Symulacja medyczna: nowoczesna edukacja i praktyka lekarska

EAttachments93747111eb4b34e76cb3a526e941f187ac9f454 xl 1

Symulacje medyczne stały się w nowoczesnej edukacji i praktyce lekarskiej absolutnie niezbędną umiejętnością. Pozwalają one na trenowanie zaawansowanych procedur w bezpiecznych warunkach. Odwzorowują też sytuacje nagłego zagrożenia życia. Wszystko to odbywa się w bezpiecznym, kontrolowanym środowisku, bez narażania życia lub zdrowia.

CZYTAJ: Pierwsza taka operacja w regionie. To urządzenie leczy zaburzenia rytmu serca [ZDJĘCIA]

Dziś w Lublinie 60 lekarzy szkoliło się w zaawansowanych technikach kardiologicznych w ramach tygodnia Cardio Days. Pracowali na zaawansowanych systemach sprowadzonych z najlepszych europejskich ośrodków.

– Edukacja oparta na symulacji jest kluczowym elementem kształcenia medycznego – mówi kierownik Uniwersyteckiego Centrum Kardiologii i Kardiochirurgii Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego nr 4 w Lublinie, prof. Andrzej Głowniak. – Symulacja medyczna jest w dzisiejszych czasach nieodzowną częścią szkolenia kadr medycznych. Tak jak piloci F-16 czy F-35 muszą wylatać ileś godzin na symulatorach, zanim siądą za sterami prawdziwego samolotu. Tak samo obecnie wiele skomplikowanych procedur mamy możliwość przećwiczenia na symulatorach, różnych ich scenariuszy, tak żeby potem prawdziwy zabieg przebiegał całkowicie bezpiecznie. Udało nam się sprowadzić symulatory z kilku ośrodków w Europie, specjalnie na te warsztaty. Chyba pierwsze tego typu w Polsce wieloprofilowe, gdzie możemy ćwiczyć wiele scenariuszy różnych zabiegów, nie tylko jeden.

– Wszystkie te symulatory wydają się dość ciekawe – przyznaje jeden z lekarzy rezydentów w oddziale kardiologii szpitala wojewódzkiego. – Nie miałem do tej pory okazji na takich konkretnie rzeczach ćwiczyć. Tak że jestem podekscytowany.

CZYTAJ: Pozbyli się guza wielkości piłki tenisowej i uratowali nerkę! Sukces lubelskich urologów [ZDJĘCIA]

– Mamy do czynienia z bardzo szybkim rozwojem mało inwazyjnych technik leczenia wad strukturalnych serca – tłumaczy prof. Głowniak. – Możemy wymienić zastawkę czy naprawić niedomykalną zastawkę, zamknąć przecieki wewnątrz serca. Wszczepiamy już od niemal 10 lat miniaturowe stymulatory bezelektrodowe, które niejako wstrzykujemy bezpośrednio do serca, do prawej komory. Wszczepiamy stymulatory zewnątrznaczyniowe, takie, które nie wymagają ingerencji w układ sercowo-naczyniowy. Po to są takie warsztaty.

– Jest to metoda na przećwiczenie, powiedzmy na sucho pewnych procedur, które są trudne, ryzykowne, które nie powinny po raz pierwszy być wykonywane na żywym pacjencie – mówi uczestnik warsztatów.

– Wykonując zabieg na symulatorze, lekarz szkolący się ma do czynienia dokładnie z tymi samymi narzędziami, manipulatorami, przyciskami, z jakimi ma podczas prawdziwego zabiegu – opowiada Andrzej Głowniak. – Na ekranie widzi obraz z kopi rentgenowskiej, oczywiście generowanej przez system, czyli przez sztuczną inteligencję, ale oddający realnie to, co widziałby na ekranie operując prawdziwego pacjenta. W wybranych systemach, oczywiście, widzi też w trójwymiarowej przestrzeni operowany narząd. Najważniejsza jest ta interakcja, czyli to co zrobimy w czasie tego zabiegu od razu ma odzwierciedlenie w danych zwrotnych, które dostajemy na obrazie. Taka pieśń niedalekiej przyszłości, czy już w tej chwili się to zaczyna, to jest na przykład generowanie środowiska w symulatorze, opartego na danych z badań pacjenta, czyli z tomografii, z rezonansu. Tak że przygotowując się do zabiegu możemy widzieć anatomię, z którą będziemy mieli za chwilę do czynienia w rzeczywistości. Można generować cyfrowego bliźniaka i oczywiście bez AI i bardzo dużej mocy obliczeniowej nie jest to możliwe, a szalenie jest pomocne, przede wszystkim zapewniając bezpieczeństwo naszym pacjentom.

ZOBACZ ZDJĘCIA:

– Monika Wójcik-Kopiec, jestem lekarzem kardiologiem. Chcę się rozwijać w echokardiografii. Nawiguję operatorów, co mają zrobić w trakcie zabiegu. Technologie ciągle się rozwijają i możliwości medycyny są coraz lepsze. Tego typu warsztaty umożliwiają nam możliwość spojrzenia, jakie mogą być powikłania. To jest istotne w naszej pracy.

CZYTAJ: Symulacje zamiast teorii. Jak VR przygotowuje na sytuacje zagrożenia?

– Pieśń przyszłości, o której marzę i pierwsze badania już się toczą, to jest ablacja prawdziwie przezskórna, bez nacinania czy naruszania ciągłości powłok pacjenta. Czyli absolutnie zewnętrznie, tak jak się, mówiąc kolokwialnie, tłucze kamienie nerkowe zogniskowaną energią ultradźwiękową, tak samo energią, na przykład promieniowaniem jonizującym, zogniskujemy się na źródle arytmii, wyłączymy je w sposób nieodczuwalny praktycznie przez pacjenta.

Szkolenie odbywało się w Centrum Symulacji Medycznej.

RyK / opr. PrzeG

Fot. Iwona Burdzanowska

Exit mobile version