Nazywano ją królową lat pięćdziesiątych. To bez wątpienia do niej muzycznie należała ta dekada. Śpiewała sambę w stalinowskiej Polsce, a jej utwory nucił cały kraj. Miała też wybitnie liryczny głos. To w końcu ona śpiewała w oryginale słynne „Kasztany”. Może rozwinęłaby tę gałąź swojej twórczości, gdyby nie to, że wyjechała z kraju w tajemniczych okolicznościach u szczytu swojej kariery.
W kolejnym odcinku „Z opolskiej estrady”, z gościnnym udziałem aktorki Anny Sroki-Hryń, Maks Wieczorski przybliża postać Nataszy Zylskiej.
Fot. mat. promocyjne