Nielegalne bilbordy zniknęły z kamienicy przy ul. Krakowskie Przedmieście 66. Wnioskowali o to miejski konserwator zabytków oraz Fundacja Wolności.
– Przez cały czas prowadzimy postępowania dotyczące nielegalnych nośników reklamowych – mówi miejski konserwator zabytków, Hubert Mącik. – W każdym roku prowadzimy takich postępowań co najmniej kilkanaście, a ostatnio więcej, bo w tej chwili takich postępowań trwa 20 kilka. W części te postępowania zakończyły się wydaniem zaleceń pokontrolnych, w części nakazów usunięcia. W części przypadków niestety okazało się, że nośniki są legalne, a były swego czasu wydawane pozwolenia, zanim przejęliśmy właściwości od konserwatora wojewódzkiego, jeszcze przed 2012 rokiem. Więc niestety część z tych nośników po prostu jest legalnych, jak na przykład część tablic przy ulicy Dolnej 3 Maja. W przypadku Krakowskiego 66 udało się zrobić to „na miękko”. To znaczy z jednej strony w kontakcie z właścicielem tego budynku i z właścicielem sąsiedniego obiektu dawnego banku, którym udało się między sobą dogadać i na podstawie naszych zaleceń odremontowali jedną z elewacji, przy okazji usuwając te nośniki reklamowe i nie montując tam kolejnych, chociaż takie pomysły też były. W przypadku drugiej elewacji samo to zdjęcie nośników po interwencji, jak mówię, takiej bardziej miękkiej, jeśli chodzi o nakaz, zostało dokonane z jednym wyjątkiem, jednego baneru, o którym jeszcze z właścicielem dyskutujemy.
CZYTAJ: 59-latek z Lublina stracił 50 tys. zł. Padł ofiarą oszustwa „na maklera”
– Ja uważam, że to powinni częściowo usuwać, tego jest za dużo. I moje zdanie jest takie, że trzeba by się przyjrzeć temu wszystkiemu, bo niektóre to takie są, nie za bardzo.
– To zależy jaki, czego to dotyczy, ten billboard cały. Jednemu się to podoba, drugiemu się to nie podoba, nie?
– A pani?
– Mnie tam się podoba wszystko.
– Na obrzeżach miasta jest tego dużo. Często są zniszczone, niezadbane, takie, wie pani, brudne, poszarpane, wiatr czasami zniszczy.
Ile mamy nielegalnych reklam?
– Ja myślę, że bardzo dużo i ciężko to oszacować – mówi Krzysztof Kowalik z Fundacji Wolności. – My w ciągu ostatniego pół roku myślę, że zgłosiliśmy około 150 takich reklam. No i jeszcze zawsze jest pytanie, co to jest nielegalna reklama. Bo my to, czy reklama może w danym miejscu stać, ustalamy na kilka sposobów. Pierwsza rzecz to jest pas drogowy, gdzie zgodę na taką reklamę musi wydać Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego i za taką reklamę trzeba też im płacić i to dość spore pieniądze, bo to jest około 5 zł za metr kwadratowy dziennie, więc bardzo duża stawka. Takich reklam zgłosiliśmy 100 i chyba tylko 3 okazało się, że miały taką zgodę. Więc tu już mamy duże pole do popisu. Kolejna rzecz to są na przykład też działki miejskie. Ustaliliśmy, że na przykład miasto potrafiło płacić firmom reklamowym za ekspozycję jakichś miejskich treści na billboardach, które stały na miejskich działkach, ale nikt za to nie płacił. Kolejna rzecz, żeby postawić taki billboard, musimy mieć odpowiednie zgody budowlane. No i tego też bardzo często nie ma i to już dotyczy nie tylko działek publicznych, ale też działek prywatnych.
