Miłość, która nie opuszcza. Duchowny o sensie Wielkiego Tygodnia

EAttachments8662753520d3503b1783c0f3632898d99b83a07 xl

Rozpoczęliśmy dziś Wielki Tydzień, a w nim – jak mówił papież Franciszek – przeżywamy moment ukoronowania tej podróży, tego planu miłości, który biegnie przez całą historię relacji między Bogiem a ludzkością.

– Na początku ta rajska sielanka trwa bardzo krótko – mówi w rozmowie z Eweliną Kwaśniewską wikariusz parafii Najświętszej Maryi Panny Matki Kościoła w Świdniku, ksiądz Damian Dorot. – Adam i Ewa żyli w przyjaźni z Panem Bogiem, to się wszystko popsuło. Cała historia ludzkości zmierzała do tego kulminującego momentu, jakim było przyjście Zbawiciela, na którego czekała cała ludzkość, nie tylko naród wybrany, ale czekał na niego każdy człowiek. Rzeczywiście jest to ukoronowanie tej drogi, tego oczekiwania, tego pragnienia, które było nie tylko w człowieku, ale było też w sercu Pana Boga, żeby odkupić ludzkość.

Bardzo dużo mówi się o Wielkim Czwartku, Wielkim Piątku. Natomiast mam poczucie, że zapominamy o tym poniedziałku, wtorku, środzie.

– A przecież każdy z tych dni nosi przymiotnik „wielki”, więc to jest rzeczywiście rzecz do odkrycia. Wielki Poniedziałek, na początek samej drogi, kiedy Kościół rozważa wydarzenie z Betanii, kiedy na sześć dni przed Paschą Jezus przychodzi do domu swoich przyjaciół i chce po prostu z nimi pobyć. To jest bardzo ciekawe, że nazywamy wielkim coś, co tak naprawdę jest bardzo zwyczajne. Ale właśnie na tym polega wielkość tego dnia, że Bóg przychodzi w taką zwyczajność i zanim zacznie się jego męka, to miła mu będzie obecność tych, których kocha. Czytamy o tym w wydarzeniu, kiedy Maria z Betanii wszystkie perfumy, jakie miała w domu, wylewa na stopy Pana Jezusa. Cały dom napełnił się wonią tego olejku, olejku miłości. Prawdopodobnie Pan Jezus, kiedy potem szedł na mękę, zapach tego olejku czuł na sobie. To jest niesamowite, na początek Wielkiego Tygodnia Pan Bóg zaprasza nas, żeby przy nim usiąść, bo miła mu będzie nasza obecność, żebyśmy byli z nim w te dni, zatrzymali się i po prostu pomyśleli o tej wielkiej miłości.

POSŁUCHAJ PODCASTU: Wiara. Poradnik dla wątpiących

Czy ta miłość pomaga mu również odejść z tego świata?

– Przejść. On mówi w Wieczerniku, że to, co robi, jest po to, żeby otworzyć nam ten dom, który jest u Ojca. Pascha, te święta, na które czekamy, to są właśnie święta przejścia – ze śmierci do życia, z niewoli do wolności, z grzechu do życia łaską. Jest to przejście. Odchodzi, ale żeby pozostać bliżej już na zawsze, więc ta miłość i potem wtorek, środa, te dni też to pokazują, chociaż mówimy wtedy o takich trudnych rzeczywistościach, o zapowiedzi zaparcia się Piotra, o zdradzie Judasza, ale to też jest miłości, bo Jezus mówi do Piotra: „Wiem, że się mnie wyprzesz. Kogut zapieje, wyprzesz się mnie, ale pamiętaj, ja się modliłem, żeby twoja wiara nie ustała. Ja się modliłem za ciebie, bo tak bardzo cię kocham, ja wrócę”.

Czyli można powiedzieć na przykładzie tego zaparcia się, że to są święta, w których możemy powrócić do Boga w pełnej miłości, jeżeli od niego odeszliśmy, jeżeli wyparliśmy się go wcześniej, a może jeżeli sami nie do końca jeszcze wiemy, czy jesteśmy blisko niego?

