Ma 32 lata i niewiele ponad roczny staż pracy w samorządzie, ale wyniku wyborczego mogą mu pozazdrościć najwytrawniejsi gracze. Bartłomiej Szajner został nowy wójtem gminy Wojsławice w powiecie chełmskim. Wybory były przedterminowe, bo na początku stycznia nagle zmarł wieloletni, ceniony włodarz gminy – Henryk Gołębiowski. Szajner był jego zastępcą i podjął decyzję o starcie w wyborach. Pokonał trzy mocne nazwiska, zwyciężając w pierwszej turze. Jego kontrkandydatem – do którego ze wsparciem przyjechał zresztą sam Mateusz Morawiecki – był chociażby Jędrzej Halerz, prywatnie mąż posłanki PiS Moniki Pawłowskiej.
O tym, jak wygrywa się wybory w brawurowym stylu oraz o planach na rozwój gminy, z Bartłomiejem Szajnerem rozmawia Joanna Nowicka.
Chyba wypadałoby zacząć od gratulacji. Świetny wynik wyborczy. Ile to było procent?
– Prawie 58% w pierwszej turze przy czterech kandydatach.
Pana poprzednik był bardzo szanowaną osobą. To jest teraz bardzo duża odpowiedzialność.
– Duża odpowiedzialność, poprzeczka bardzo wysoko podniesiona, żeby nie zawieść ludzi. Mój poprzednik zrobił bardzo wiele dla gminy, potrafił pozyskiwać środki z zewnątrz. Człowiek, który nie przechodził obojętnie wobec innego człowieka. Czy to był ktoś z wyższym wykształceniem, czy ze średnim, czy z podstawowym, każdy był tak samo traktowany przez wójta. Myślę też, że ze względu na to, że byłem zastępcą śp. Henryka Gołębiowskiego i jasno to powiedziałem, że będę kontynuował tę politykę pozyskiwania środków zewnętrznych dla gminy, stąd też ten wynik wyborczy.
Podejrzewam, że dużo przyszło się nauczyć przez ten rok.
– Oczywiście. Teraz jestem w tym urzędzie, widzę, jak on funkcjonuje, ale gdyby nie ten rok wcześniej, nie praca u boku tamtego wójta, to byłoby ciężko to wszystko poskładać. Na dzień dzisiejszy jestem wdrożony we wszystkie inwestycje, w to, co się dzieje w urzędzie gminy. Jeżeli bym nie był tu rok wcześniej, to byłby wielki problem, bo tutaj się dzieje bardzo dużo.
Podejrzewam, że musiał się pan pokazać od dobrej strony, patrząc na ten wynik wyborczy. Prawdopodobnie mieszkańcy widzieli pana pracę. Czy to jest właśnie to?
– Tak myślę. Do każdego mieszkańca staram się podchodzić indywidualnie, tworzyć tę gminę, rozwój gminy w oparciu o to, czego ludzie oczekują, czego chcą. Z każdym chcę rozmawiać, wysłuchać jego zdania i później wyciągnąć ze wszystkich tę średnią, te wnioski i w tym kierunku rozwijać gminę Wojsławice. Myślę, że te 58% ludzi mi zaufało, dało mi wielki kredyt zaufania i nie można ich zawieść.
Wiadomo, że w wyborach startuje się po to, żeby je wygrać. Natomiast zaskoczyło pana, że ten wynik był aż tak dobry, że to była pierwsza tura? Bo kampania była ostra.
– Ostra kampania przy czterech kandydatach. Jedną kandydatką była przewodnicząca Rady Gminy, czyli osoba kojarzona. Drugim kandydatem, nawet z wioski, z której jestem, był były wieloletni wójt, który przez 12 lat był wójtem tej gminy. Też mocne nazwisko. Kolejna osoba to Jędrzej Halerz, popierany przez PiS. Nawet były premier przyjeżdżał do Wojsławic. Tak że konkurencja bardzo wysoka. A spośród nich, ja się zawsze śmieję, chłopak, 32 lata, jak to pisali w niektórych gazetach, ze wsi przyjechał i pobił wszystkich. I partie nie pomogły, i głośne nazwiska nie pomogły. Ale ludzie są mądrzy i zdecydowali, kto ma prowadzić tę gminę i kogo chcą. Mówiliśmy tutaj w swoim gronie, że to kampania prezydencka. Ale my się nie wystraszyliśmy, ponieważ jak zobaczyliśmy, jaka skala idzie, zaczęliśmy odpowiadać. Była odpowiedź za odpowiedź. Ale też nie chciałem wchodzić w takie konfrontacje, bo dużo było manipulacji i nieprawdy. Nie chciałem w to wejść, bo wtedy, ja zawsze mówię, że z daleka nie widać, kto jest mądry, a kto jest głupi. W takie manipulacje nie ma sensu wchodzić. Tę gminę trzeba znać, te tereny trzeba znać. To jest specyficzna gmina. To są specyficzne tereny, tereny rolnicze. Przecież u nas nie ma żadnego wielkiego przemysłu. Tutaj liczy się każdy człowiek i trzeba tak podchodzić. Ja też jestem rolnikiem i znam te tereny, znam je od podszewki. To, czego ludzie oczekują i co dla ludzi jest ważne. Nie obiecywałem cudów, bo przecież każdy wie, że budżet jaki jest, taki jest. Nie możemy obiecać, że zrobimy nie wiadomo co, bo dlaczego w latach wcześniejszych tego się nie zrobiło.
