Motor Lublin na inaugurację 14. kolejki piłkarskiej ekstraklasy w kolejnym emocjonującym spotkaniu pokonał Wisłę Płock 3:2.
Mecz rozpoczął się bardzo dobrze dla Motoru. Już w 2 minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego piłkę do bramki gości głową wpakował Bartosz Bereszyński. Następne trzydzieści minut upłynęło pod znakiem ataków, znakomitych okazji i niewykorzystanych sytuacji dla Lublinian. Mogli oni prowadzić nawet 4:0, ale 100% okazje marnowali Simon, Czubak czy Ronaldo, a Rony Lopes z bliska trafił w słupek. Piłka nawet wylądowała w płockiej siatce, ale sędzia odgwizdał spalonego.
Niestety nie wykorzystane okazje lubią się mścić. W 31 minucie kibice Motoru zamarli, kiedy gola dla gości zdobył Afonso Silva. Dwie minuty później strzał Olafa Kobackiego i Wisła wygrywała 2:1.
Po przerwie też nie brakowało emocji. W 55 minucie wyrównał wślizgiem Jacques Ndiaye. Później obie drużyny miały świetne okazje do zdobycia prowadzenia. Piłka znalazła się nawet w siatce Motoru, jednak arbiter po sprawdzeniu VAR-u bramki nie uznał.
Sytuacja na korzyść Lublinian zdecydowanie zmieniła się w 81 minucie, kiedy Marcus Haglind-Sangré wyleciał z boiska po drugiej żółtej kartce. Motor napierał, ale znów brakowało precyzji. Zmieniło się to dopiero w 7 minucie doliczonego czasu gry, kiedy to po podaniu Kamila Lukoszka Karol Czubak zapewnił Lublinianom zwycięstwo.
– Wydaje mi się, że mecz powinniśmy zamknąć do 20 minuty, prowadząc minimum 3:0. Ale to, co się wydarzyło później w ciągu 3 minut jest czymś, nad czym na pewno musimy się pochylić. Nie może być sytuacji, że drużyna, która gra naprawdę kapitalne pierwsze 25-30 minut i prowadzi 1:0, za chwilę przegrywa 2:1. Stąd w przerwie było pierwszy raz w tym sezonie gorąco. Troszeczkę rozmawialiśmy podniesionym głosem i powiedzieliśmy sobie dosadnie, co musimy zmienić w drugiej połowie. I cieszę się, że mamy niesamowitą drużynę, charakter, duże osobowości, które nie zwieszają głów, tylko robią wszystko, żeby odwrócić losy meczu do ostatniej minuty – tak mecz podsumowuje trener Motoru Mariusz Misiura.
– To było 30 minut totalnej dominacji w naszym wykonaniu, jakiej w tej sezonie nie uświadczyliśmy. Bo naprawdę kontrolowaliśmy przebieg spotkania, strzeliliśmy jedną bramkę, a mogliśmy spokojnie ze dwie, trzy. Natomiast później trzy minuty, dwie bramki i w zasadzie nie wiedziałem do końca, co się dzieje, bo z perspektywy boiska to się tak szybko działo. Wisła wykorzystała nasz moment dekoncentracji. I dobrze, że się skończyło, jak się skończyło. Myślę, że nasi kibice muszą zaopatrzyć się w jakieś leki uspokajające, bo rollercoaster emocji był na pewno spory. Nasze rodziny tak samo. Życzę sobie i wszystkim naszym kibicom, żebyśmy w następnych meczach strzelali tę kropkę nad „i” dużo szybciej, a nie czekali do ostatnich minut – mówi obrońca lubelskiego zespołu Bartosz Bereszyński, z którym po spotkaniu rozmawiał Józef Kufel.
