Sprawa krzyża z urzędu wojewódzkiego znów przed sądem

EAttachments9355782c7e10fcff1ea70fabb9dc4b0c1abae11 xl

Sąd zajął się ponownie sprawą zdjęcia krzyża z sali kolumnowej Lubelskiego Urzędu Wojewódzkiego i przeniesienia go w inne miejsce.

Przypomnijmy, w grudniu 2023 roku wojewoda lubelski Krzysztof Komorski polecił zdjęcie krzyża z reprezentacyjnej sali urzędu i powieszenie go w innym pomieszczeniu. Akt oskarżenia w tej sprawie złożyli prywatni oskarżyciele. W listopadzie ubiegłego roku Sąd Rejonowy Lublin-Zachód uniewinnił wojewodę od zarzucanego mu przekroczenia uprawnień oraz obrazy uczuć religijnych. Oskarżyciele odwołali się od tego wyroku. Dziś sprawą zajął się sąd okręgowy.

CZYTAJ: Zdjęcie krzyża w lubelskim urzędzie. Jest apelacja

Sprawa zdjęcia krzyża z sali kolumnowej i powieszenia go w innym miejscu na terenie Lubelskiego Urzędu Wojewódzkiego od początku budzi spore emocje. Nie inaczej było dziś (25.02), gdy mimo wyznaczenia na miejsce rozprawy największej sali, zabrakło miejsc dla publiczności. Apelację do listopadowego wyroku sądu złożyli w styczniu tego roku prywatni oskarżyciele. Radny Sejmiku Województwa Dolnośląskiego z Prawa i Sprawiedliwości, Tytus Czartoryski oraz była dyrektor Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Lublinie, Elżbieta Puacz.

CZYTAJ: Wojewoda lubelski uniewinniony w sprawie zdjęcia krzyża

Ich pełnomocnik, Olgierd Pankiewicz, wskazywał dziś, że sąd pierwszej instancji błędnie odtworzył przebieg zdarzeń.

– Krzyż nie został przeniesiony, ale usunięty z sali kolumnowej przez pana wojewodę. Częściowa próba naprawy swojego własnego zachowania, która miała miejsce dwa dni później i której towarzyszyło przeproszenie opinii publicznej przez pana wojewodę, to umknęło całkowicie uwadze sądu. Sąd rejonowy nie zawarł w treści ani opisu czynu, ani uzasadnienia wyroku słów pana wojewody, które towarzyszyły najpierw zdjęciu krzyża, a później próbie wytłumaczenia tego faktu, dwa dni później, przed opinią społeczną. Kiedy przepraszał wszystkich, którzy poczuli się urażeni i zapewniał, że krzyż znalazł się, ale w sali 52 obok. Więc, jeśli pan wojewoda nie przewiesił tego krzyża, ale go kazał usunąć, to istotnie wpływa to na ocenę tego zdarzenia.

Obrończyni oskarżonego, Sara Lipert, nie zgodziła się z tym wywodem.

– Decyzja o zdjęciu krzyża, a następnie przeniesieniu go w inne miejsce, była decyzją o charakterze ciągłym. Co do tego nie mamy wątpliwości, to jest bezsporne, że ten krzyż w dalszym ciągu znajduje się w urzędzie wojewódzkim. On nie został usunięty na stałe z tego budynku, tylko został przeniesiony w inne miejsce. Kwestia oświadczeń pana wojewody, czy jego przeprosin de facto nie może mieć znaczenia dla oceny, czy doszło do popełnienia czynu, z tego powodu, że sąd karny w tej sytuacji, nawet jeśli oskarżony złoży pewne oświadczenia czy przeprosiny, nie jest zwolniony z dokonania oceny tego, czy doszło do wypełnienia znamion czynu zabronionego. W związku z tym tutaj ten zarzut również nie może znaleźć uzasadnienia.

CZYTAJ: Wojewoda Komorski wyjaśnia, dlaczego krzyż zniknął z sali kolumnowej Urzędu Wojewódzkiego

Pełnomocnik oskarżycieli Olgierd Pankiewicz argumentował także, że błędem był też brak ustalenia w orzeczeniu sądu pierwszej instancji, że czyn wojewody obraził uczucia religijne wielu osób.

– Sąd miał wszelkie podstawy do tego, żeby przeprowadzić ustalenia faktyczne na ten temat. Miał do czynienia przy każdym terminie rozpraw z liczną publicznością na sali, która utożsamiała się z oskarżeniem. Miał do czynienia z licznymi idącymi w setki głosami poparcia dla oskarżenia, które wpłynęły do akt sprawy.

Natomiast obrończyni wojewody, Sara Lipert, wskazywała, że sąd pierwszej instancji prawidłowo doszedł do przekonania, że mamy do czynienia z pewnego rodzaju próżnią regulacyjną.

– A skoro tak jest, to nie można przyjąć, że w zakresie podjęcia pewnego rodzaju decyzji, która nie ma uregulowania w normach, mogło dojść do nadużycia władzy penalizowanej przez artykuł 231. Co więcej, w zakresie nadużycia władzy trzeba pamiętać również o tym, że wypełnienie znamion tego nadużycia władzy wymaga działania na szkodę interesu publicznego lub prywatnego i apelacja ten aspekt całkowicie pomija, dlatego że sprowadza go do symbolicznej szkody. Tymczasem przeniesienie krzyża do innego pomieszczenia, bez naruszenia mienia państwowego, bez ograniczenia komukolwiek możliwości praktyk religijnych, nie stanowi szkody.

Sąd Okręgowy w Lublinie odroczył wydanie wyroku w tej sprawie do 5 marca.

Wojewody Krzysztofa Komorskiego nie było na rozprawie odwoławczej. W procesie przed sądem pierwszej instancji nie przyznał się do winy. Podkreślał m.in., że jego decyzja nie oznacza usuwania krzyży z urzędu, a krzyż z sali kolumnowej wisi w innej sali.

MaK / opr. PrzeG

Fot. MaK

Exit mobile version