Frekwencja też była bardzo wysoka.
– Tak, w poprzednich wyborach samorządowych frekwencja wynosiła 57-58%, a teraz to prawie 63%. Dużo osób młodych chciało mieć swojego młodego wójta.
Teraz przejdźmy do budżetu.
– 41 mln zł to tegoroczny budżet. Większy niż w latach poprzednich, dlatego że w tym roku dokończymy budowę hali sportowo-widowiskowej. A to jest zadanie, na które otrzymamy jeszcze dofinansowanie około 16 mln zł z budżetu państwa. Dlatego jest to większy budżet. 2 mln zł na budowę żłobka oraz zadanie inwestycyjne, takie jak Malowniczy Wschód czy też remont domu kultury. To około 3 mln zł. Tutaj widzimy ten budżet około 20 mln zł jest tak podniesiony ze względu na te takie historyczne inwestycje, bardzo kosztowne.
A jak wygląda na dzień dzisiejszy zadłużenie gminy?
– Zadłużenie nie jest duże, ponieważ na dzień dzisiejszy gmina posiada około 4 mln 100 tys. zł zadłużenia. Był brany kredyt 2,5 mln w 2025 roku. To 1,7 mln zł było brane jako wkład własny, 10-procentowy na budowę hali oraz tam brakowało nam do projektów Cyfrowe Lubelskie oraz na wykonanie dokumentacji projektowej do dróg powiatowych. To z tego kredytu zostało wykonane. W 2024 roku 700 tys. kredytu na wkład własny do dróg gminnych. Wtedy 16 odcinków dróg gminnych zostało wykonanych. Oraz pozostał kredyt z 2018-2019 roku. Tam było brane 3,5 mln zł kredytu, a pozostało do spłaty 1 mln zł. Taki duży kredyt był brany, ponieważ wtedy zostały wykonane duże inwestycje. Remont Ośrodka Trzech Kultur w Majdanie Ostrowskim, czyli przystosowanie byłej szkoły do tego ośrodka. Remont starej synagogi, dzisiaj Izby Tradycji Ziemi Wojsławickiej, odbudowa starej szkoły w Rozięcinie, tam powstała Izba Dawnych Kultur i Tradycji oraz remont oczyszczalni ścieków i zakup koparko-ładowarki.
Co może pan powiedzieć o budowanym żłobku?
– Miejsce jest dla 30 dzieci. Jeżeli będzie pełne obłożenie, 8 osób znajdzie zatrudnienie w tym żłobku. Myślę, że to jest ważny etap polityki społecznej, ponieważ dużo młodych rodzin oczekuje tego. To są młode rodziny, chcieliby pracować, ale jak jest dziecko, jedna osoba już musi być w domu. A ich rodzice to są osoby, które mają po 50 lat i też są w wieku produkcyjnym, pracującym. Często z dziećmi nie ma komu pozostawać. A że budowa jest finansowana w 100% z rządowego programu Aktywny Maluch oraz przez pierwsze 3 lata funkcjonowanie tego żłobka będzie finansowane też z rządowego programu, to czemu nie?
Jak już jesteśmy przy maluchach, żłobkach, jak wygląda demografia w gminie?
– Tak jak wszędzie. W tamtym roku 16 urodzonych dzieci, 2 lata temu – 18, a 3 lata temu – 30 dzieci. Ale we wszystkich gminach niestety jest problem z demografią. Więcej zgonów niż urodzeń. Prywatnie mogę się pochwalić, że mam trójkę dzieci. Dbamy o demografię.
A co, jeśli chodzi o drogi?
– Jeżeli chodzi o drogi gminne, to większość dróg gminnych mamy w bardzo dobrym stanie. Tutaj, gdzie można było je wykonać, te wszystkie remonty zostały wykonane. Pozostały nam tylko drogi bardziej problematyczne, tam, gdzie trzeba wykonać dokumentację na zgodę na realizację inwestycji drogowej czy tam, gdzie trzeba dokupić jakieś grunty, bo droga nie przebiega przez swoje granice. Ale większość, 90% dróg, jest w bardzo dobrym stanie gminnym. Jednak mamy drogi powiatowe, które są w bardzo złym stanie. Ale mogę się pochwalić, że dwa dni temu byłem na rozmowie ze starostą chełmskim, Piotrem Deniszczukiem, rozmawialiśmy o tych drogach, jesteśmy umówieni na wizytę. Mam nadzieję, że to będzie początek dobrej współpracy między gminą Wojsławice a powiatem.
Zima też bardzo dała się drogom we znaki.
– Pokazała te niedoskonałości i tam, gdzie droga nie była w najlepszym stanie, po prostu dokończyła ją i teraz droga jest w tragicznym stanie.
Co zaplanowane jest w budżecie, jeśli chodzi zadania związane z turystyką?
