W miniony weekend o Brukseli zrobiło się głośno w świecie, ale tym razem w świecie motoryzacji. I to nie za sprawą wreszcie mniej restrykcyjnych unijnych przepisów, ale wizji mobilności jaką branża zaprezentowała na otwierającym sezon wystawienniczy w Europie, Salonie Samochodowym w stolicy Belgii. Nie zabrakło wisienki na torcie.
Odkąd definitywnie do historii odszedł salon samochodowy w Genewie, Bruksela przejęła rolę gospodarza ceremonii ogłoszenia wyników konkursu na Samochód Roku w Europie. To dziennikarski plebiscyt, którego obecna edycja była już 63. Określenie „wisienka na torcie” nie jest na wyrost. Poza statuetką producent nagrodzonego modelu ma prawo chwalić się tytułem Car of the Year aż do wyboru kolejnego laureata, więc prawie przez rok. Prestiż jest niezaprzeczalny. 59 dziennikarzy motoryzacyjnych z 23 krajów w jury to same tuzy. Spośród 35 modeli wyłonili siedmiu finalistów, a w jawnym głosowaniu najwięcej, bo 320 punktów zgromadził Mercedes CLA. Drugie miejsce zajęła Skoda Elroq (220 pkt), a trzecie Kia EV4 (208 pkt).
Dla 22 jurorów model z gwiazdą był pierwszym wyborem, choć Maciek Ziemek dał mu jeden punkt mniej niż swemu faworytowi Kia EV4.
CLA wygrał z przewagą 100 punktów. Czy odpowiada to przewadze technologicznej nad konkurencją?
– 100 punktów przewagi Mercedesa CLA nad drugim samochodem w tegorocznej edycji konkursu Car of the Year, to przewaga raczej o tylko 100 punktów, a nie aż o 100 punktów. Tegoroczni finaliści prezentują poziom zarówno bardzo wysoki, jak i bardzo wyrównany. Najlepiej świadczy o tym fakt, że aż 5 z 7 samochodów uzyskało 200 punktów i więcej. We wcześniejszych edycjach Car of the Year zdarzały się takie, w których zwycięzca przekraczał magiczną granicę 400 punktów i odjeżdżał konkurentom o ponad 200. O ile ani technologia ładowania w oparciu o instalację 800-woltową, ani maksymalna moc ładowania wynosząca 320 kW, nie są nowościami, o tyle w sposób, w jaki elektryczny napęd CLA jest skonfigurowany, robi bardzo dobre wrażenie. 22 minuty potrzebne na ładowanie akumulatora od 10% do 80%, czy zaledwie 3 minuty ładowania potrzebne na przejechanie dodatkowych 100 km w samochodzie, który nie kosztuje pół miliona złotych, to doskonałe wyniki – mówi Maciek Ziemek, dziennikarz motoryzacyjny z ponad 30-letnim doświadczeniem, jeden z jurorów konkursu.
Czy jednak wygrana auta z segmentu premium nad autami z segmentu środka, nie podważa podkreślanej wielokrotnie idei Car of the Year? Chodzi o szeroką dostępność modelu spełniającego kryterium praktyczności.
– W statucie Car of the Year jasno jest napisane, że nadrzędnymi kryteriami oceny samochodów są innowacyjność techniczna oraz stosunek ogólnej jakości wykonania do ceny. Jeśli konkurenci, którzy oferują znacznie mniej innowacji niż CLA, kosztują niedużo mniej, samochodem roku 2026 jest Mercedes CLA. To nie pierwsza wygrana Mercedesa w konkursie Car of the Year, chociaż na powtórkę sukcesu czekał wyjątkowo długo, bo 52 lata. W konkursie wygrywały również inne marki premium, jak Audi, Jaguar, Porsche i Volvo. Jeśli granica między ceną samochodów popularnych i klasy premium będzie zacierać się jeszcze bardziej, nie zdziwię się, jeśli w przyszłości będziemy mieli więcej zwycięskich modeli marek premium – stwierdza Maciek Ziemek.
JB / opr. ToMa
Fot. Mercedes-Benz Polska
Pliki dźwiękowe
Znamy Samochód Roku 2026 w Europie










