Hipotermia zabija – przypominają służby ratunkowe i apelują do wszystkich, aby nie być obojętnym na innych ludzi. W ostatnim czasie w regionie z wychłodzenia zmarły 3 osoby, w całej Polsce było ich blisko 20.
CZYTAJ: Spał w aucie zasypanym śniegiem. Jedno zgłoszenie uratowało 28-latkowi życie
W ostatnim czasie pogotowie ratunkowe do osób wychłodzonych wyjeżdża od kilku do kilkunastu razy dziennie.
– Bierzemy taką osobę do karetki, rozbieramy z wszystkich mokrych ubrań i stopniowo trzeba po prostu ją ogrzewać. Zakładamy dostęp dożylny, podajemy ciepłe płyny, ogrzewamy różnymi kocami. Mamy również ciepłe płyny w termoforze, możemy go włożyć takim osobom w pachwiny albo pod pachy – wyjaśnia Arkadiusz Klimczuk, ratownik medyczny w Wojewódzkim Pogotowiu Ratunkowym w Lublinie.
Jak szybko mróz zabija?
– Kluczowe są minuty. Naprawdę zwracajmy uwagę, kiedy widzimy, że ktoś leży w śniegu, leży gdzieś na ławce. W skrajnych przypadkach, gdzie temperatura ciała spada do 30 stopni Celsjusza albo poniżej, widać jakby po prostu życie z tych osób uchodziło – informuje Arkadiusz Klimczuk.
Żeby aż tak temperatura ciała spadła, ile trzeba leżeć na mrozie?
– Myślę, że jakąś godzinę do dwóch. Przy mrozach około -15 stopni Celsjusza tyle wystarczy – wyjaśnia Arkadiusz Klimczuk.
CZYTAJ: Czujność mieszkańca uratowała wychłodzonego mężczyznę
– Na Lubelszczyźnie od 1 listopada odnotowaliśmy trzy wychłodzenia spowodowane niskimi temperaturami – informuje Piotr Błaszczyk, rzecznik prasowy Rządowego Centrum Bezpieczeństwa. – Najbardziej na wychłodzenia naroże są trzy grupy osób. Po pierwsze osoby starsze, po drugie dzieci i po trzecie osoby w kryzysie bezdomności. To właśnie przedstawiciele tej ostatniej grupy według statystyk najczęściej umierają z powodu wychłodzeń. Musimy pamiętać o tym, że bardzo często wyłącznie od nas zależy nasze bezpieczeństwo. Chodzi o przygotowanie się do tych zewnętrznych warunków, które mogą być niebezpieczne. Ważne jest przestrzeganie kilku prostych zasad bezpieczeństwa. Pierwsza rzecz – musimy ubierać się na cebulkę, dostosowywać warstwy ubrania do aktualnej sytuacji pogodowej. Druga rzecz, jeżeli tylko którakolwiek z części naszej garderoby jest przemoczona – buty, spodnie, czapka, kurtka – jak najszybciej zmieńmy ją na suchą, żeby nie eksponować się na to zagrożenie. No i obalmy mit, który niestety bardzo często pokutuje jeszcze w części naszego społeczeństwa, czyli rozgrzewanie się alkoholem. To tak naprawdę może przynieść wręcz odwrotny skutek, to znaczy nasz organizm mimo odczucia rozgrzania, bardzo szybko się wychładza i stwarza to zagrożenie dla życia i zdrowia.
CZYTAJ: Lubelskie: trzy osoby zmarły w wyniku wychłodzenia
– Każda temperatura poniżej 0 stopni już jest niebezpieczna dla nas wszystkich. Jeżeli chodzi o osoby w kryzysie bezdomności, część z nich czuje się zahartowanymi, ale przychodzą do nas osoby, które są wychłodzone, osoby, które są bardzo osłabione, bo na przykład nie jadły kilka dni albo spożywały jeden posiłek. Ale zostały do nas przywiezione też osoby, które potrzebowały od razu interwencji medycznej – mówi Renata Babiarz, dyrektor Ośrodka Wsparcia dla Osób Bezdomnych Bractwa Miłosierdzia im. Świętego Brata Alberta w Lublinie.
W ostatnią sobotę policjanci z Radzynia Podlaskiego uratowali przed wychłodzeniem 28-latka, który pomieszkiwał w samochodzie. To na szczęście historia z happy endem, która nie byłaby jednak możliwa, gdyby nie czujność mieszkańców, którzy zaniepokojeni zadzwonili na służby.
– Mężczyzna w aucie okazał się osobą bezdomną – mówi oficer prasowy radzyńskiej policji, komisarz Piotr Mucha. Policjanci umieścili bez wahania tego mężczyznę w radiowozie, gdzie zaczął się ogrzewać, a następnie został przewieziony na komendę policji, gdzie się ogrzał. Skontaktowaliśmy się z opiekunem schroniska dla osób bezdomnych, a on następnie z kierownikiem MOPS-u w Radzyniu Podlaskim. Dzięki tej całej ścieżce, mężczyzna trafił do schroniska, gdzie otrzymał niezbędną pomoc.
A ta nie byłaby możliwa, gdyby nie ludzka czujność oraz empatia na los drugiego człowieka. Stąd też apel do wszystkich, aby w przypadku gdy widzimy, że ktoś leży na mrozie, natychmiast zadzwonić po pomoc służb. Jeden telefon może uratować ludzkie życie. Widząc osobę, która może być wychłodzona, zadzwońmy na numer alarmowy 112.
MaTo / opr. ToMa
Fot. Policja Lubelska
Pliki dźwiękowe
Mróz zabija. Życie może uratować jeden telefon










