„Smutno i żal”. Nielegalni poszukiwacze skarbów splądrowali teren grodziska

EAttachments94176935b9e3f5505ae60ed163d6472e9e98cbf xl

Nielegalni poszukiwacze skarbów ukrytych w ziemi splądrowali teren grodziska w Żmijowiskach. To wyłączone z tego typu badań stanowisko archeologiczne wpisane do Rejestru Zabytków Województwa Lubelskiego. Sprawa trafiła na policję. 

– Kilka dni temu zauważyliśmy dołki wykopane na terenie grodziska – mówi Katarzyna Tajer z Muzeum Nadwiślańskiego w Kazimierzu Dolnym. – Wykopy są niewielkich rozmiarów, ale jednak widać ciągniętą darń i że ktoś tutaj działał jakąś sztychówką czy saperką. Przed chatą mamy 3, na terenie osady północnej naliczyliśmy około 15. Ten wykop przykryliśmy, żeby nikt się nie potknął, ale na terenie osady można je zobaczyć. Nie wszystkie są przykryte, gdyż chcieliśmy sprawę zgłosić policji. Zrobiliśmy to i niektóre zostawiliśmy do wglądu jeszcze nie zasypane. To bardzo niepokojąca sytuacja dla nas pracowników muzeum, z tego względu, że znajdujemy się na stanowisku archeologicznym.

CZYTAJ: Przychodnia do likwidacji. Mieszkańcy mają poważne obawy

– Smutno i żal jednocześnie, bo to świadczy o tym, że ktoś jest nieodpowiedzialny. Może nawet sobie nie zdaje sprawy, ale nie sądzę, żeby ktoś, jeśli troszeczkę interesuje się znaleziskami, artefaktami historycznymi, nie miał pewnego poczucia odpowiedzialności. Znam hobbystów, którzy wiedzą czego szukają, ale oni jednocześnie szanują zabytki archeologiczne. A poza tym takim hobbystom chodzi głównie o militaria. A na naszych grodziskach raczej nie znajdziemy broni, pistoletów. No i nie znajdziemy srebra ani tym bardziej złota – mówi Władysław Mądzik, regionalista Powiśla Opolskiego.

– Do końca 2026 roku prowadzimy badania na terenach przyległych między grodziskiem w Żmijowiskach a grodziskiem w Kłodnicy. Mamy oczywiście pozwolenie od konserwatora zabytków. Te badania mogą wykonywać jedynie osoby, które należą do stowarzyszenia zajmującego się poszukiwaniem z detektorami – mówi Milena Jóźwik, specjalista do spraw edukacji w Muzeum Dawnych Słowian – dziale Muzeum Nadwiślańskiego. – Ale cały teren grodziska i osady północnej jest  wyłączony z poszukiwań.

– Jesteśmy na stanowisku archeologicznym i bez zgody wojewódzkiego konserwatora zabytków absolutnie nie możemy tu prowadzić wykopalisk nawet my, profesjonaliści. A na 100% nie może tu wejść żadna osoba z detektorem i cokolwiek kopać, rozkopywać, naruszać warstwy, wyciągać zabytki, które tracą w takiej sytuacji kontekst, czyli otoczkę historyczną. Bo możemy wyciągnąć przedmiot z grobu czy z chaty wczesnośredniowiecznej i on zupełnie nie ma już tego kontekstu historycznego – wyjaśnia Katarzyna Tajer. – Dysponujemy fotopułapką. Na szczęście zarejestrowała to wydarzenie. A przekazywanie takich informacji mediom czy policji, to są działania, które mam nadzieję odstraszą. Mam nadzieję, że osoba, która to zrobiła, po prostu więcej takich rzeczy nie zrobi.

Niewykluczone, że na tym terenie pojawią się kolejne elementy monitoringu po to by chronić grodzisko przed dewastacją. 

ŁuG / opr. ToMa 

Fot. Muzeum Dawnych Słowian – oddział Muzeum Nadwiślańskiego w Kazimierzu Dolnym / Facebook 

 

Exit mobile version