„Mamy trzy postulaty”. Pikieta przed szpitalem w Bychawie [ZDJĘCIA, WIDEO]

EAttachments9353885023cdee4a6f8ed51df4c0c2c4a903d5e xl

Blisko 100 osób wzięło udział w pikiecie przed Szpitalem Powiatowym w Bychawie przeciwko zwolnieniom pracowników placówki. Zdaniem związkowców z NSZZ Solidarność ich działalność w szpitalu jest utrudniana, a prawa pracownicze łamane.

– Tutaj jest przedmiotowe traktowanie pracowników: „wezmę sobie na jego miejsce inną osobę”. My mówimy zdecydowane nie takim działaniom – podkreśla Ireneusz Pszczoła, przewodniczący Zarządu Regionu Środkowo-Wschodniego NSZZ Solidarność. – Mamy trzy postulaty. Po pierwsze, przywrócenie do pracy zwolnionego członka naszego związku, któremu w wypowiedzeniu zarzucono, że w sądzie pracy zeznawał na niekorzyść pracodawcy. Drugi przypadek to jest członkini naszego związku, która jest w okresie wypowiedzenia, więc zażądaliśmy wycofania tego wypowiedzenia. Trzeci przypadek to jest członek komisji zakładowej, który absolutnie niesłusznie dostał karę nagany i sprzeciw od tej kary nie został uwzględniony, więc też zażądaliśmy wycofania tej kary nagany.

– Żądania przedstawione przez związki zawodowe dotyczą partykularnych interesów pracowniczych – mówi Tomasz Śliwiński, dyrektor SPZOZ w Bychawie. – Każda z tych trzech spraw została poprzedzona konsultacją ze związkami zawodowymi i dzisiaj stanowi ocenę sądu, w związku z czym proponowałbym poczekać na rozstrzygnięcie sądu w tych sprawach.

– Wcześniej dyscyplinarnie zwolniono przewodniczącą naszej organizacji w SPZOZ w Bychawie – dodaje Ireneusz Pszczoła. – Pomówiono ją o narażenie szpitala na straty. Te wszystkie sprawy są w sądzie. Natomiast my jako związek zawodowy nie możemy pozwolić na to, żeby zepchnięto nas na sale sądowe. Bo to ma jeden cel – zastraszenie pozostałych pracowników i członków związku. Pracodawca sobie wkalkulowuje, że może za 2-3 lata zapłaci kilka tysięcy odszkodowania, ale nie będzie miał organizacji.

A może był jakiś konkretny powód, żeby zwolnić te osoby czy udzielić im nagany?

– My też nie jesteśmy jakimś związkiem oszołomów, który będzie bronił pracowników, którzy nie wykonywali swoich obowiązków. Zawsze patrzymy na uzasadnienie. Jeżeli ono jest rzeczywiste i jest powód do zwolnienia pracownika, to nie podejmowalibyśmy tego typu działań – mówi Ireneusz Pszczoła.

– Zarząd Regionu Środkowo-Wschodniego NZZ Solidarność protestuje przeciwko działaniom podejmowanym wobec pracowników SPZOZ w Bychawie, które noszą znamiona dyskryminacji i represji z tytułu przynależności związkowej. Z niepokojem przyjmujemy sygnały o zastraszaniu pracowników należących do NZZ Solidarność, utrudnianiu działalności związkowej – mówili protestujący. – Wzywamy władzę SPZOZ w Bychawie do natychmiastowego zaprzestania działań o charakterze represyjnym oraz do powrotu na drogę dialogu i poszanowania prawa.

– Mamy trzy związki zawodowe. Właściwie wszystkie sprawy przewidziane prawem konsultujemy ze związkami zawodowymi – zapewnia Tomasz Śliwiński. – Między innymi w sierpniu ubiegłego roku zwróciłem się z prośbą o zaproponowanie zmian do obowiązującego w naszym zakładzie regulaminu wynagradzania. Niestety prośba ta pozostała bez odpowiedzi związków.

– Chcemy też wysłać jasny sygnał do innych pracodawców, że jeżeli członkowie naszego związku będą dyskryminowani, będą szykanowani za to, że postanowili upomnieć się o swoje prawa, to w każdym innym miejscu podejmiemy dokładnie takie same, adekwatne działania – podkreśla Ireneusz Pszczoła.

Związek Zawodowy NSZZ Solidarność zadeklarował również gotowość do rozmów z dyrekcją szpitala. Jeżeli sytuacja się nie zmieni, niewykluczone są kolejne pikiety czy manifestacje.

MaTo / opr. WM

Fot. i film: Tomasz Maczulski

Exit mobile version