Kiedy wszystko zamienia się w złoto. Bogdanka LUK Lublin po zdobyciu Pucharu Polski

EAttachments9267023aa4149d14ad4ff9de4988e1be11fdf54 xl

Wszyscy grają, a… wygrywają siatkarze Bogdanki LUK Lublin. Mistrzowie kraju wczoraj (11.01) sięgnęli po Tauron Puchar Polski. W weekendowym turnieju rozgrywanym w Krakowie zespół trenera Stephana Antigi w sobotę 3:2 pokonał Indykpol AZS Olsztyn, a w niedzielę w wielkim finale nie stracił nawet seta w starciu z Asseco Resovią Rzeszów.

Spotkanie relacjonował i pomeczowe opinie zebrał Józef Kufel.

Kibice nie kryją radości po zwycięstwie drużyny.

– Jestem naprawdę miło zaskoczony takim świetnym wynikiem, taką świetną grą chłopaków. Mamy to!

Trzy do zera, chyba nadspodziewanie łatwo?

Tak. Cała drużyna zagrała świetnie. Widocznie taktyka była bardzo dobrze ułożona i była efektywność, co najważniejsze. A mówiłem 3:0 albo wcale! Jeszcze nie mogę uwierzyć, ale to jest po prostu fantastyczne kolejne trofeum do gabloty. Cieszymy się bardzo.

Fot. Józef Kufel

Puchar Polski to drugie trofeum wywalczone przez Bogdankę LUK Lublin pod wodzą Stefana Antigi.

Trenerze, wielkie gratulacje. Chyba tylko trener wie, ile to wszystko kosztowało drużynę.

To kosztuje dużo, dużo energii. Jest ogromna satysfakcja, bo naprawdę nie było łatwo. Ostatnio graliśmy dużo meczów, późno, 5 setów, były długie podróże. To niesamowite jak nie tylko fizycznie nasza drużyna była mocna, ale też mentalnie. Najważniejszy jest klimat, który jest w zespole i po prostu bycie głodnym sukcesów nie wystarczy. Trzeba pracować ciężko, wierzyć, że to możliwe i być zaangażowanym, czyli po prostu dokładnie co każdy z nas robi – podkreśla Stéphane Antiga.

– Jestem bardzo dumny, że drużyna utrzymała się od początku do końca – mówi przyjmujący lubelskiej drużyny, Wilfredo Leon. – Zmagaliśmy się z wieloma kłopotami, nie ukrywam tego, ale najważniejszą rzecz zrobiliśmy. Mamy zdobyty Puchar Polski. Puchar, na którym bardzo mi zależało i brakowało mi go na swoim miejscu w domu.

Kewin Sasak został MVP turnieju o Tauron Puchar Polski siatkarzy.

Kewin, jaki to był turniej dla was?

– Super, na pewno super doświadczenie. Zdrowotnie szczytu formy na pewno dla nas nie było, więc tym bardziej nas to cieszy, że wygraliśmy po ciężkim półfinale i wygrywamy dzisiaj, po może się wydawać łatwym meczu. Ale na pewno taki nie był. Włożyliśmy w to bardzo dużo siły i emocji i z tego jesteśmy najbardziej zadowoleni.

Jak kapitanowi Marcinowi Komendzie smakuje trofeum wywalczone w Krakowie, szczególnie bliskim sercu?

– Pięknie, pięknie smakuje. Zawsze o tym marzyłem, odkąd jest ten Puchar Polski, żeby go wygrać w tej pięknej hali w Krakowie. W poprzednich dwóch latach nie mieliśmy chyba jeszcze takiego potencjału. Nie byliśmy gotowi na to, żeby puchar wygrać. Natomiast myślę, że w tym roku już byliśmy w 100% na to gotowi. Oczywiście mieliśmy swoje problemy przed turniejem, natomiast ostatecznie okazało się, że nie zawsze to, że ktoś ma pełen cykl treningowy, zyskuje tak dużą przewagę, bo my bez praktycznie żadnego treningu w tym tygodniu wygraliśmy puchar.

Po wygranej Pucharu Polski kibice przygotowali wyjątkowy prezent dla Marcina Komendy

Co jest na tym plakacie?

– To jest napis „To my niezniszczalni’, ponieważ podczas jednego z meczów Marcin Komenda powiedział nam, że jako kibiców, którzy zawsze wspierają drużynę, widzi nas jako niezniszczalnych. Z tej okazji, po wygranej Pucharu Polski, zdecydowaliśmy przygotować dla niego taki banner.

Prezes Maciej Krzaczek zdradza kulisy zwycięstwa i żartuje o „złotym dotyku” drużyny.

Jak wy to robicie? Bo powiedziałem w relacji radiowej, że czego nie dotkniecie, jak król Midas zamieniacie w złoto.

– O, z tym złotem to może bym nie przesadzał – mówi prezes klubu Maciej Krzaczek. – Trochę tak się śmiejemy, że mówią na nas, że jesteśmy pazerni. Ale jeżeli ma się taki mecz i możliwość wygrania takiego meczu, to chyba można powiedzieć, że trochę jesteśmy bezwzględni. Ta bezwzględność naprawdę nas cieszy u naszych chłopaków, pomimo zmęczenia i przeciwności losu. Już nie będę mówił, z jakim perturbacjami tutaj przyjechaliśmy. Cieszy nas taka sytuacja, że mamy kolejny puchar, kolejne trofeum. Jesteśmy po prostu super zadowoleni. 

Brakowało tego trofeum w waszej gablocie? I już jest.

Zbieramy. Trochę sami nie wierzymy. Śmiejemy się, że znowu musimy przedłużyć szafkę z pucharami. Oczywiście to jest żart, podchodzimy do tego wszystkiego z pokorą, ale teraz jest naprawdę czas na taką czystą normalną radość.

Ale jeszcze miejsce w szafce się znajdzie na kolejne trofea. Liga Mistrzów, panie prezesie?

Oczywiście, ale tę szafkę będziemy przedłużać w momencie, kiedy kolejne puchary będą się pojawiać. Nie robimy tego za wcześnie – dodaje z uśmiechem prezes klubu. 

Pierwszy cel na ten sezon został odhaczony, ale są kolejne. Jesteście głodni?

– Jesteśmy głodni, choć śmialiśmy się z Mateuszem Malinowskim w pokoju, że jak dzisiaj wygramy puchar, to będziemy mieli w Polsce już wszystko zdobyte. Wszystkie puchary będą na naszym koncie. Tak też się stało, ale dalej jesteśmy głodni. Jak to mówią – jeśli można coś wziąć, to trzeba to wziąć od razu, bo potem może nie być drugiej szansy. Taką maksymą się kierujemy i jesteśmy głodni, chcemy teraz w Europie też dużo pozdobywać – nie kryje Marcin Komenda. 

Trofeum przywiezione przez lubelskich siatkarzy będzie można zobaczyć już jutro (13.01) w hali Globus podczas kolejnego ligowego spotkania naszej drużyny.

Tym razem w derbach regionu Bogdanka LUK Lublin zmierzy się z InPost ChKS-em Chełm. Mecz zaplanowano na 20, a dziś (12.01) przy okazji wieczornych serwisów sportowych Radia Lublin będzie można wygrać podwójne bilety na te zawody.

JK / opr. LisA

Fot. PAP/Łukasz Gągulski, Józef Kufel

Exit mobile version