Zmieniamy czas! Jak wpływa to na zdrowie?

EAttachments782906400798f4ec0405b4f875899a82fda8dd7

W nocy z soboty na niedzielę, (28 na 29 marca) przesuwamy wskazówki zegara z 2:00 na 3.00. Z powodu zmiany czasu na letni będziemy wtedy spali o godzinę krócej.

– To zaburza nasz zegar biologiczny i potrzeba kilku dni, żeby stopniowo się przyzwyczaić – mówi profesor Agnieszka Mastalerz-Migas, krajowa konsultant medycyny rodzinnej. – Musimy troszeczkę wcześniej kłaść się spać, starać się sobie to wyrównać, żeby długość snu pozostała taka sama, żebyśmy sobie tej godziny nie zabierali. Najwięcej bałaganu robi się z tego, że krócej śpimy, bo chodzimy teoretycznie spać o tej samej godzinie, ale to jest tak jakby godzina później. Wtedy ta godzina snu nam znika.

CZYTAJ:  Będziemy spać krócej. Niedługo przestawiamy zegarki

– Zaburzenia rytmu snu i problemy z koncentracją, to możliwe konsekwencje zmiany czasu z zimowego na letni – wskazuje neurolog, profesor Marcin Żarowski. – To jest strata godziny A trzeba brać pod uwagę, że (tutaj są różne szacunki) nawet 80% populacji śpi za krótko. Jeżeli dokładamy sobie jeszcze godzinę mniej, to ta strata jest dużo większa. Badania pokazują, że produkujemy sobie deprywację (brak zaspokojenia podstawowej potrzeby – red.) snu, która odbija się na naszych funkcjach poznawczych, na pamięci. 

Specjalista badający zaburzenia snu wyjaśnia, dlaczego strata jednej godziny jest tak odczuwalna dla wielu osób: – Jest to skłonność do większej podaży kalorii. Powiedzmy sobie szczerze, pacjenci, którzy śpią za mało, tyją. W trakcie zmiany czasu obserwujemy  zwiększoną liczbę zawałów serca, zaburzeń nastroju. To trudny czas dla tych osób, które mają predyspozycje do zaburzeń snu. 

Zaburzenia snu powodują zmęczenie, problemy z pamięcią, koncentracją i mogą przyczynić się do zaostrzenia stanów lękowych.

– Wszystkie analizy ekonomiczne wskazują, że zmiana czasu przynosi jedynie znikome oszczędności energetyczne – mówi ekonomista dr Andrzej Polaczkiewicz. Jego zdaniem ten mechanizm nie jest wart utrzymywania, bo w praktyce nie daje realnych oszczędności, a generuje więcej kosztów i strat. Na antenie Polskiego Radia 24 ekonomista zwrócił uwagę na jedyną, wyraźną korzyść zmiany czasu: – Jedyne co uwzględnia się z ekonomicznego punktu widzenia, to są korzyści dla zakładów gastronomicznych i innych miejsc żywienia zbiorowego. Bo wtedy ludzie dłużej, przesiadują w takich miejscach. Ale mimo to bilans korzyści i strat wyraźnie przechyla się w kierunku strat.

– Technicznie zmiana czasu to sprawa umowna, która pozwala dopasowywać harmonogram dnia do naturalnego światła – wyjaśnia natomiast doktor Albin Czubla z Laboratorium Czasu i Częstotliwości w Głównym Urzędzie Miar: – Czas letni w okresie od wiosny do jesieni pozwala nam spędzać więcej czasu na świeżym powietrzu, lepiej wykorzystać naturalne światło. Branża budowlana też może wtedy za dnia więcej rzeczy zrobić. W związku z czym są korzyści. 

Przed laty głównie chodziło o korzyści wynikające z krótszego korzystania z oświetlenia. W Polsce zmiany czasu na letni i zimowy wprowadzono w 1977 roku z powodu kryzysu energetycznego. Dziś liczą się, jak zaznacza doktor Czubla, korzyści rozwojowe, zdrowotne, kulturowe, a nawet bezpieczeństwo, jeżeli chodzi o widoczność pieszych i rowerzystów. Czy zatem czas letni nie mógłby obowiązywać również zimą? – Byłyby ciemne poranki. Gdyby ktoś chodził do szkoły na 8:00, wychodziłby po ciemku. Dorośli sobie z tym radzą, dzieciom możemy te godziny przesunąć, ale wtedy tracimy ich synchronizację z harmonogramem dnia dorosłych.

Unia Europejska rozpoczęła prace nad ustaleniem jednolitego czasu w 2018 roku. Uznano wówczas, że zakłócanie „wewnętrznego” zegara człowieka dwa razy do roku może negatywnie wpływać na jego zdrowie. Sprawa utknęła jednak na poziomie Rady UE. W Polsce zaś zeszłoroczny projekt PSL, by wybrać czas letni, czeka na trzecie czytanie w Sejmie.

RL / Informacyjna Agencja Radiowa / RL

Fot. pixabay.com

Exit mobile version