– W samych Wojsławicach pozostały trzy obiekty dawnych trzech kultur. Mówimy tutaj o kościele rzymskokatolickim, cerkwi prawosławnej, która przechodzi teraz gruntowny remont oraz synagodze, w której obecnie mieści się Izba Tradycji Ziemi Wojsławickiej. Te trzy kultury, które dawniej zamieszkiwały na terenie Wojsławic, pozostawiły po sobie trwałe znaki. To jest taka perełka, poza Włodawą jedyne tutaj najbliżej są Wojsławice, a do tego tereny – ponad 50 naturalnych źródeł rozlewających się po Wojsławicach. W tym roku chcemy zrealizować takie zadanie, projekt (jest w Urzędzie Marszałkowskim na etapie oceniania) – szlak Morsa. We współpracy z innymi gminami ma powstać właśnie taki szlak Morsa, a my na terenie gminy Wojsławice liczymy na dofinansowanie 2,1 mln zł. Przy tylko 300 tys. wkładu własnego zagospodarujemy staw w Wojsławicach. Będzie dokonane umocnienie nabrzeży, ale też dzięki temu na ulicy Chełmskiej są naturalne źródełka i powstał tam zbiornik retencyjny. W tych pieniążkach mają zostać wyeksponowane te źródełka. Dookoła ma powstać kładka. Ten zbiornik retencyjny ma służyć do morsowania, bo w styczniu tego roku odbyło się tam pierwsze w historii Wojsławic morsowanie.
Jakuba Wędrowycza też doceniacie.
– Oczywiście. Ja się bardzo cieszę, bo w poprzedniej swojej pracy zawodowej miałem okazję podróżować po całej Polsce. Tam Wojsławice były kojarzone z Jakubem Wędrowyczem. Jak przedstawiałem się skąd jestem, mówiono: a, to ten od Jakuba. Tutaj wielkie ukłony w stronę Andrzeja Pilipiuka, Marka Farfosa. Marka, którą zbudowali, to coś wielkiego. Ale to nie tylko Polska, też i Europa. Kiedy odbywają się tutaj Dni Jakuba Wędrowycza, mamy gości z zagranicy. W Czechach jest klub Jakuba Wędrowycza. Mamy piękną promocję. Trzeba ten potencjał wykorzystać. Zawsze powtarzam: współpraca. Współpraca buduje i tutaj z fundacją, z panem Andrzejem Pilipiukiem, Markiem Farfosem będziemy chcieli to rozwinąć. Będę chciał jako wójt gminy Wojsławice pomóc im w tym, żeby promować Wojsławice nie tylko w Polsce, ale też i w Europie.
Podobno istniała w gminie postać przypominająca Jakuba Wędrowycza.
– Dużo starszych ludzi opowiada mi, że na Starym Majdanie był taki pan, my się śmiejemy, teraz nowocześnie mówimy antysystemowy, że wyłamywał się poza system i był taki niepokorny.
Jakie ma pan pomysły na kolejne lata? Na czym chce pan się skupić?
– Bardzo idę w młodzież, żeby te nasze dzieci zaktywizować, żeby spędzały dużo czasu na zajęciach sportowych. W tamtym roku, jak objąłem urząd zastępcy wójta, między innymi odpowiadałem za sport, udało nam się reaktywować dwa stowarzyszenia siatkarskie, jedno żeńskie, drugie męskie. Męska drużyna już uczestniczy w różnych zawodach. Z sukcesami zdobywają pierwsze, trzecie miejsca. Jeżdżą i nas ładnie reprezentują. Ale też to był duży rozwój Akademii Piłkarskiej Vojsławia Wojsławice. Mamy ponad 40 dzieciaczków w wieku od 5 do 12, 13 lat, które jeżdżą, reprezentują naszą gminę. Ale też trzeba dbać o infrastrukturę. Wiemy, że to jest teren rolniczy, trzeba stworzyć tutaj warunki dla rolników, poprawiać te drogi dojazdowe do pól, trzeba przeprowadzać scalenia, zabiegać o nie. Na pewno tutaj też będę chciał, żeby ściągnąć jakiegoś inwestora na teren tej gminy, ale wiemy, jak to wygląda. Jest to trudne, ale ze swojej strony będę się starał jak najbardziej, bo z tego podatku rolnego to my wiemy, że to nie jest za dużo, ale też gospodarstw rodzinnych nie można obciążać, ponieważ teraz koniunktura w rolnictwie jest bardzo zła i też mają ciężko. Musimy szukać tych zewnętrznych środków i też inwestorów, żeby poprawiać jakość życia na terenie naszej gminy.
Mam rozumieć, że pana plany co do gminy nie rozciągają się tylko na tę kadencję, tylko ambicje sięgają też na kolejną?
– To się okaże po trzech latach, ale tak, chciałbym to robić dla gminy Wojsławice, a resztę to już mieszkańcy za trzy lata ocenią.
Nowy wójt Wojsławic na wykazanie się ma czas do wiosny 2029 roku. Wtedy mają odbyć się kolejne wybory samorządowe.
JN / opr. WM
Fot. Bartłomiej Szajner
