Mieszkańcy Międzyrzeca Podlaskiego nie zgadzają się na rozbudowę miejscowego zakładu prowadzącego ubojnię. Takie plany ma właściciel obiektu – firma Wipasz. Mieszkańcy – głównie ulicy Siteńskiej i ulicy Kościuszki – obawiają się uciążliwości zakładu. Mają też obawy, co do poboru dużej ilości wody przez firmę, która zużywa jej rocznie więcej niż całe miasto. Firma zapewnia, że mieszkańcy nie odczują żadnych uciążliwości w związku z rozbudową zakładu.
CZYTAJ: Ceny paliw w górę. Branża transportowa bije na alarm
Firma prowadzi w Międzyrzecu Podlaskim przy ulicy Siteńskiej głównie ubojnię drobiu. Na czym będzie polegała rozbudowa zakładu? – Dodatkowo prowadzimy też nieduże przetwórstwo, czyli przerabiamy mięso surowe poprzez obróbkę termiczną, upieczenie, usmażenie, uformowanie elementów drobiowych w postaci różnego rodzaju nuggetsów, opiekanych polędwiczek – mówi w rozmowie z Radiem Lublin wiceprezes firmy Wojciech Ściana. – Planujemy powiększyć tę część przetwórczą. Chcielibyśmy dołożyć mocy produkcyjnych i zwiększyć produkcję tej części przetworzonej, ale produkcja ta będzie polegała nadal na tym samym, co na dzień dzisiejszy. Będziemy prowadzić obróbkę termiczną elementów z kurczaka, które już w tym zakładzie są produkowane. Chcemy sprzedawać więcej mięsa przetworzonego, aniżeli mięsa surowego – dodaje.
Mieszkańcy nie kryją obaw. – Jestem przeciwko, bo zaraz będzie i droga zepsuta, smród i będzie strefa nie do życia – twierdzi jedna z nich. – Już mam kłopot z dojazdem do domu, bo oni uważają, że za Wipaszem jest koniec cywilizacji. Kiedy jadę do domu, to mi wyjeżdżają. Ile razy stłuczki uniknęłam i musiałam hamować? Tu jest bardzo duży ruch. Nie wyobrażam sobie, żeby oni się rozbudowali, przynajmniej w tę stronę. Niech szukają nowego miejsca – dodaje.
Jak jest z zapachami? – Bardzo czuć zapachy. Szczególnie latem. Bardzo duży smród się z ubojni unosi – opowiada mieszkanka. – Czuć kiedy smażą, kiedy jest ubój – dodaje. – Bardzo duży jest pobór wody, studnie ludziom wysychają.
Zakład pobiera w związku ze swoją działalnością więcej wody w ciągu roku niż całe miasto. – Na dzisiaj firma Wipasz w Międzyrzecu Podlaskim ma pozwolenie na pobór wody na poziomie maksymalnym 963 200 metrów sześciennych rocznie. W 2025 roku zużycie było 832 000 metrów sześciennych. Dodatkowe przetwórstwo nie spowoduje znaczącego zużycia wody i na pewno nie przekroczy wartości, które spółka ma dzisiaj w pozwoleniu zintegrowanym tłumaczy – wiceprezes Ściana.
Zastępca burmistrza Międzyrzeca Podlaskiego Arkadiusz Myszka uspokaja mieszkańców, jeśli chodzi o zużycie wody przez firmę Wipasz. – Studnie, które mają ludzie pokopane na działkach, są z innego poziomu wodonośnego, niż ten, z którego Wipasz czerpie albo jest ujęcie wody miejskiej. To są zupełnie inne głębokości. Nie ma zagrożenia deficytem wody wodociągowej z ujęcia miejskiego spowodowanego działalnością firmy – oznajmia.
– Na pewno ceny działek polecą w dół, podobnie jak ceny domów. Przecież nikt nie zechce tu mieszkać. Powinniśmy też mieć coś do powiedzenia – podkreśla mieszkanka. -Niektórzy mówią, że trzeba gdzieś indziej się pobudować. To, co mam teraz dom zburzyć i gdzieś się przenieść? – dodaje.
– W związku z poszerzeniem działalności firmy nie powinno być uciążliwości z tym związanych – zapewnia wiceprezes firmy. – Nie będzie żadnych dodatkowych zapachów z tego względu, że to jest produkcja przetwórcza. Tak naprawdę nic więcej niż dzisiaj nie będziemy emitować. Nie będzie zwiększonego transportu – będziemy cały czas obsługiwać zakład w tym samym zakresie tonażowym. Tylko tonaż, który jest dzisiaj produkowany w mięsie surowym przejdzie w mięso przetworzone. Ten towar będzie dalej wyjeżdżał w takich samych ilościach, tylko w innej postaci – dodaje.
Na rozbudowę zakładu wydana została przez miasto decyzja środowiskowa. Jak zapewniał Arkadiusz Myszka, firma spełniła wszystkie wymogi. Dlatego miasto było zobligowane do wydania pozytywnej decyzji. Mieszkańcy jednak zaskarżyli ją w samorządowym kolegium odwoławczym, które aktualnie zajmuje się sprawą.
Pod protestem skierowanym przeciwko rozbudowie zakładu podpisało się około 200 osób.
MaT / opr. PaW
Fot. Małgorzata Tymicka / archiwum
Pliki dźwiękowe
Będzie tu strefa nie do życia? Mieszkańcy przeciw rozbudowie, zakład odpowiada










