucie Archeologii i Etnologii Polskiej Akademii Nauk. To pierwsze badania archeologiczne wykopaliskowe w tym miejscu, ponieważ na początku XX wieku to miejsce było opisane jako domniemane grodzisko, które zresztą trafiło do literatury przez takiego badacza lubelskiego Stefana Noska. Byłoby to miejsce idealne, żeby założyć gród. Z drugiej strony, mamy też podejrzenie, że gród istniał pod klasztorem franciszkanów obecnym, czyli po drugiej stronie miasta. Tym bardziej to miejsce byłoby genialne na jakieś wcześniejsze cmentarzysko, grobowe. Czy tak jest, nie wiem, zobaczymy.

– Tu jest bardzo dużo metali, ale też dlatego, że jest to teren turystyczny, więc ludzie gubią śmieci. Na pewno mamy tutaj do czynienia z cmentarzem. A wiemy to stąd, że góra eroduje, tłumy turystów przechodzą, nie ma trawy i co popada większy deszcz, to wypłukuje, zmywa nawarstwienia i nagle okazało się, że ukazują się tutaj kości. Dwa czy trzy lata temu wypłukało tutaj szkielet dziecka, a w ostatnim miesiącu czaszkę.

– Te przebarwienia świadczą o tym, że mamy tutaj, powiedzmy inną warstwę, tutaj po prawej stronie, gdzie Łukasz teraz kopie, mamy być może jakiś wkop współczesny albo jakąś taką warstwę współczesną, bo tam wyszły właśnie jakieś trytytki i pozostałości jakichś śmieci plastikowych, ale zobaczymy trochę głębiej – tłumaczy archeolog Jakub Stępnik. – Już mamy fragmenty kości w jakimś, mamy nadzieję, że w układzie anatomicznym, więc zobaczymy, co będzie głębiej po prostu i jak to się będzie rysowało dalej.

CZYTAJ: Najpierw czaszka, potem kość. Zaskakujące odkrycia na Górze Trzech Krzyży

– Na razie doczyszczamy tutaj, żeby było tak naprawdę widać zarysy jamy grobowej i czegoś takiego. Kości są przemieszane tutaj. No i zobaczymy – mówi Agnieszka Chlebicka.

– Miejsce popularne w regionie, tak że na pewno są to wyjątkowe wykopaliskach z pięknymi widokami. Jestem studentką piątego roku archeologii na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie – przedstawia się Agnieszka Pawlina. – To jest akurat dodatkowe doświadczenie zawodowe.

W miejscu, gdzie stoimy, nagle okazało się, że woda wypłukuje też jakieś obiekty przedziwne. Tutaj mamy takie zaciemnienie, którym się pojawiały ślady spalenizny. Również założymy tutaj wykop, doczyścimy to miejsce. Miejscami też pokazują się kamienie wapienne. Wygląda jakby były ułożone w rzędy. Może mamy tu do czynienia z jakąś totalnie nieznaną architekturę, o której nikt nic nie wie.

Być może wyjaśnią to badania georadarowe, które zaplanowano na Górze Trzech Krzyży za kilka dni. Pozwolą one prześwietlić to miejsce, ukazując chociażby zarysy ewentualnych budynków, które mogły być tam zlokalizowane. 

ŁuG / opr. PrzeG

Fot. Łukasz Grabczak

Exit mobile version