Maraton wyjazdowych spotkań w Orlen Basket Lidze Kobiet mają za sobą koszykarki Lotto AZS-u UMCS-u Lublin. Po tym, jak 23 listopada akademiczki wygrały u siebie z Eneą Politechniką Poznań, rozegrały 8 kolejnych spotkań na parkietach rywalek. Ich bilans to sześć zwycięstw i dwie porażki.
To nie był łatwy czas dla zespołu – mówi trener Karol Kowalewski. – Trzeba sobie powiedzieć, że na pewno te 8 meczów wyjazdowych to był maraton. To jest coś, co rzadko się zdarza. Na pewno nie było to dla nas łatwe. Bardzo często były to też łączone wyjazdy, więc zdarzało się spędzać po 3-4 dni w hotelu tak jak m.in. ostatnia wyprawa do Bydgoszczy i Torunia. Myślę, że generalnie możemy być zadowoleni z tego bilansu, możemy być zadowoleni z tych 8 meczów wyjazdowych. Wiemy, jak duże jest to obciążenie i nawet nie chodzi o same mecze, ale samo przebywanie poza domem też nie jest łatwe logistycznie. Faktycznie można powiedzieć, że zanotowaliśmy jedną wpadkę z zespołem z Krakowa. Trzeba przyznać, że Kraków w tym meczu wyglądał bardzo dobrze fizycznie i myślę, że tutaj upatrujemy główny powód tej porażki. My już byliśmy naprawdę zmęczeni tymi wyjazdami, zmęczeni tym wszystkim, więc niestety fizycznie nie ustaliśmy tego meczu przedświątecznego i to jest główny powód, dla którego przegraliśmy w Krakowie.
Kontuzje i zmiany w składzie
W ostatnich dwóch meczach z Artego Bydgoszcz i Energą Toruń z powodu urazu nie zagrała Aldona Morawiec. Jak poważna jest jej kontuzja i jak w ogóle fizycznie wygląda lubelski zespół po serii meczów w delegacji?
– Fizycznie zdrowotnie zespół wygląda raz lepiej, raz gorzej. Nie chcę tutaj mówić oczywiście o konkretach, bo inne zespoły też przecież na to patrzą, szukają informacji o tym, co się dzieje u nas. Jeśli chodzi o Aldonę, jest to uraz kolana i czekamy na taką stuprocentową diagnozę. Pierwsze rokowania są nienajgorsze, aczkolwiek obraz rezonansu, który robiliśmy, nie do końca był prawidłowy. Myślę, że w poniedziałek lub wtorek powinniśmy poznać już ostateczną diagnozę. Ja bardzo liczę na to, że z Aldoną będzie ok i po krótszej przerwie po prostu do nas wróci. Tutaj na pewno te wyjazdy odbiły się na zespole – wyjaśnia trener.
Tuż przed świętami Bożego Narodzenia lubelski klub poinformował o rozstaniu z Laurą Gil. Hiszpanka była jedną z wiodących postaci drużyny.
– Miała jednak problem z aklimatyzacją w Polsce – mówi Karol Kowalewski. – Jeśli chodzi o Laurę, to trzeba powiedzieć sobie szczerze, że nie czuła się najlepiej w Lublinie. Trzeba pamiętać, że Laura grała w takich, a nie innych klubach w swojej karierze, w zasadzie całe życie spędziła w Hiszpanii i na pewno nie było to dla niej łatwe. Już jest doświadczoną, oczywiście, zawodniczką, ale nie było jej łatwo dostosować się do naszego środowiska, więc można powiedzieć, że to było kluczowe. Warto wspomnieć o tym, że odejście Laury wiązało się z tym, że klub po prostu zarobił na tym transferze i myślę, że została też wykonana dobra praca. Ta praca pozwoliła nam zatrudnić Kamilę Borkowską. Zdawaliśmy sobie sprawę, że Laura wiele lat za sobą ma w ciepłych klimatach i był to oczywiście jakiś mały znak zapytania. Wychodzimy z założenia, że zawodniczki po prostu muszą się czuć dobrze, żeby grały dobrze i my to na odejście Laurze pozwoliliśmy, oczywiście na warunkach i zasadach, które my postawiliśmy.
Nowa siła pod koszem – Kamila Borkowska
Laurę Gil w składzie AZS-u zastąpiła reprezentantka Polski Kamila Borkowska, która sezon rozpoczynała w greckim Athinaikosie AS Vurona.
23-latka zadebiutowała w lubelskim zespole w piątek (2 stycznia) w wygranym meczu z Energą Toruń. W premierowym dla siebie spotkaniu w akademickich barwach zdobyła 11 punktów i miała 10 zbiórek.
Trener Karol Kowalewski jest bardzo zadowolony z pozyskania tej koszykarki. – Kamila Borkowska to przede wszystkim doświadczona zawodniczka. My już przed sezonem robiliśmy wszystko, żeby zatrudnić taką polską doświadczoną zawodniczkę. To się nie udało z wielu względów, między innymi ograniczeń budżetowych. Teraz w końcu przed tą najważniejszą częścią sezonu udało nam się podpisać taką umowę. Pewnie odejście Laury w tym pomogło, bo zwolniło środki budżetowe na tę zmianę. Ja jestem bardzo zadowolony, bo to jest kolejna zawodniczka, która pomoże nam w rotacji. Jest to kolejna zawodniczka wysoka i tutaj też upatruję siły tego zespołu. Mamy bardzo dużo jakości pod koszem i te nasze wysokie zawodniczki są skuteczne. A dzięki temu, że mamy tę jakość pod koszem, otwiera nam się też obwód. Dzisiaj jesteśmy najlepiej rzucającym zespołem za trzy, więc znalezienie tego bilansu było kluczowe i Kamila na pewno nam w tym pomoże.
6 stycznia lublinianki wracają do własnej hali. W meczu 15. kolejki Orlen Basket Ligi Kobiet Lotto AZS UMCS podejmie VBW Gdynia.
Aktualnie podopieczne trenera Karola Kowalewskiego zajmują drugie miejsce w tabeli. Tyle samo punktów co lubelska ekipa ma lider – KSSSE Enea AJP Gorzów Wielkopolski.
JK / opr. LisA
Fot. Iwona Burdzanowska / archiwum
Pliki dźwiękowe
Karol Kowalewski (1)
Karol Kowalewski (2)
Karol Kowalewski (3)
Karol Kowalewski (4)