– W większości przypadków, no niestety wymaga to po prostu decyzji nakazowych, czasem takie postępowania trwają dość długo – Przyznaje Hubert Mącik. – Tak było choćby przy ulicy Górnej 11/13, gdzie te nośniki też w przytłaczającej większości już zniknęły, ale też kontrolujemy w dalszym ciągu te kwestie. Osobiście muszę przyznać, że w moim przekonaniu najgorszym przypadkiem, jeśli chodzi o tego rodzaju nośniki, to są wolno stojące billboardy na dużych elementach takich jak słupy, ponieważ one ingerują faktycznie w kształt krajobrazu miejskiego w sposób istotny. Oczywiście duże banery, duże płachty, które pojawiają się incydentalnie w różnych miejscach, też są bardzo przykre wizualnie i też staramy się z nimi w różny sposób walczyć. Niestety okazuje się nierzadko, że są one legalne, wiszą na podstawie wcześniejszych pozwoleń. Jeżeli coś jest legalne, no to możemy rozmawiać, dyskutować, natomiast nie mamy możliwości wydania nakazu usunięcia takiego nośnika. Ale tak czy inaczej, są to takie sprawy, którymi zajmujemy się wtedy, kiedy nie mamy tematów, mówiąc krótko pilniejszych, takich, których niepodjęcie mogłoby skutkować właśnie istotnym uszczerbkiem w krajobrazie miasta, czy to jeśli chodzi o zabytek, czy to jeśli chodzi o na przykład elementy zieleni w mieście. Mamy po prostu pewne priorytety. Oczywiście, ja rozumiem, że przykre estetycznie są nośniki reklamowe, ale z punktu widzenia zachowania zabytków najczęściej jest tak, że one tym obiektom nie szkodzą.
– To są straty finansowe – podkreśla Krzysztof Kowalik. – I my ostatnio sprawdzaliśmy, że chociażby na barze „Smaczek” zniknęły billboardy. Tam się okazuje, że w ogóle nie z naszej inicjatywy. My zgłosiliśmy to do Zarządu Dróg i Mostów, że to są reklamy, które są w pasie drogowym, więc powinna być ta opłata. Mniej więcej w tym samym czasie zajął się tym konserwator i te reklamy zniknęły, okazuje się, w wyniku jego działań. Ale jak my policzyliśmy, to od momentu kiedy my to zgłosiliśmy do Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego, to już można by naliczyć 150 tysięcy złotych kary. Nie mamy informacji, co Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego w tym czasie zrobił, ale w wielu sytuacjach dostawaliśmy informacje po kilku miesiącach, że na przykład oni gdzieś pojechali i te reklamy, no już ich nie ma w pasie drogowym. To też jest ciekawe. Mamy ostatnio bardzo dużo sytuacji, że jak tylko coś zgłosimy, reklama stoi w danym miejscu 15-20 lat, zgłaszamy to do Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego i zanim on przyjedzie, ta reklama cudownie jest przenoszona.
CZYTAJ: Ponad 7 mln złotych na modernizację. Trwają prace na ul. Janowskiej w Lublinie
– Każdorazowo w przypadku stwierdzenia naruszeń, podejmowane są niezwłocznie działania zgodne z obowiązującymi przepisami prawa – zapewnia Monika Fisz z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego w Lublinie. – W przypadku, o który pani pyta, w dalszym ciągu toczy się postępowanie administracyjne w stosunku do dwóch reklam umieszczonych na kamienicy pod adresem Krakowskie Przedmieście 66. W sprawie nie wydano jeszcze żadnych decyzji administracyjnych w tym zakresie. Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego w Lublinie prowadzi kontrolę w zakresie prawidłowego wykorzystania pasa drogowego, w tym także umieszczania nośników reklamowych w przestrzeni miejskiej. Kontrole te realizowane są zarówno w ramach bieżących obowiązków, jak i w trybie interwencyjnym, czyli w odpowiedzi na zgłoszenia zewnętrzne, w tym od mieszkańców oraz innych instytucji. Częstotliwość oraz zakres kontroli dostosowane są do bieżących potrzeb, a także uwzględniają posiadane zasoby. Kontroli podlegają nie tylko reklamy, ale również zgodność zajęcia pasa drogowego z wydanymi decyzjami administracyjnymi, które wydaje nasza jednostka jako zarządca pasa drogowego.
Od ponad 10 lat miasto pracuje nad uchwałą krajobrazową. Pozwala ona gminom kompleksowo regulować zasady sytuowania reklam, tablic czy obiektów małej architektury. Jak informuje, miejski konserwator zabytków Hubert Mącik, pracę nad lubelską wersją tej uchwały w dalszym ciągu trwają.
InYa / opr. PrzeG
Fot. pixabay.com . pexels.com
