Szkoła bez smartfonów. Rusza specjalny program

EAttachments9386605b2197976e559c9ac1a56dca3c374e2c8 xl

W Szkole Podstawowej nr 9 im. T. Kościuszki w Zamościu już w najbliższych dniach ruszy pilotażowy program mający na celu zminimalizowanie dzieciom dostępu do telefonów w szkole. Uczniowie przed lekcjami będą zostawiać urządzenia w specjalnych szafkach, zamykanych na klucz i kod. Jeśli ktoś zapomni zdeponować telefonu, będzie musiał umieścić urządzenie w specjalnym magnetycznym etui z blokadą. Zostanie ono otworzone dopiero po zakończeniu zajęć.

CZYTAJ: Pijana mama za kierownicą. W aucie 6-latek

Uczeń otrzyma jeden kluczyk do szafki, drugi będzie miał wychowawca. Uczniowie będą też mogli założyć swój zamek szyfrowy. 

– W roku 2025 zostały opublikowane wyniki wieloletnich badań na temat skutków wieloletniego użytkowania tych urządzeń przez dzieci i młodzież. Badania te obejmowały nawet dzieci w przedszkolach. I wyniki tych badań są po prostu dramatyczne. Można tutaj bardzo długo mówić o skutkach, ale dotyczą zarówno sfery osobowości, możliwości nawiązywania relacji i kontaktów z rówieśnikami, jak również wpływu na możliwości uczenia się w szkole. Jednym słowem tych skutków negatywnych jest bardzo dużo – wyjaśnia Grzegorz Lasek, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 9 w Zamościu. – W obecnym stanie prawnym w Polsce to szkoły same mogą regulować te kwestie, ale tylko w odniesieniu do zasad wnoszenia telefonów do szkoły oraz korzystania z nich. Nie można zatem zakazać przynoszenia tych urządzeń do szkoły, nie można też w ogóle zupełnie zabronić użytkowania, nie można zabierać. Zastosowaliśmy rozwiązania, które niejako omijają ten problem.

Jak zmiany oceniają uczniowie? – Na początku byłam zdziwiona, bo to niespodziewane było, ale później ochłonęłam. I w sumie to jest dobry pomysł. Strasznie dużo dzieci korzysta z telefonów. Szczególnie te z młodszych klas nie gadają w ogóle ze sobą, tylko grają. Teraz, gdy dzieci jedzą obiad na stołówce szkolnej, to też muszą mieć telefon. Nie ma opcji, że uczeń nie ma telefonu przy sobie, zamiast rozmawiać ze sobą, śmiać się…

– Naszym celem jako szkoły nie jest karanie uczniów. Nie zakazujemy technologii. Wprowadzamy zasady, które mogą naszym uczniom pomóc się skupić na nauce. Chcemy stworzyć przestrzeń sprzyjającą koncentracji. Te dzieci są za szklanymi ekranami. Niebieskie światło emitowane ze smartfonów nie pozwala i koncentrować się na nauce, nie pozwala tak regenerować sił, zaburza rytm snu. Chcemy nauczyć odkładania telefonów w szafkach depozytowych na jakiś czas, żeby nauczyć uczniów zdrowej regulacji cyfrowej – wyjaśnia Barbara Mizerska, pedagog szkolny, logopeda z 25-letnim stażem w szkole.

– Rozmawiam z uczniami, czy to indywidualnie, czy też grupowo. I odłożenie telefonów nie jest problemem dla klas starszych, bo one już trochę umieją z nich korzystać. Natomiast obawiam się o reakcję dzieci młodszych, z IV-VI klasy. One dostają do ręki smartfon po komunii i to dla nich taki gadżet, który zawładnął ich czasem. One tam siedzą godzinami. Myślę, że po wprowadzeniu ograniczeń śmiech dzieci, ich zabawy chodnikowe, takie jak guma, powrócą. Patrzę na to z nadzieją – stwierdza Barbara Mizerska.

Co ciekawe, pomysł deponowania telefonów w specjalnych skrytkach poparli niemal wszyscy rodzice, którzy wzięli udział w ankiecie, jaką przeprowadziła szkoła.

– Mam trójkę dzieci w tej szkole. Najstarsze dziecko jest w piątej klasie, nosi telefon, natomiast – jak rozmawiałem z wychowawcą czy nauczycielami – nie korzysta z niego. Nosi telefon ze względu na to, że mąż często jest na wyjazdach, ja idę do pracy, więc ona jest odpowiedzialna za młodsze rodzeństwo. Chcę, żeby była w kontakcie ze mną cały czas, gdyby coś się wydarzyło. Natomiast z wprowadzeniem szafek dla mnie nie ma problemu.  Na zebraniach mówiłyśmy o tym głośno, że dzieci nie rozmawiają ze sobą, tylko siedzą na telefonach. Mamy nawet takich gagatków, którzy podczas lekcji wyciągają telefony, nie słuchają się pani – mówi jedna z mam uczniów zamojskiej „dziewiątki”.

–  Jesteśmy na starcie. Jedynym elementem, który nas w tej chwili powstrzymuje, to jest termin wykonania kamer wysokiej rozdzielczości przy tych skrytkach. Wykonawca ma w najbliższych dniach to zrobić. Czekamy w blokach startowych – stwierdza Grzegorz Lasek.

Sojusznikiem programu jest miasto Zamość, które zakupiło 1000 specjalnych etui magnetycznych. W minionych dniach zostały one rozdane wszystkim dyrektorom miejskich szkół. Bo wiele z nich już od dłuższego czasu próbuje wdrażać takie, czy inne rozwiązania ograniczające dzieciom korzystanie z telefonów. A etui magnetyczne ma być dla nich dodatkową pomocą.

Jak mówi prezydent Zamościa Rafał Zwolak, to dopiero początek pewnej drogi. – Mamy 1000 takich pokrowców. Zobaczymy jak to się sprawdzi i zobaczymy jak to zafunkcjonuje. Zapłaci za to miasto. Koszt jednego etui to od kilku do kilkunastu złotych, więc nie są to duże sumy. Zobaczymy, jak to rozwiązanie się sprawdzi. Musimy iść w tę stronę i musimy pomóc rodzicom. Bo niektórzy rodzice, nie radzą sobie z uzależnieniem dzieci od smatfonów. Jesteśmy jednym z pierwszych miast w Polsce, które coś takiego wprowadzi. Na początek będzie to w kilku, w kilku szkołach, a później rozszerzymy.

Dodajmy, że w minionych dniach projekt ustawy dotyczącej zakazu korzystania ze smartfonów w szkołach złożyła Polska 2050. A nad rozwiązaniami w tym zakresie od kilku miesięcy pracuje już sejmowa komisja edukacji. Zgodnie z aktualnymi zapowiedziami, przepisy mogłyby wejść w życie od nowego roku szkolnego. Nauczyciele i pedagodzy z Zamościa z którymi rozmawiała reporterka Radia Lublin przekonują jednak, że problem jest na tyle poważny, że działać – i to konkretnie – trzeba już teraz. 

JN / opr. ToMa 

Fot. Joanna Nowicka

Exit mobile version