Turystyka pożarowa? Niebezpieczna ciekawość podczas akcji w Puszczy Solskiej

EAttachments95031064d4a0f9dd6b21e230ec63eb099ffaba5 xl

Zjawisko tak zwanej turystyki pożarowej w rejonie Puszczy Solskiej zakłóca działanie służb. Pilot śmigłowca gaśniczego Dawid Bereziński był zmuszony do wezwania na miejsce policji.

CZYTAJ: Piąty dzień walki z żywiołem. Strażacy wciąż dogaszają pożar w Puszczy Solskiej

– Kiedy na sześć śmigłowców podbieraliśmy wodę z jednego zbiornika, a ludzie się zbierają… Teraz wszyscy wyciągają komórki, nagrywają, chcą być jak najbliżej – mówi w rozmowie z Radiem Lublin. – Jeśli przychodzi osoba na przykład z dziećmi, mam ten ciężar, podnoszę tą wodę, a on mi stoi na kierunku rozpędzania, to ja wezwałem policję. Przepraszam bardzo tych wszystkich, jak to mówimy, turystów pożarowych. Tak, to ja byłem, ponieważ uważałem, że to było trochę niebezpieczne. W pewnym momencie te dzieci zaczęły tam na górkę wchodzić, machać. Oni się cieszą, widzą coś nowego. Tak, ale to było niebezpieczne – dodaje. 

Służby apelują, aby nie blokować także dróg które są do dyspozycji strażaków. Przypomnijmy walka z pożarem w Puszczy Solskiej trwa nieprzerwanie od wtorku. Sytuacja została opanowana, obecnie strażacy dogaszają tlące się zarzewia ognia. 

ZAlew / opr. PaW

Fot. Iwona Burdzanowska / archiwum RL 

Exit mobile version