Wiceszef Kancelarii Prezydenta z zarzutami. Usłyszał je w Lublinie

EAttachments9328407d9520fe35f6e3d8fcb2f1e90215802fc xl

Zastępca szefa Kancelarii Prezydenta RP Adam A. usłyszał dziś (11.02) w Prokuraturze Regionalnej w Lublinie zarzut kierowania podrobieniem przez inne osoby list osób udzielających poparcia kandydatom zgłaszanym przez Komitet Wyborczy Ruch Narodowy do Sejmiku Województwa Podlaskiego. Sprawa dotyczy wyborów z 2014 roku.

CZYTAJ:  Prezes hospicjum zawiadomił prokuraturę. Chodzi o poradnię

– Przesłuchany w charakterze podejrzanego nie przyznał się do dokonania zarzucanego mu czynu i złożył wyjaśnienia, których treści nie ujawniamy – mówi rzecznik prasowy Prokuratury Regionalnej w Lublinie Beata Syk-Jankowska. – Zarzut dotyczy tego, że w okresie od 1 września 2014 roku, daty bliżej nieustalonej, do 6 października 2014 roku w Białymstoku kierował podrobieniem przez inne osoby dokumentów w postaci list poparcia kandydatów na radnych w wyborach do Sejmiku Województwa Podlaskiego, przetwarzając bezprawnie dane osobowe osób wymienionych na listach poparcia.

Śledztwo toczyło się w kilku prokuraturach. W październiku 2024 r. zostało  przejęte przez Prokuraturę Regionalną w Lublinie. Śledczy zweryfikowali autentyczności 1.761 podpisów, z czego ok. 500 zostało zakwalifikowane do badań indentyfikacyjno-porównawczych jako sfałszowane. Przesłuchano w charakterze świadków 1 596 osób oraz wywołano 59 opinii biegłych z zakresu badania pisma ręcznego.

 W śledztwie status podejrzanego miało 9 osób. – Jeden z podejrzanych w sprawie przez cały okres postępowania wskazywał na udział Adama A. w procederze podrabiania podpisów. Jego wyjaśnienia znajdują potwierdzenie w pozostałym materiale dowodowym – zeznaniach świadków i opiniach z zakresu badania pisma ręcznego – mówi prokurator Syk-Jankowska. 

27 stycznia 2026 r. wydano postanowienie o przedstawieniu zarzutów Adamowi A., zarzucając mu, że w okresie od 1 września do 6 października 2014 r., w Białymstoku będąc liderem Młodzieży Wszechpolskiej, kierował podrobieniem przez inne osoby list poparcia. 

Grozi mu do 5 lat pozbawienia wolności.

PaSe / opr. ToMa

Fot. Piotr Michalski / archiwum RL 

 

Exit mobile version