Żużlowcy Orlen Oil Motoru Lublin szykują się powoli do nowego sezonu PGE Ekstraligi. W roku 2025 rywalizację o drużynowe mistrzostwo Polski zakończyli na drugim miejscu. Ponadto reprezentanci lubelskiego klubu zdobyli wiele medali w imprezach krajowych i światowych. Stąd też żużlowej drużyny Motoru nie mogło zabraknąć w gronie wyróżnionych podczas gali podsumowującej Plebiscyt Sportowy „Kuriera Lubelskiego”.
Z menedżerem „Koziołków” Jackiem Ziółkowskim rozmawiał Józef Kufel.
W roku 2025, choć nie udało się zdobyć drużynowego mistrzostwa Polski, to sukcesów było sporo.
– Udało się zdobyć mistrzostwo Polski w parach, a w parach juniorów drugie miejsce. Ogólnie tych medali i tytułów trochę było w rozgrywkach indywidualnych. W lidze zajęliśmy drugie miejsce, chociaż do zwycięstwa zabrakło dwóch małych oczek. Na tym sport polega i inaczej byłoby nieciekawie. Po poprzednim srebrnym medalu były trzy złota i mimo że stawiają nas już na troszeczkę straconej pozycji, to chociaż nastąpiły pewne zmiany osobowe w drużynie, dalej będziemy starali się walczyć o złoto.
Czy drużyna charakterologicznie będzie dobrze, czy nawet lepiej dobrana?
– Jeżeli chodzi o dwóch nowych seniorów, to są zawodnicy, których darzę wyjątkową sympatią. Kacper Woryna naprawdę jest chłopakiem takim bardzo fajnym, swoim i z którym można się dogadać. Natomiast odnośnie Martina Vaculika, to jest zawodnik, z którym mnie wiążą bardzo miłe wspomnienia, bo to ja sprowadzałem go z Krosna do Rzeszowa. Potem udało mi się tak zrobić, żeby startował z polską licencją. Miał całkiem niezły ostatni sezon, bo średnią powyżej dwóch punktów na bieg. Myślę, że Martin tutaj w Lublinie u boku swojego przyjaciela Bartka Zmarzlika ją poprawi.
Co teraz słychać u naszych żużlowców? Wkrótce wybierzecie się na doroczne zgrupowanie rowerowe?
– Tak, w lutym chłopcy wyjeżdżają do Hiszpanii na rowery. Później, w zależności od pogody, mamy zaplanowane zgrupowanie w Goričan (w Chorwacji – red.), czyli już pierwsze jazdy na torze. A potem, jeżeli pogoda w kraju pozwoli, to już są umówione pierwsze treningi i sparingi z różnymi drużynami.
Jakiego sezonu należy się spodziewać w tym 2026 roku?
– Zawsze powtarzam, że każdy sezon powinien być dla nas taki sam, to znaczy mistrzowski. Ale tak na serio, najważniejszy jest zawsze najbliższy mecz. Czyli wygrać kolejny mecz i najlepiej uzbierać tych punktów tyle, żeby pozwoliły one awansować do finału. A jeżeli udałoby nam się znaleźć po raz szósty z rzędu w wielkim finale, byłoby to wydarzenie bez precedensu.
– Mówi się już powoli o tym, że trudno będzie zatrzymać Bartosza Zmarzlika na kolejny sezon. Pisze się o Sparcie Wrocław jako jego kolejnym potencjalnym pracodawcy.
– Powiem tak, pisze się o tylu rzeczach w Internecie, że mnie samemu włosy dęba stają. Jestem jeszcze z tej starej szkoły, czyli w przerwie zimowej 2025-26 myślę o sezonie 2026. Nie układam składu na sezon 2027 czy 2028. Bądźmy dobrej myśli, klub jest naprawdę – co pokazały ostatnie lata – tak dobrze prowadzony, że nie martwiłbym się o to, co będzie. Na razie celem jest to, żeby zdobyć kolejny medal.
W tym sezonie będziecie jeszcze jeździć na własnym torze, ale później przyjdzie remont stadionu. Pewnie nie będzie to komfortowa sytuacja, jak trzeba gdzieś będzie szukać obiektów zastępczych?
Na pewno będzie to jakieś utrudnienie, bo nasi zawodnicy są bardzo dobrze spasowani do lubelskiego toru. Myślę, że znajdziemy takie rozwiązanie, które będzie najbardziej korzystne i dla zawodników, i dla kibiców. Ale na podanie konkretów jest jeszcze troszeczkę za wcześnie.
JK
Fot. GC / nadesłane / archiwum
Pliki dźwiękowe
Z Jackiem Ziółkowskim rozmawiał Józef Kufel










