Wokalista występujący, jako Adaś. powraca z nowym singlem „w domu” – poruszającą opowieścią o chronicznym zmęczeniu, które nie znika nawet wtedy, gdy teoretycznie odpoczywamy. To utwór o życiu „od czerwonej daty w kalendarzu do czerwonej daty w kalendarzu”, w rytmie powtarzalności, scrollowania i wtórnych obrazów, które narzucają złudny sens i niemal paraliżującą presję.
„To opowieść o chronicznym zmęczeniu, od którego nie potrafimy uciec nawet podczas odpoczynku. O życiu od czerwonej daty w kalendarzu do czerwonej daty w kalendarzu, w rytmie powtarzalności, scrollowania i wtórnych obrazów, które narzucają złudny sens i paraliżującą presję. To opowieść o głowie przeciążonej bodźcami, o internecie, który coraz częściej nie karmi, tylko wysysa, i o technologii, która zamiast zachwytu zostawia pustkę, bo sztuczna inteligencja jest dziś bardziej sztuczna niż inteligentna. Pod tą warstwą szumu jest jednak tęsknota za czymś prawdziwym, niepodrabialnym – za drugim człowiekiem. Każdy szuka miejsca, w którym może na chwilę zdjąć z siebie przemoknięty płaszcz, przestać się bronić i poczuć, że po prostu jest. To piosenka o potrzebie bliskości jako jedynej realnej ucieczki od zmęczenia epoką, w której wszystko jest przynętą, a tak mało rzeczy jest schronieniem” – mówi Adaś.
(źródło: FONOBO / fot. @dziworski)