– Nawet więcej niż powrócić, ja bym powiedział, że to jest całkowicie coś nowego, to całkowita przemiana. Chrystus chce pokazać się całkowicie na nowo. Dlatego my świętujemy potem niedzielę jako dzień nowego stworzenia, pierwszy dzień tygodnia, dzień czegoś całkowicie nowego. Tak, nawet jeżeli ktoś był daleko, nie wiem jak, nie znam drogi, nie znam mapy do ciebie, Panie Boże, ale właśnie to pokazuje, że zobacz, jeżeli nie znasz, to zobacz przynajmniej w te dni, co ja dla ciebie zrobiłem, pokażę ci, że zawsze możesz wrócić. Nigdy nie masz zamkniętych drzwi. Choćby nie wiem, jakie grzechy na tobie ciążyły, jak wielka trauma, jakie wielkie nieszczęścia, zawsze na ciebie czekam.

Przeżywamy te święta jako wierzący. Dla osób niewierzących święta to jest taka bardziej tradycja rodzinna. Dla nich też jest w tych świętach coś, co może powinni odnaleźć?

– Od czegoś trzeba zacząć. Zawsze powtarzam, że jeżeli ktoś nie ma osobistej więzi z Panem Bogiem, przecież są takie wartości, jak miłość, prawda, piękno, dobro, które są uniwersalne dla każdego z nas. To, jak działa też pora roku, że jest wiosna, wszystko budzi się do życia. Od tego trzeba zacząć. Skoro po zimie wiem, że to, co umarło, znowu budzi się do życia i znowu drzewa się zielenią, kwiaty będą kwitły, to znaczy, że budzi się nowe życie, to znaczy, że naprawdę nie ma tak, że coś się skończyło i ja nie mam szans. Więc nawet dla kogoś, kto rzeczywiście nie ma takiej osobistej więzi, nawet nie nazywa Pana Boga po imieniu, ale jeżeli rzeczywiście chce zaczynać od nowa, chce w swoim życiu kierować się miłością, to są święta dla niego.

Czyli przygotowujemy się do tego, żeby przeżyć ten, można powiedzieć, najgorszy moment, a potem ten najlepszy?

– Najgorszy w sensie najtrudniejszy, bo paradoksalnie najgorszy, ale on jest najpiękniejszy. Kiedy po ludzku wszystko się skończyło, kiedy żołnierz w Wielki Piątek przebija Jezusowi serce włócznią, wtedy narodziło się życie. Kościół mówi wtedy, cytując Ewangelię, kiedy Jezus mówił ostatnie słowa: „Ojcze, w twoje ręce oddaję mojego ducha”. To znaczy, „przekazuję mojego ducha Kościołowi, który z krzyża się rodzi”. I my potem w Wielki Piątek nie przychodzimy ze smutkiem, owszem, on jest, bo zabili nam Boga, mój grzech zabił Boga, ale przychodzę z adoracją, z wdzięcznością, że Bóg kocha mnie aż tak, że otworzył swoje serce i to serce zostało na zawsze otwarte.

Kocha mnie takiego, jakim jestem, ze wszystkimi ułomnościami.

– Kocha i kochać cię nigdy nie przestanie. Właśnie to jest ten paradoks miłości Boga, że on oddał za mnie życie, nie dlatego, że jestem taki fajny i super, tylko oddaje za mnie życie, widząc mnie takiego bezsilnego. Bo ja wiem, że sobie beze mnie nie poradzisz. Dlatego oddaję życie za ciebie, żebyś potem mógł żyć przeze mnie. Kocham cię z twoimi słabościami. Ty nie widzisz swojego piękna, takiego, jakie ja w tobie widzę, ale oddaję swoje życie, żeby dać ci je nowe, żebyś mógł to życie odzyskać i żebyś mógł je odzyskać w pełni.

Czyli jesteś super.

– Jesteśmy wyjątkowi, nie jesteśmy żadną kserówką na tym świecie, ale jesteśmy oryginałami, za których sam Bóg poświęca swoje życie. To jest też piękno tych dni, które to wyraża, w tych przebiciach dłoniach Jezusa jest zapisane nasze imię. Nasze wyjątkowe imię, które każdy z nas nosi, ono nie jest przypadkowe, ono nie jest byle jakie, jesteśmy wyjątkowi. Stańmy przed lustrem, spójrzmy na siebie i zobaczmy: jestem wyjątkowy, bo Bóg kocha mnie aż tak.

Dziś, jutro i pojutrze Kościół wspomina ostatnie nauczanie Jezusa w świątyni, Jego spory z faryzeuszami, przepowiednie o końcu czasów oraz zdradę Judasza.

Od Wielkiego Czwartku Kościół rozpoczyna uroczyste obchody Triduum Paschalnego, w czasie którego będzie wspominać mękę, śmierć i zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa.

EwKa / opr. WM

Fot. archiwum RL

Exit mobile version