W piątek 6 marca obchodziliśmy Światowy Dzień Olimpijczyka. Hucznych obchodów nie było, a wiele instytucji związanych ze sportem w ogóle zapomniało o tym fakcie. Pasjonaci historii sportu w Lublinie jednak nie zapomnieli.
Z tej okazji współautor książek na temat olimpijczyków z naszego regionu Maciej Powała-Niedźwiecki wygłosił wykład „Od Berlina do Paryża. Lubelscy Olimpijczycy (1936-2024)”.
– Mamy się czym pochwalić – uważa prelegent. – Przyjęliśmy, że w pierwszej grupie przedstawiamy zawodnika, który był na igrzyskach olimpijskich, będąc zawodnikiem klubu z Lublina. To w sumie 44 nazwiska. Ale Lublin był reprezentowany 50-krotnie, bo 6 zawodników było na igrzyskach olimpijskich dwukrotnie.
Za pierwszego olimpijczyka z Lublina jest uznawany Teodor Bieregowoj-Bieregowski, który w 1936 roku w Berlinie zajął 9. miejsce w chodzie na 50 km. Trzeba jednak dodać, że pojawiają się wątpliwości co do jego ówczesnej przynależności klubowej. Niemniej w źródłach Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego jako jego klub jest podawany Strzelec Lublin.
– Natomiast drugim, a może pierwszym, w 1968 roku był na pewno Lublinianin Andrzej Kasprzak, wychowanek Lublinianki, wierny temu klubowi przez całą swoją karierę sportową. A pierwszy lubelski medal był od razu złoty. Zdobył go Arkadiusz Godel, nasz szermierz, w 1972 roku – mówi Maciej Powała-Niedźwiecki.
– Jeśli chodzi o ciekawostki, warto wrócić do Andrzeja Kasprzaka, który był na igrzyskach olimpijskich dwukrotnie. Jak trafił do koszykówki? Miał 199 cm wzrostu. Szedł po ulicy i jeden z równie znakomitych koszykarzy Jerzy Plebanek zaczepił go słowami: „Ty długi, chcesz grać w koszykówkę?” „A trampki dadzą?”. I tak Polska koszykówka i polski olimpizm pozyskał jednego z najlepszych koszykarzy w historii naszego kraju – opowiada Maciej Powała-Niedźwiecki.
AR
Fot. pexels.com
Pliki dźwiękowe
Maciej Powała-Niedźwiecki









