Na okładce tytuł: Vaclav Drakulić jedzie do urzędu. I autor: Henryk Mazur Ratka. A właściwie autorów trzech – zaczęło się od Henryka, który z pomysłem poszedł do Jana Mazura, a następnie po przeróżnych perypetiach do składu dołączył Mikołaj Ratka. Jakie to były perypetie? Polecam wysłuchać rozmowy z Mikołajem na radiowym YouTube, gdzie dość dokładnie je opisuje.
POSŁUCHAJ: Mikołaj Ratka o pracy nad albumem Vaclav Drakulić jedzie do urzędu
Warto znać takie tło, tym bardziej, że sam komiks to jedno z najpiękniejszych doświadczeń, jakich dostarczyli czytelnikom polscy komiksiarze w tym roku. Autorzy opowiadają historię dość prostą, ale w sposób bardzo zorganizowany i konsekwentny. Pozwalają na przykład płynąć fabule obrazkami, a tło historyczne kreują w dialogach na drugim planie. Pozwala to na każdej kolejnej planszy rozwijać skrzydła rysownikowi – Mikołaj Ratka w swoim albumowym debiucie jest niezwykle elegancki, znakomicie się bawi i nawiązuje do klasyków w postaci Blaina czy Sfara. To europejski format, że się tak wyrażę, pełną gębą, przyciągający uwagę nie tylko pięknymi grafikami, ale też tematyką.
Punkt wyjścia jest prosty: zamek gościa nazwiskiem Drakulić zostaje skonfiskowany, a sam właściciel posesji posądzony o wampiryzm i bycie podobnie brzmiącym Draculą. Starszy pan, aby wyjaśnić sprawę wyrusza w podróż do urzędu. I to właściwie tyle – jak wynika z tego krótkiego opisu, autorzy mówią o zbiurokratyzowanej rzeczywistości, ale też o zagubieniu dziadka we współczesnym świecie. Znakomite rysunki, świetne dialogi, cudowne zakończenie – Vaclav Drakulić jedzie do urzędu to produkt wypieszczony i gotowy do spożycia. Mnóstwo w nim plansz ubogich w tekst, co od razu narzuca myśl, że jest to komiks szybki w obyciu, a jednak sugeruję czytanie poszczególnych kadrów, bo kryje się w nich dużo treści. Ten komiks to także dowód na to, że miłość do komiksów może przezwyciężyć wszystko, jak w posłowiu zaznacza Jan Mazur.
Sezon spadających gwiazd (wyd. Kultura Gniewu) to dwudziesty już album Marcina Podolca, piekielnie zdolnego komiksiarza, który kreskami i słowami potrafi czynić cuda. Tym razem artysta stworzył opowieść nieco „fistaszkową”, traktującą o perypetiach nastoletnich członków drużyny koszykarskiej. Jest to komiks nieautobiograficzny, choć Podolec przez sześć lat trenował koszykówkę, a główny bohater Sezonu mocno myśli o karierze rysownika komiksów, który będąc starcem, siedzi nad biurkiem tworząc finałowy kadr, po czym wydaje ostatnie tchnienie pośród swoich produkcji.
Artysta w Sezonie spadających gwiazd postawił na sprawdzony model jednoplanszówek (z pewnymi odstępstwami od tej reguły), które tworzą pewien większy obraz, łącząc się i przenikając. „Migawki” użyte w opisie wydawcy to słowo idealnie pasujące do tej formy – to ciąg szybkich scen, czasem zabawnych, czasem wzruszających, dotyczących relacji rówieśniczych, zasad gry w kosza, związków rodzinnych, marzeń i oczekiwań. To również migawki niezwykle empatyczne względem zwierząt.
Marcin Podolec stworzył rzecz uniwersalną – wbrew pozorom koszykówka nie dominuje tego albumu; jest raczej bardzo czynnym i istotnym tłem, ale nawet nieznający zasad laicy basketu (tacy jak ja), bez problemów „poczują” ten album. Sezon spadających gwiazd to jedna z najlepszych rzecz w komiksografii Marcina Podolca – na moją półkę trafia obok innego ulubionego tytułu tego artysty – Wszystko zajęte.
DySzcz
Fot. materiał wydawcy
Pliki dźwiękowe
21.12 Halo komiks




![XXXVI Podkarpackie Spotkania z Komiksem [ZDJĘCIA] 4 EAttachments91894033fb5ed13afe8714a7e5d13ee506003dd xl](https://radio.lublin.pl/wp-content/uploads/2025/12/EAttachments91894033fb5ed13afe8714a7e5d13ee506003dd_xl-350x250.jpg)



![Bal w kratki i kreski - wernisaż wystawy Tomasza Niewiadomskiego i fujcika [ZDJĘCIA] 8 EAttachments9077950a017e0caf9119cc47e6729799c0161ba xl](https://radio.lublin.pl/wp-content/uploads/2025/11/EAttachments9077950a017e0caf9119cc47e6729799c0161ba_xl-350x250.jpg)


