Wzmożona czujność na granicy po ataku dronów. „Polska jest przygotowana”

EAttachments72857871dd4908921783c9f042201d61cdcbf01

Mieszkańcy Dorohusku jeszcze chwilę będą żyli wczorajszymi wydarzeniami przy granicy. Przypomnijmy, że dwa drony spadł nieopodal polskiej granicy po ukraińskiej stronie. Jeden z nich uderzył w tira 800 metrów od przejścia granicznego w Dorohusku. Drugi uderzył w lokomotywę pociągu. Rozbłyski oraz wybuchy było widać i słychać po polskiej stronie granicy. W kilku powiatach województwa lubelskiego zawyły też syreny. Premier Donald Tusk ogłosił przejście służb państwowych w stan wyższej gotowości. 

Mieszkańcy gminy Dorohusku: Byliśmy trochę przerażeni

– Jeszcze czujemy dreszcze – przyznają niektórzy mieszkańcy Dorohuska i okolic. – Dziesięć po czwartej pierwszy wybuch, ciary na skórze stanęły. Później, dowiedzieliśmy się z internatu dopiero, co tam się stało na granicy. Powiem Pani szczerze, że troszkę byliśmy przerażeni. Każdy w szoku, każdy się boi tej wojny, co straszą nas, że może być. Ratuje nas piwnica. Piwnica jest zaopatrzona, można się schować. Ale później jak z tej piwnicy wyjść w razie czego, jakby taka rakieta walnęła akurat w nasze mieszkanie? Słyszałem, że rano wyły syreny, po prostu jakiś tam atak był tutaj niedaleko. Znam te tereny dobrze, także nie jest wesoło, powiem, bo to jest bardzo blisko. Nie wiadomo, co wie Pani, co taki dron może zrobić, a przede wszystkim stoi duża kolejka TIR-ów i w niektórych z nich są przewożone paliwa płynne. To uderzenie w takiego TIR-a, w taką beczkę, to jest naprawdę zagrożenie – dodają mieszkańcy.

Nie mamy nowych wytycznych

– Na ten moment nie mamy nowych wytycznych – komentuje  rzecznik Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej major Dariusz Sienicki. – Na pewno trzeba będzie wprow  adzić różnego rodzaju usprawnienia pod kątem bezpieczeństwa podróżnych oraz funkcjonariuszy, którzy prowadzą odprawy graniczne. Na ten moment natomiast nie mamy nowych wytycznych, więc realizujemy te czynności, tak jak do tej pory. Ze względów bezpieczeństwa naszego kraju oraz podróżnych, oczywiście nie mogę mówić szeroko o procedurach, które realizujemy w naszej codziennej służbie. Natomiast rzeczywiście zmieniła się nasza służba, w sposób bardziej szczególny tę służbę pełnimy, bardziej czujny i rozważny. Polska jest przygotowana do tego typu zdarzeń, w ramach naszych właściwości będziemy te zadania realizować. 

 

CZYTAJ: Straż Graniczna: sytuacja na przejściach granicznych z Ukrainą jest opanowana

Wójt gminy Dorohusk: Ten tydzień będzie wywoływał niepokój

– Myślę, że te emocje się tak szybko nie wyciszą, bo to co się stało wczoraj, to jest po raz pierwszy to, co wydarzyło się przy granicy w Dorohusku – mówi Wojciech Sawa, wójt gminy Dorohusk. – Dlatego myślę, że ten tydzień będzie wywoływał na pewno niepokój większy niż do tej pory. Staramy się żyć normalnie. Myślę, że wczoraj jak patrzyłem, to mieszkańcy, dzieci funkcjonowali normalnie. Myślę, że to było też spowodowane tym, że sporo mieszkańców spało i nie słyszało tego sygnału i tego alarmu. Ale dzisiaj ta świadomość, jak rozmawiają między sobą, jest zdecydowanie większa.

Wszystkie przejścia graniczne z Ukrainą w województwie lubelskim działają bez przeszkód – zapewnia straż graniczna

– Wczoraj podczas ataku Rosji na Ukrainę ich praca została tymczasowo wstrzymana i nastąpiła ewakuacja – mówi major Dariusz Sienicki. – Ludzie, którzy byli w odprawie granicznej, podróżni, zostali ewakuowani w taki sposób, że po prostu zostali odprawieni, aby mogli opuścić teren przejścia granicznego. Natomiast funkcjonariusze, pracownicy, którzy znajdowali się akurat w pracy w tym momencie na terenie drogowych przejść granicznych zostali ewakuowani w miejsca bezpieczne. Jest to standardowa procedura przy tego typu zdarzeniach, wszystko zadziałało bez problemów. Ważne jest to, że nikomu nic się nie stało oraz nie było jakichś szczególnych zdarzeń w okresie ewakuacji oraz w okresie zagrożenia. Zagrożenie minęło, wszyscy powrócili do pracy, przejścia wznowiły odprawę graniczną. 

