Nieumyślne zaprószenie ognia było przyczyną pożaru, do jakiego doszło w budynku zamieszkiwanym przez obcokrajowców – pracowników pobliskiego zakładu w Strzakłach. Z kilkukondygnacyjnego budynku konieczna była ewakuacja 10 osób. Na szczęście nikt w zdarzeniu nie ucierpiał.
Ogień pojawił się w piwnicy. W akcji ratowniczej brało udział siedem zastępów Straży Pożarnej.
– Zgłoszenie otrzymaliśmy przed godziną 5. rano – mówi zastępca oficera prasowego Komendanta Miejskiego Państwowej Straży Pożarnej w Białej Podlaskiej, młodszy kapitan Marcin Kazimierczak. – W budynku przebywało 10 osób. Troje z nich zdołało ewakuować się przed przybyciem służb ratunkowych. Natomiast 7 osób oczekiwało na pomoc w ewakuacji na balkonie na drugim piętrze, ponieważ silne zadymienie panujące w budynku odcięło im drogę ewakuacji. Na chwilę obecną wiadomo, że nikomu nic się nie stało.
W momencie wybuchu pożaru wszyscy byli w domu
Budynek, gdzie doszło do pożaru zamieszkuje 10 osób – obcokrajowców, którzy pracują w pobliskim zakładzie mięsnym. W momencie wybuchu pożaru wszyscy byli w domu. Pochodzący z Nikaragui pan Freddy tak relacjonuje całe zdarzenie.
– Wszyscy spaliśmy. Moja dziewczyna wstała do łazienki i zobaczyła dym. To ona pierwsza zauważyła, że coś jest nie tak. Obudziła mnie, dym był w kuchni, na korytarzu. Zrobił się wielki hałas i poruszenie. Gdy zobaczyliśmy jak wygląda sytuacja, otworzyliśmy okno i wyszliśmy na balkon. Tam czekaliśmy na straż – opowiada Freddy.
Co dalej z mieszkańcami budynku?
Udało nam się porozmawiać z właścicielem budynku, w którym doszło do pożaru.
– Zaprószyło się przy magazynku drzewa w piwnicy. Straż zaraz zareagowała, zgasili i jest wszystko dobrze – mówi właściciel.
Tutaj mieszka sporo osób. Co z nimi się będzie działo? Czy one będą mogły wrócić do tego domu? Tak, oczywiście.
– Jeszcze dzisiaj będą mogli wrócić, tylko musimy elektryczne przewody wymienić, bo troszeczkę się podpaliły. I wszystko wróci do normalności. Nie ma żadnych wielkich strat. W tym domu mieszkają pracownicy pobliskiego zakładu mięsnego, to są obcokrajowcy – dodaje właściciel.
Bo tutaj była taka sytuacja, że oni nie mogli się sami wydostać. Znajdowali się na balkonie.
– Mogli wyjść na balkon i to było dosyć bezpieczne. Straż w moment ugasiła ten pożar i wszystko było się bezpiecznie – tłumaczy.
Teraz jest już bezpiecznie i można spokojnie wrócić?
– Tak, tak. Są drogi ewakuacyjne – zapewnia właściciel.
Chcieliśmy porozmawiać z szefostwem zakładu mięsnego, w którym pracują osoby zakwaterowane w domu, gdzie doszło do pożaru. Niestety otrzymaliśmy informację, że wszystkie osoby decyzyjne są dziś niedostępne.
Według informacji straży pożarnej straty jakie powstały w wyniku pożaru budynku wyniosły ok. 10 tys. złotych.
MaT / opr. AKos
Fot. archiwum RL
