Rząd obniża ceny paliw. Ekonomista: to działanie doraźne

EAttachments94222144a8518d186aa20eb779f4c695a4e9391 xl

To ma stać się już jutro. Ceny za litr benzyny i oleju napędowego na stacjach paliw mają być niższe. Stanie się tak na skutek działań rządu, obu izb parlamentu i prezydenta. Czy za tym pójdą obniżki cen innych towarów i usług oraz jakie mogę być prognozy na przyszłość – o to ekonomistę prof. Pawła Pasierbiaka z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie pytał Wojciech Brakowiecki.

Panie profesorze, legendarna baryłka ropy dzisiaj bije kolejny rekord – 109 dolarów. Baryłka to jest w niedużym zaokrągleniu 159 litrów. Czy to, co dzieje się w Zatoce Perskiej, to, co dzieje się z wojną w Iranie, w cieśnie Ormuz, to jest wystarczający powód, że ropa drożeje?

– Oczywiście, że wystarczający, może nie jedyny, ale na pewno jeden z ważniejszych. Przede wszystkim dlatego, że jest to obszar newralgiczny. Wynika to z tego, że znaczna część światowego handlu tym surowcem strategicznym, energetycznym przechodzi przez cieśninę Ormuz. W związku z tym blokada tej cieśniny oznacza bardzo duże perturbacje na rynkach, a to oczywiście wpływa to na cenę.

Bo jak drożeje ropa, to drożeją paliwa, to drożeje wszystko: transport, artykuły spożywcze, tanie linie.

– Nie wiem, czy one są jeszcze takie tanie. Rzeczywiście tak. Nawet osobiście doświadczyłem tego, planując podróż do Japonii. Przede wszystkim trasy się zmieniły, ale oczywiście te linie, które oferowały np. bezpośrednio albo inną trasą też proponowały odpowiednio wyższe ceny, więc na pewno wpływa to na każdy aspekt funkcjonowania gospodarstw domowych i przedsiębiorstw. To trzeba brać pod uwagę, bo być może nie od razu, ale pewnie odczujemy to w swoich portfelach, patrząc na tendencje inflacyjne, które pewnie będą tutaj pobudzane.

CZYTAJ: Maksymalne ceny paliw. Kiedy zapłacimy mniej na stacjach?

To może chociaż cień optymizmu. Czy jest szansa, że sytuacja się odmieni i ta cena spadnie? A może nie spadnie, bo przecież w ekonomii to jest standard albo powszechne stosowanie, że jeżeli coś drożeje, to potem raczej niechętnie wraca do poprzedniej ceny.

– Bardzo często tak bywa, natomiast tutaj może optymistycznie powiem, że mieliśmy jeszcze wyższą cenę. W 2008 roku było to ponad 140 dolarów, więc ta cena spadła połowę albo i więcej. Być może ta cena w przyszłości się ustabilizuje, a być może się nie ustabilizuje, może spadnie. Miał być optymizm, więc na to też liczę. Natomiast oczywiście wszystko zależy od rozwoju sytuacji, bo trudno przewidywać cokolwiek, szczególnie w tych zmiennych warunkach i sposobie też prowadzenia polityki przez największych graczy na świecie.

Być może cena na stacjach paliw nieco spadnie, bo rząd, parlament, prezydent podjęli pewne działania, obniżając akcyzę i podatek VAT. Na VAT będzie mniej 900 milionów, na akcyzie 700 milionów. To niemałe pieniądze.

– To są duże pieniądze. Myślę, że to są działania doraźne, potrzebne, patrząc z perspektywy przedsiębiorstw i przede wszystkim gospodarstw domowych, które jednak sporo wydają na transport. Mniej więcej 10% czy jedna na 10 złotówek wydawanych to jest transport, a w związku z tym w budżecie domowym, przedsiębiorstw również będzie to miało pozytywny skutek w postaci mniejszych wydatków. Natomiast tak jak pan wspomniał, z perspektywy budżetu państwa na pewno sytuacja nie jest korzystna, dlatego że po prostu będzie powiększał się deficyt budżetowy, który już jest niemały.

Chciałem zapytać odwrotnie, jeżeli stać nas w tej chwili na to, żeby stawki akcyzy i VAT-u były mniejsze, to dlaczego tego nie utrzymywać? Skoro stać nas na raz, to dlaczego nie może to być ciągłe działanie?

– Nie jestem przekonany, czy nas stać. Myślę, że to działanie jest, tak jak wspomniałem, doraźne i potrzebne w krótkim okresie. Patrząc na to, co w ogóle dzieje się z wydatkami nie tylko w Polsce, ale też na świecie, okazuje się, że jest to jedna z metod prowadzenia polityki gospodarczej, takiego zadłużania się praktycznie bez limitu, co powoduje pewne konsekwencje ekonomiczne. O ile kiedyś rzeczywiście te interwencje miały charakter ad hoc i wynikały z nieprzewidywalnych sytuacji, to teraz trochę inaczej to wygląda i właściwie państwa zadłużają się coraz bardziej.