CZYTAJ: Donald Tusk: Eskalacja działań Federacji Rosyjskiej staje się faktem

– Wie Pani, jest wojna, na wojnie się wszystko może zdarzyć i się zdarza, krótko i na temat. Na mnie to wrażenia nie robi. Ja spałem akurat. Był mocny dość rozbłysk. Gdzieś widziałem filmik z Wólki Okopskie, że był dość mocny rozbłysk. Tak poza tym to w sumie nic nie widziałem. Czasami są te alerty. Na pewno jest jakiś niepokój, ale raczej, jeśli nie przekroczyli granicy NATO, to mi się wydaje, że na razie jesteśmy bezpieczni. Znaczy się nie boję. Właśnie najgorsze jest to, że często te syreny biją. Czasami nie wiadomo nawet o co chodzi, więc mi się wydaje, że nawet jakby biły syreny faktycznie w trakcie ataku, jakichś, nie wiem, bombardowania czy coś, to nawet byśmy nie wiedzieli co się dzieje – mówią mieszkańcy gminy Dorohusk. 

Rozmowy o ewakuacji, miejscach schronień. W planach szkolenie dla mieszkańców gminy

– Za chwilę mam spotkanie z kierownikami jednostek organizacyjnych na terenie gminy i z dyrektorami szkół. Będziemy rozmawiali na temat ewakuacji, miejsc schronienia. Już raz proponowaliśmy szkolenie dla mieszkańców naszej gminy odnośnie obrony cywilnej. Niestety zainteresowanie było zbyt małe i będziemy to ponawiali na pewno. Przygotowane budynki, w których są te miejsca schronienia. Już podpisaliśmy umowę z firmą, która będzie przeprowadzała ekspertyzę tych miejsc. Na dzień dzisiejszy mamy siedem takich budynków. Na pewno uruchamiane są autobusy i przewoźnicy, z którymi będziemy podpisywali porozumienia odnośnie ewakuacji środkami transportu. Na dzień dzisiejszy mamy trzech takich przedsiębiorców na terenie gminy. Jeżeli chodzi o miejsca schronienia, to myślę, że na wsi jest troszkę inaczej. W większości domów, szczególnie tych starszych, są piwnice. Mieszkańcy będą z tego korzystali. Też będziemy apelowali, że jeżeli ktoś nie ma piwnicy u siebie, to żeby miał kontakt z sąsiadem. Jeżeli by zaistniała taka sytuacja, żeby ta pomoc sąsiedzka zaistniała i żebyśmy wszyscy mogli z tego skorzystać – dodaje wójt gminy Dorohusk.

Mieszkaniec gminy Dorohusk: W tej chwili nie jesteśmy przygotowani jako społeczeństwo

– Ale wie panie, trzeba żyć teraźniejszością, nie ma co tam się pchać do przodu. Co będzie, to będzie. Nic my na ten temat nie możemy poradzić. Nic nie zmienimy. Porą dzienną jest inna reakcja ludności, a porą nocną jest inna reakcja. Każdy jest wybudzony ze snu. Po prostu ludzie dostają paniki, proszę panią. Starsi ludzie, którzy to przeżyli, to wiedzą o co chodzi, ale jeśli chodzi o tych młodszych, to wie pani, może nie zdają sobie sprawy z powagi sytuacji, czym to może grozić, ale to może być różnie. To jest blisko. W tej chwili, tak jak ja to obserwuję, to raczej nie jesteśmy przygotowani jako społeczeństwo – mówią mieszkańcy gminy Dorohusk.

Po nocnym ataku rosyjskich dronów tuż przy polskiej granicy premier Donald Tusk zapowiedział wprowadzenie szczególnego trybu funkcjonowania przejść granicznych, którego celem jest przeciwdziałanie zatorom i gromadzeniu się pojazdów z paliwem w strefach przygranicznych.

Aktualna sytuacja na przejściach granicznych w Lubelskiem 

8 godzin czekają kierowcy na wyjazd z Polski przez przejście graniczne z Ukrainą Dorohusk-Jagodzin. W kolejce do odprawy stoi 170 ciężarówek. W Hrebennem jest krótsza 2-godzinna kolejka, w której oczekuje 20 TIRów. W Zosinie i Dołhobyczowie odprawy odbywają się na bieżąco. Podobnie na polsko-białoruskim przejściu granicznym w Kukurykach. 

W ciągu minionej doby funkcjonariusze Służby Celno-Skarbowej na towarowych przejściach granicznych w woj. lubelskim odprawili blisko 3300 ciężarówek i ponad 3700 samochodów osobowych.

RyK / MaK / opr. LisA / AKos

Fot. Piotr Janiak / archiwum

 

Exit mobile version