Aktywiści wtargnęli do skansenu? Chodziło o króliki

EAttachments950465471fc06651a1e09d194a78c67d0c35274 xl

Grupa aktywistek weszła na teren Muzeum Wsi Lubelskiej, żeby – jak mówiły – ratować króliki. Dyrektor skansenu Bartłomiej Bałaban powiedział Radiu Lublin, że „zastraszyły pracowników” i wtargnęły na teren sektora Powiśle. Stowarzyszenie Uszaty Lublin zaprzecza tym oskarżeniom. 

– Aktywistki dokonały „odłowu” króliczków, które się tam znajdują. Zapakowały 12 królików do 5 małych plastikowych klatek. Poprosiłem o wezwanie policji, bo te panie nie chciały się podporządkować pani z ochrony. Przyjechała policja, przyjechał nasz lekarz weterynarii. Poprosiliśmy o konsultację powiatowego lekarza weterynarii. Ta sprawa trwała dosyć długo, być może około pięciu godzin, zanim one zwróciły te króliki – opowiada Bartłomiej Bałaban.

 

Jak dodał dyrektor Bałaban, zostaną podjęte kroki prawne wobec sprawców tego zdarzenia w celu „ochrony dobrego imienia Muzeum Wsi Lubelskiej oraz bezpieczeństwa jego podopiecznych”.

Z kolei Stowarzyszenie Uszaty Lublin twierdzi, że jego działania odbywały się za wiedzą pracowników skansenu, to przedstawiciele stowarzyszenia – a nie muzeum – wezwali policję, zaś aktywistki „na żadnym etapie nie zastraszały pracowników muzeum ani nie działały agresywnie”. Dodało też, że początkowo osoby zatrudnione w muzeum zgodziły się na „zabezpieczenie” zwierząt. 

CZYTAJ: Owieczki wróciły do Muzeum Wsi Lubelskiej. Na stawie pojawiła się też para łabędzi

W oświadczeniu umieszczonym w mediach społecznościowych lubelski skansen napisał: „Muzeum Wsi Lubelskiej to miejsce przyjazne zwierzętom. Na naszym terenie spotkają Państwo niemal wszystkie gatunki charakterystyczne dla dawnej polskiej wsi. Ich dobrostan jest dla nas priorytetem, co regularnie doceniają Państwo w swoich opiniach i podziękowaniach. Wspólnie tworzymy przestrzeń, która przywołuje wspomnienia starszych pokoleń, uczy historii i budzi ciekawość najmłodszych – także dzięki obecności zwierząt, które w szczególny sposób ożywiają nasz skansen. (….) Z całą stanowczością oświadczamy, że opieka nad naszymi zwierzęcymi przyjaciółmi, znajdującymi się pod stałą opieką zatrudnionego przez nas weterynarza, jest dla nas równie ważna jak ochrona dóbr kultury”.

W odpowiedzi Stowarzyszenie Uszaty Lublin opublikowało własne oświadczenie. Czytamy w nim: „Nasze działania na terenie Muzeum Wsi Lubelskiej odbywały się w sposób jawny i za wiedzą pracowników placówki. Po przybyciu poinformowałyśmy pracownika kasy (…) że otrzymałyśmy zgłoszenie dotyczące możliwego pogryzienia królików, zakrwawionego królika i oznaków chorobowych (świerzb) i chcemy sprawdzić ich stan zdrowia.  (…) pracownik skansenu zaprowadził nas do zagrody z królikami i otworzył zamknięte na kłódkę pomieszczenie. Po zapoznaniu się ze stanem zwierząt poinformowałyśmy, że chcemy je zabezpieczyć i zapytałyśmy, z kim należy to ustalić. Pracownik skontaktował nas telefonicznie z dwoma przełożonymi, którzy nie zgłosili żadnych zastrzeżeń w kwestii odbioru zwierząt. Dopiero po umieszczeniu zwierząt w transporterach na miejscu pojawiła się ochrona, która nie zezwoliła na ich zabranie. Policja została wezwana przez nas, a nie przez pracowników muzeum. Również Powiatowy Lekarz Weterynarii został poinformowany telefonicznie przez funkcjonariusza policji. Podkreślamy, że na żadnym etapie nie zastraszałyśmy pracowników muzeum ani nie działałyśmy agresywnie”. 

JZoń / opr. ToMa

Fot. pexels.com 

Exit mobile version