Miłek wiosenny to roślina objęta ścisłą ochroną gatunkową, która w Polsce i na Lubelszczyźnie narażona jest na wyginięcie. Do niedawna jednym z większych stanowisk tego gatunku była skarpa w Dolinie Bystrzycy. Jak jednak alarmuje Ogród Botaniczny Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie, to się zmieniło za sprawą miłośników sportów motocrossowych, którzy skutecznie niszczą zarówno osobniki miłka, jak i lessowe zbocze.
CZYTAJ: Ornitolog: gołębie mają system nawigacji lepszy niż GPS
Z apelem zwraca się pracownica ogrodu dr Anna Cwener. – Rozumiem, że chcą jeździć, tylko po prostu niech sobie znajdą inne miejsce. Jest tyle innych przestrzeni, gdzie mogą rozwijać swoje pasje. Mogliby omijać i szanować pracę innych – mówi w rozmowie z Radiem Lublin. – Wielu ludzi wkłada wiele wysiłku, żeby utrzymać to stanowisko, a ktoś po prostu to niszczy. Sam miłek jest niszczony bezpośrednio, bo jest po prostu przejechany. Zbocze jest strome, to jest less, robią się tam koleiny i po każdym deszczu to zbocze będzie nam po prostu odpływało, więc już dużo dalsze konsekwencje ma to ich jeżdżenie. Nie tylko takie bezpośrednie niszczenie roślin – dodaje.
Jak zaznacza dr Cwener, oprócz tego, że miłek jest objęty ochroną prawną, jest uznawany za gatunek narażony na wyginięcie. – Florę Lubelszczyzny najbardziej badał profesor Fiałkowski, głównie w latach pięćdziesiątych, sześćdziesiątych ubiegłego wieku. Podawał stanowiska miłka wiosennego, które liczyły tysiące osobników, na przykład w Łabuniach czy w Rogowie koło Grabowca. Tam populację szacował na 5-6 tysięcy osobników. Żadne z tych stanowisk nie istnieje – opowiada. – W Rogowie, ja jeszcze pamiętam, początek 2003 albo 2004, jednego osobnika. W Łabuniach w tej chwili może znajdzie się kilka. Tak zasobne stanowisko, jak tutaj na terenie Lublina, jest rzadkością. Akurat prowadziłam z magistrantką jeszcze w 2016 roku badania, to naliczyłyśmy na tym zboczu około 700 kęp. Teraz jak byłyśmy z koleżanką, to tak może 300, czyli o połowę już mniej – dodaje.
– W miejscu występowania tej rośliny był instalowany monitoring. Montowane były tablice informujące o zakazie jazdy motocyklami na terenie, który jest objęty ochroną – podkreśla rzecznik prasowy Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Lublinie, Cezary Wierzchoń. – Działania nie przyniosły pożądanych rezultatów. Zatem planowane jest utworzenie specjalnej bariery ochronnej, czy też specjalnego ogrodzenia mającego na celu ochronę stanowisk miłka wiosennego, ale również ochronę siedliska przyrodniczego, do których możemy między innymi zaliczyć murawy kserotermiczne, które również w obrębie użytku ekologicznego Miłkowa Skarpa występują – dodaje.
Murawy kserotermiczne to szczególne siedliska, które uznawane są za jedne z najbardziej narażonych na wyginięcie. – Mają ogromne znaczenie dla różnorodności biologicznej – podkreśla dr Cwener. – Na Lubelszczyźnie mamy granice zasięgu wielu gatunków takich właśnie stepowych, które jeszcze na Lubelszczyźnie występują, a już dalej na zachód Polski ich nie ma. Utrzymanie tych siedlisk ma znaczenie dla różnorodności, nie tylko Lubelszczyzny, ale całej Polski – dodaje.
– Jeżeli utrzymamy miłka, utrzymamy całe siedlisko – przyznaje dr Cwener. – Utrzymujemy jeden gatunek, a tak naprawdę to całe zespoły roślinne i za tym idące zwierzęta – dodaje.
– Prace związane z zabezpieczeniem skarpy są w toku – informuje Monika Głazik z Biura Prasowego w Kancelarii Prezydenta Miasta Lublin. – Nie możemy w tej chwili wskazać jeszcze konkretnego terminu realizacji, jednak zależy nam, aby nastąpiło to możliwie jak najszybciej po zakończeniu procedur formalnych. 26 marca przeprowadziliśmy oględziny w terenie, podczas których potwierdziliśmy, że skarpa jest niszczona przez pojazdy typu motocross. W związku z tym podjęliśmy działania zmierzające do jej ochrony. Obecnie oczekujemy na opinię Wydziału Funduszy Europejskich, ponieważ teren ten jest objęty projektem „Zielony Lublin – ochrona zasobów przyrody w mieście”. Jest to projekt współfinansowany z Funduszy Europejskich i planowane ogrodzenie nie może naruszyć zapisów umowy o dofinansowanie unijne – dodaje.
Kolejnym krokiem miasta będzie uzyskanie zgody właściciela prywatnego terenu. Jeśli wszystkie wymagane opinie będą pozytywne, miasto przystąpi do realizacji zabezpieczenia skarpy poprzez wykonanie drewnianego ogrodzenia od góry i od dołu skarpy.
LilKa / opr. PaW
Fot. Ogród Botaniczny Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie / Facebook