Podczas drugiej bramki dla Wisły były dwie piłki na boisku. Nie wiem, czy zwróciliście na to uwagę.
– Akere, który wprowadzał piłkę w pole karne, praktycznie wpadł w drugą piłkę. Nie chcę się wypowiadać na temat zasad, natomiast, z tego co wiem, grając 20 lat w piłkę, dwie piłki na boisku nie mogą być w trakcie wznawiania akcji, a sędzia boczny idealnie widział tę drugą piłkę, która była praktycznie w naszym polu karnym. To nie była piłka, która leżała gdzieś w narożniku boiska, tylko to była piłka, która leżała w szesnastce – stwierdza Bartosz Bereszyński.
Uchroniłeś swoją drużynę przed stratą bramki, wybijając piłkę z linii bramkowej i jeszcze chyba zderzyłeś się przy tym z słupkiem. Co się stało?
– Jestem obrońcą, więc moim zadaniem jest bronić bramki. Wiadomo, że powinniśmy się wystrzegać takich sytuacji, bo był to kolejny nasz błąd indywidualny, który spowodował, że Wisła miała sytuację, w której powinna być bramka. Niestety wpadłem z dużym impetem w słupek i dosyć mocno noga obrywała. Mam nadzieję, że nic poważniejszego niż zbicie tam nie ma. Dobrze, że jest teraz przerwa na reprezentacja i kilka dni wolnego. Niestety pewnie będę kuśtykał i będę najwolniejszy w rodzinie. Przynajmniej jestem szczęśliwy, bo trzy punkty zostały w Lublinie – mówi Bartosz Bereszyński.
Dzięki tej wygranej żółto-biało-niebiescy mogą pochwalić się serią sześciu meczów bez porażki w lidze.
Motor powiększył dorobek punktowy do 19 i przesunął się na dziewiątą lokatę.
W kolejnym spotkaniu już po reprezentacyjnej przerwie lubelska drużyna na wyjeździe zmierzy się z Wieczystą Kraków. Ten mecz zostanie rozegrany 23 listopada.
JK / opr. ToMa
Fot. Wojciech Szubartowski
Pliki dźwiękowe
Mariusz Misiura
Z Bartoszem Bereszyńskim rozmawiał Józef Kufel
![Piłkarski dreszczowiec z happy endem. Motor wyszarpał zwycięstwo [ZDJĘCIA] 1 EAttachments9854126db0ed0a0ebbf6f90646c9e58c42877f6 xl 1](https://radio.lublin.pl/wp-content/uploads/2026/11/EAttachments9854126db0ed0a0ebbf6f90646c9e58c42877f6_xl-1-750x375.jpg)
![Piłkarski dreszczowiec z happy endem. Motor wyszarpał zwycięstwo [ZDJĘCIA] 2 LW1_0772.jpg](https://radio.lublin.pl/wp-content/uploads/2026/11/EAttachments98541267b5e3d7b6f0a837138993616bbc6191b_xl-1.jpg?size=md)



![Strzały przy Rynku Głównym w Krakowie. Są ofiary śmiertelne [AKTUALIZACJA] 4 EAttachments986310056dc132ff9f1f5f7e135d44563b779d3 xl](https://radio.lublin.pl/wp-content/uploads/2026/11/EAttachments986310056dc132ff9f1f5f7e135d44563b779d3_xl-350x250.jpg)


![Kierunek Jasna Góra. Kolejarze rozpoczęli coroczną pielgrzymkę [ZDJĘCIA] 7 EAttachments9862926674e1df2c266ed52f782d582081772d8 xl](https://radio.lublin.pl/wp-content/uploads/2026/11/EAttachments9862926674e1df2c266ed52f782d582081772d8_xl-350x250.jpg)


![Izbica: trzy osoby ranne w wypadku. Są utrudnienia [ZDJĘCIA] 10 EAttachments98626839453d7958c5398a8a303457ffeac9c1b xl](https://radio.lublin.pl/wp-content/uploads/2026/11/EAttachments98626839453d7958c5398a8a303457ffeac9c1b_xl-350x250.jpg)