POSŁUCHAJ PODCASTU: GPS – Globalny Punkt Spojrzenia

Mało pocieszające jest to, że w takiej sytuacji jak my jest właściwie większa część świata. Ale pytanie, co dalej? Jesteśmy przed świętami. Politycy opozycji mówią, że to jest działanie absolutnie pod publiczkę i co najmniej o trzy tygodnie spóźnione, że w tym czasie wydaliśmy dwa miliardy i już wpompowaliśmy do budżetu te pieniądze.

– To ja bym powiedział znowu optymistycznie, że jednak jest tutaj porozumienie ponad podziałami, bo mimo wszystko te regulacje weszły w życie, uzyskały podpis prezydenta, więc to działanie jest. Owszem, tutaj mamy oczywiście spór polityczny, czy można to było zrobić wcześniej, czy nie. Wydaje mi się, że kluczowy jest tutaj okres przedświąteczny, żeby jednak gospodarstwa domowe nie odczuły aż tak bardzo wzrostu cen. Owszem, one je odczują, bo te ceny naprawdę silnie wzrosły, ale także w takim odbiorze społecznym będzie można pokazać pewną sprawczość rządzących w kontekście obniżania, wpływu na poziom cen. Ale czy to w długim okresie będzie podtrzymane? Śmiem wątpić. Myślę, że nie. Może tymczasowo tak, ale w mojej opinii w dłuższym horyzoncie czasowym prawdopodobnie nie. Zobaczymy, co przyniesie czas, natomiast to, o czym pan wspomniał, to też jest trochę tak, że jeżeli przyzwyczaimy się do pewnych rozwiązań już wprowadzonych, to trudno je potem wycofać. I jeszcze w kontekście tego wzrostu wydatków, wydatkowania w jakiejś formie czy w jakimś stopniu, to też będzie być może utrzymane.

To jest chyba dość prosta zasada. Jeżeli ktoś jest w stanie zapłacić za coś więcej, to i tak będzie płacił. Tutaj przykład paliw jest chyba bardzo dobry, bo mam takie wrażenie, że sprzedaż niespecjalnie spadła w tym okresie.

– Tak, to prawda. Sprzedaż nie spadła, natomiast na pewno będzie musiał podejmować takie decyzje również w przyszłości, bo mimo wszystko budżet będzie bardziej obciążony. Jeżeli dołożymy do tego prawdopodobny wzrost cen innych towarów z koszyka, to wtedy oczywiście ten dochód rozporządzalny będzie ograniczony. W związku z tym zmieni się pewnie też struktura tych wydatków i prawdopodobnie także możliwości zaspokajania potrzeb innych niż tylko te podstawowe.

Jakiego scenariusza z cenami ropy możemy się spodziewać?

– Każdego.

Zakładając ten optymistyczny, że polityka czy opinia światowa wpłynie tak, że sytuacja w Zatoce Perskiej się uspokoi. Co dalej?

– Wydaje mi się, że powinniśmy zakładać taki scenariusz, że ta wojna się kończy. Wtedy mamy odblokowanie cieśniny Ormuz, co w tym momencie trudno sobie wyobrazić. Aczkolwiek są też takie informacje, że przepływają tamtędy tankowce. Są też informacje, że poszukiwane są i znajdowane alternatywne drogi transportu ropy naftowej, trochę omijające tę cieśninę. Stabilizacja tych relacji geopolitycznych na pewno będzie sprzyjać gospodarce. Szczególnie tych państw zainteresowanych, państw regionu, bo to jest też bardzo duże wyzwanie. Może wpływać na poczucie stabilności początkowo, a potem być może właśnie przejścia do takiego business as usual, czyli powrotu do tych procesów, które miały miejsce w przeszłości. Może niedokładnie takich samych, ale przynajmniej w dużym stopniu.

POSŁUCHAJ PODCASTU: Kalkulator

Z lat dziecięcych pamiętam, jak dziadek wspominał, że jeszcze przed wojną czytał książkę pod tytułem „Ropa rządzi światem”.

– I jak się okazuje, to się potwierdza. To jest właśnie to pytanie. Od wielu lat toczą się rozmowy, plany, strategie dotyczące zmiany tego miksu energetycznego w stronę odnawialnych źródeł energii, przejścia od paliw kopalnianych w stronę innych alternatywnych. Być może to będzie impuls przyspieszający te zmiany.

WBr / opr. WM

Fot. nadesłane

Exit mobile version