Warszawa inspiracją dla francuskiego reżysera. Polski wątek na festiwalu w Cannes

EAttachments95266098509a25ec6c667b91d8494119fbb15c6 xl

Na tegorocznym festiwalu w Cannes polskich wątków jest sporo, a jednym z nich jest film „Flesh and Fuel”, polsko-francuska koprodukcja, pokazywana w sekcji Semaine de la Critique. To opowieść o dwóch kierowcach ciężarówek, Francuzie Etienne i Polaku Bartoszu, między którymi rodzi się uczucie. Polska w tym filmie wybrzmiewa bardzo mocno i to nie tylko w postaci Bartosza.

Akcja filmu w części rozgrywa się w Warszawie. Maks Wieczorski z Radia Lublin miał okazję przeprowadzić wywiad z reżyserem „Flesh and Fuel”, Pierre’em Le Gallem, i zapytać go o to, co stało za wyborem właśnie tych polskich wątków.

– Byłem kiedyś z krótkim metrażem na Festiwalu Grand OFF. Byłem zaskoczony tym, jak nowoczesne jest to miasto – opowiada francuski reżyser. – Odkryłem, że Francuzi wiedzą bardzo niewiele o Europie Wschodniej. Mają jakieś głupie uprzedzenia o tym, jak mieszkają tam ludzie. Tymczasem Warszawa wydała mi się niemal jak świątynia amerykańskiego kapitalizmu z tymi centrami handlowymi i wieżowcami. Uznałem, że ciekawie będzie zakończyć film właśnie w tym miejscu. A przede wszystkim, kiedy Unia Europejska otwierała swoje granice, skrajna prawica straszyła: uważaj na polskiego hydraulika, bo ukradnie ci pracę. To już nieaktualne, ale uznałem, że to ciekawe, aby przypomnieć na przykładzie kierowcy ciężarówki ten stereotyp francuskim widzom. Bo to się właśnie dzieje w tej branży. Polscy kierowcy są tańsi i bardziej konkurencyjni. Pojawia się zawodowy rasizm ze strony Francuzów, chociaż to przecież nie wina Polaków, tylko gospodarki europejskiej.

W jedną z pierwszoplanowych postaci, postać Bartosza, wciela się polski aktor, Julian Świeżewski. 

Pierre Le Gall tak mówił o tym wyborze obsadowym. – Musieliśmy znaleźć polskiego aktora, który byłby trochę inny niż Alexis Manenti, którego już mieliśmy w obsadzie. Chcieliśmy kogoś trochę szalonego, z poczuciem humoru, magnetyzmem. Pewnego wieczoru w Paryżu aktorka Victoire du Bois powiedziała mi: „Ten twój kierowca przypomina mi kogoś, kogo widziałam w teatrze Krystiana Lupy w Warszawie. Zobacz go na Instagramie”. Pokazała mi zdjęcie, na którym Julian siedzi na sedesie z psem na kolanach. Powiedziałem: „To on, to Bartosz”. Ona na to: „Zwariowałeś”. „Nie, jestem pewien, że to on”. Zakochałem się w nim z tego zdjęcia. Minęło 9 miesięcy, zanim się poznaliśmy, bo ciężko było dogadać się z menadżerem w sprawie dostępności. Okazało się, że Julian po prostu bał się przyjść na przesłuchanie, bo nie mówił słowa po francusku, a rola jest właśnie po francusku. Przekonaliśmy go, żeby przyszedł. Pojawił się w czapce, tej, którą widać w filmie. Miał to poczucie humoru. Wiedziałem, że to on. Miał okropny francuski akcent. Powiedziałem mu: „Francuski to nic wielkiego. Nauczysz się”.

No i się nauczył. A jak to zrobił? O tym i więcej o tej roli Julian Świeżewski opowiedział w rozmowie z Maksem Wieczorskim, którą zaprezentujemy Państwu w „Prywatce Radia Lublin” w najbliższy piątek po 19.00. 

MW / opr. WM

Fot. pexels.com

Exit mobile version