Strażacy apelują, by nie wchodzić na zamarznięte zbiorniki wodne. Jak podkreśla młodszy kapitan Magdalena Gorzel z komendy miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Lublinie, nigdy nie mamy pewności co do grubości lodu.
– Nigdy nie wiemy jaki ten lód będzie. Mimo, że zmierzymy w jednym miejscu ten lód, że będzie miał umowną grubość lodu bezpieczną, to nigdy nie wiemy, czy za kilka centymetrów ten lód nie jest cieńszy i nie dojdzie do złamania – mówi młodszy kapitan Magdalena Gorzel.
CZYTAJ: Znaleziono ciało zaginionej kobiety. Prokuratura ustala przyczyny śmierci
– Ta woda ponad 20 razy szybciej niż powietrze odbiera ciepło z naszego organizmu, więc wystarczy dosłownie kilka minut i nie będziemy w stanie się już poruszać i samodzielnie wydobyć się z takiego potrzasku – tłumaczy kapitan Tomasz Stachyra. – Po załamaniu się lodu i wpadnięciu do takiej lodowatej wody, mówi się często, że jest to stan bezpośredniego zagrożenia życia ze względu na to, że gwałtownie przyspiesza bicie serca. Wtedy dochodzi panika, która powoduje to, że nie jesteśmy w stanie się opanować i ewakuować z takiej sytuacji. Oczywiście my apelujemy o to, żeby w takiej sytuacji, jeśli już do niej dojdzie, to dbając o własne bezpieczeństwo, musimy opanować własne emocje. Bardzo dobrze, gdybyśmy mieli ze sobą gwizdek, który nam umożliwi wezwanie pomocy. Bywa tak, że nie jesteśmy w stanie nawet wydobyć z siebie głosu, ale jeśli to możemy zrobić, to powinniśmy jak najszybciej wzywać pomocy. Jeśli jakieś osoby są w pobliżu, na pewno nam pomogą.
– Przede wszystkim pamiętajmy o swoim własnym bezpieczeństwie – radzi Magdalena Gorzel. – W pierwszej kolejności zadzwońmy na numer alarmowy. Kolejno, jeśli jesteśmy w stanie, możemy się do takiej osoby podczołgać. Nigdy nie biegniemy po tym lodzie, bo jeśli on załamał się pod osobą poszkodowaną, to najprawdopodobniej załamie się też pod nami. Jeśli uda nam się podczołgać do takiej odległości, by podać takiej osobie jakiś patyk czy szalik, czy jakiś inny długi przedmiot, typu sanki, możemy podać takiej osobie, wydostać ją na zewnątrz. Po wydostaniu na zewnątrz pamiętajmy, by zapewnić jej komfort cieplny. Pamiętajmy, że ta osoba jest wychłodzona. Zdejmijmy z niej mokrą odzież. Zapewnijmy jej jakieś ciepło, możemy pożyczyć swoją kurtkę takiej osobie. Pilnujmy, by nie doszło do wychłodzenia. W razie, gdyby zanikły funkcje życiowe, pamiętajmy by podjąć jak najszybciej resuscytację krążeniowo-oddechową.
CZYTAJ: Powiat puławski: drogi przejezdne, ale jest błoto pośniegowe
– Jeżeli dojdzie już do wpadnięcia osoby, która znajduje się na lodzie, akcja ze strony służb polega na dojeździe do miejsca zdarzenia – mówi kpt. mgr inż. Krzysztof Kałuża, dowódca Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej nr 4 w Lublinie. – Zależy też na tym, aby to zgłoszenie wpłynęło do nas jak najszybciej, żebyśmy jak najszybciej mogli zareagować. Dojeżdżamy na miejsce zdarzenia. Ekipa w trakcie dojazdu ubiera się w specjalne ubranie, które mamy na wyposażeniu naszej jednostki. Do ewakuacji takiej osoby z lodu używamy sanek lodowych, używamy sprzętu specjalistycznego, który mamy na wyposażeniu swojej jednostki.
Strażacy przypominają, żeby wybierając się w okolice zbiorników wodnych w zimie, zawsze informować bliskich o tym, dokąd idziemy.
LilKa / opr. PrzeG
Fot. Krzysztof Radzki
![Spacer po lodzie śmiertelnie niebezpieczny. Strażacy ćwiczyli nad zalewem [ZDJĘCIA] 4 EAttachments9266533a1e3df00b9a5081ca78917a92cb97b2e xl 1](https://radio.lublin.pl/wp-content/uploads/2026/01/EAttachments9266533a1e3df00b9a5081ca78917a92cb97b2e_xl-1-1024x630.jpg)