Anubisa Joanny Karpowicz przyjąłem jak swojego. Wpuściłem go do głowy, bo najpierw zapukał do moich przedsionków, a później wparował do komór sercowych. Obrazy artystki przemawiały do mnie w całości, a kilka z nich wprost idealnie wkomponowało się w moje życie. Wspominałem już o tym na antenie omawiając drugi tom artbooka Thin Places (wyd. Timof Comics), po czym przypominałem tę audycję regularnie w dniu, kiedy wspominamy zmarłych. I wiem, że nie ja jeden odczuwam podobne emocje doświadczając malarstwa Joanny Karpowicz. Wiem, że artystka trafiła w czułe punkty wielu odbiorców sztuki, którzy wsparli kampanię kickstarterową trzeciej części malarskiej serii dedykowanej tym, którzy odeszli.
CZYTAJ: Historie poza kadrem. Podróż dedykowana tym, którzy odeszli

Spiczastouchy Anubis ponownie odwiedza przeróżne miejsca na mapie świata, przechadzając się po ścieżkach, nadmorskich piaskach, relaksując się podczas lektury. Tkwi gdzieś w kadrze, zagląda przez sklepową witrynę, spogląda na ciebie stojąc na stacji benzynowej. W anubisowych wizjach powracają budki telefoniczne, wszędobylskie są kioski, a w centrum kompozycyjnym jest natura – niezmienna, stała, piękna; taka, która najpierw daje, a następnie zabiera.
POSŁUCHAJ: Dyspozycje, reportaże i zeszyty
Co prawda Joanna Karpowicz skończyła z komiksem, lecz i tak można się doszukać pewnych komiksowych tropów – jedna z prac, związana z pewną siecią sklepową, znalazła się na okładce ostatniego numeru magazynu komiksowego Produkt; powraca również moje ukochane nawiązanie wprost ze Szczebrzeszyna, które jeden do jednego przedstawiłem z kolegami w serii Pętla i które za każdym razem, kiedy je widzę, rozsypuje mnie na tysiąc kawałków, otwierając przede mną to, co znajduje się poza kadrem. I choć myślałem, że na płaszczyźnie artystycznej nie będę w stanie już bardziej zrozumieć malarstwa Joanny Karpowicz, to po lekturze wstępu do tego albumu mogę stwierdzić, że choć na bank nie rozumiem go do końca, to jednak swoimi słowami, jakże kompatybilnymi z obrazami, Joanna pogłębiła tę nić porozumienia. Opisując swoją ścieżkę wiodącą do malarstwa, artystka wspomina zmarłych bliskich i mówi o poszukiwaniach sedna samej siebie, które dobiegły końca wraz z odejściem z tzw. normalnej pracy i rozpoczęciem przygody z Anubisem. O jak dobrze, że do tego doszło.
Nie jestem biegły w kwestiach malarskich, więc nie będę zgrywał fachowca, znającego się na fakturze płótna, wilgotności farby i włochatości pędzla, ale potrafię rozpoznać, kiedy artysta wybrał odpowiednie środki wyrazu, by do mnie – i nie tylko do mnie – przemówić. Joanna Karpowicz to zrobiła. Trzeci artbook z serii Anubis: Thin Places, zbierający prace artystki z lat 2024-2025 to podróż niezwykła. Wycieczka w głąb siebie. Doświadczenie, dające ukojenie i przywołujące wspomnienia.
DySzcz
Fot. materiał wydawcy
Pliki dźwiękowe
Emocje, czułe punkty i nić porozumienia. Spacer z Anubisem










![XXXVI Podkarpackie Spotkania z Komiksem [ZDJĘCIA] 10 EAttachments91894033fb5ed13afe8714a7e5d13ee506003dd xl](https://radio.lublin.pl/wp-content/uploads/2025/12/EAttachments91894033fb5ed13afe8714a7e5d13ee506003dd_xl-350x250.jpg)
![Więcej odważnego jazzu w CK Lublin [ZOBACZ VIDEO] 11 EAttachments9318629e6d2ea2edbc430c49556c3c2d452a794 xl](https://radio.lublin.pl/wp-content/uploads/2026/02/EAttachments9318629e6d2ea2edbc430c49556c3c2d452a794_xl-75x75.jpg)
