Potrącił policjanta i wyszedł na wolność. Kontrowersje po decyzji prokuratury

EAttachments9787369ef191d2094576191c755609c8fd4a640 xl 1

Była próba zatrzymania do kontroli i ucieczka, która skończyła się potrąceniem policjanta. Ostatecznie sprawca zbiegł z miejsca zdarzenia. Potem nastąpiły poszukiwania 22-letniego pirata drogowego, zatrzymanie i wniosek o areszt dla sprawcy. Prokuratura jednak zmieniła kwalifikację czynu i zamiast aresztu zastosowała dozór. Ranny policjant nadal przebywa w szpitalu z poważnymi obrażeniami nogi. 

Do zdarzenia doszło w Krężnicy Jarej (powiat lubelski), w momencie kiedy policjanci chcieli zatrzymać motocyklistę do zwykłej kontroli drogowej. Ten jednak nie reagował na sygnały do zatrzymania się. Chciał uciekać, jednak w pewnym momencie stracił panowanie nad pojazdem i przewrócił się.

– Wtedy rozpędzony motocykl elektryczny potrącił policjanta – mówi komisarz Kamil Karbowniczek z Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie. – Policjant z obrażeniami ciała został zabrany do szpitala. W tym szpitalu przebywa cały czas, był operowany. 22-latek został zatrzymany jeszcze tego samego dnia kilka godzin później na terenie powiatu chełmskiego. Jak się okazało, kierował motocyklem elektrycznym pomimo sądowej decyzji o cofnięciu uprawnień, a sam motocykl nie był dopuszczony do ruchu. 22-latek został doprowadzony do Prokuratury Rejonowej w Kraśniku z wnioskiem policjantów o jego tymczasowe aresztowanie.

CZYTAJ: Groźnie potrącił policjanta. Zarzuty dla motocyklisty

Policjanci wnioskowali o taki środek zapobiegawczy, ponieważ zdarzenie zakwalifikowali jako czynną napaść na funkcjonariusza. Ostatecznie w prokuraturze 22-latek usłyszał trzy zarzuty dotyczące m.in. niezatrzymania się do kontroli, spowodowania wypadku i ucieczki z miejsca zdarzenia. 

– To oznacza, że prokurator zmienił zarzut – wyjaśnia rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Lublinie, prokurator Marcin Kozak. – Prokurator, który dokonał analizy akt postępowania, postanowił zmienić kwalifikację tego czynu. Doszedł do przekonania, że mamy do czynienia ze spowodowaniem wypadku w ruchu lądowym, a nie z czynną napaścią na policjanta. Taka decyzja implikowała skutek w postaci zastosowania wolnościowych środków zapobiegawczych. Podejrzany ma stałe miejsce zamieszkania, stałe miejsce pracy, nie figuruje w rejestrze jako osoba karana. Czyny te są zagrożone karą maksymalnie do 4-5 lat pozbawienia wolności, a więc nie było przesłanek do stosowania najsurowszego środka zapobiegawczego. 

Jako niewłaściwe postępowanie prokuratury ocenił ekspert w Ministerstwie Infrastruktury i biegły sądowy Maciej Kulka: – W mojej ocenie to działanie prokuratury nie ma znamion prewencyjnych, bo w tym momencie każde takie zdarzenie powinno wywoływać działanie prewencyjne, czyli powinno też trafić do świadomości innych kierujących. Ten kierowca, który potrącił policjanta i uciekł z miejsca zdarzenia, zachował się jak bandyta drogowy. Wydaje mi się, że taki środek zapobiegawczy niczego go nie nauczy i nie będzie przestrogą dla innych kierowców.

– Środek zapobiegawczy to nie wyrok sądu i nie jest to właściwa kara, która zostanie zasądzona w toku postępowania – przypomina prokurator Kozak. – Środki zapobiegawcze, w szczególności tymczasowe aresztowanie, nie mają zastępować kary pozbawienia wolności lub innej kary, którą ma orzekać sąd po uznaniu oskarżonego za winnego, tylko mają zabezpieczyć prawidłowy tok postępowania. I takie środki zdaniem prokuratora, który prowadził te czynności będą wystarczające w tym postępowaniu. 

– Podstawową przesłanką do stosowania tymczasowego aresztu jest duże prawdopodobieństwo popełnienia przez podejrzanego zarzucanego mu czynu. Ale nie tylko – tłumaczy prokurator Kozak. – Aktywuje się wtedy, kiedy istnieje obawa ucieczki lub ukrycia się podejrzanego, obawa matactwa, czyli wpływania w bezprawny sposób na bieg postępowania dowodowego. W dalszej kolejności można stosować środki zapobiegawcze, kiedy zarzucany czyn jest zagrożony karą pozbawienia wolności powyżej lat 8 lub też sąd pierwszej instancji orzeknie wobec oskarżonego karę pozbawienia wolności w wymiarze powyżej 3 lat. 

22-latek nie odpowie za czynną napaść na policjanta, a po wpłaceniu poręczenia wyszedł na wolność. 

– Z kolei rannego funkcjonariusza będzie czekała długa rehabilitacja – przekazała rzecznik komendanta wojewódzkiego policji w Lublinie nadkomisarz Anna Kamola. – Każdego dnia, wychodząc do służby, nie mamy pewności czy wrócimy cali do swoich domów. Kilka dni temu pożegnaliśmy naszego kolegę z garnizonu dolnośląskiego, który został zastrzelony przez bandytę. Te zdarzenia zarówno to w garnizonie dolnośląskim, jak i to sprzed kilku dni pod Lublinem pokazują, jak bardzo niebezpieczna i nieprzewidywalna jest nasza policyjna służba. 

22-latkowi, który potrącił policjanta i uciekł z miejsca zdarzenia, grozi do 4,5 roku więzienia. 

22-latek w czasie zatrzymania posiadał przy sobie narkotyki. 

RyK / opr. ToMa 

Fot. Policja Lubelska 

Exit mobile version