Spór o nocne zwiedzanie Kazimierza Dolnego. Mieszkańcy mówią o hałasie, organizator zaprzecza

EAttachments9750265c0421680a1c610c4569d447eca4d0dd1 xl

Na głośne krzyki i niecenzuralne teksty piosenek puszczanych z głośników przy cmentarzu parafialnym w Kazimierzu Dolnym narzekają mieszkańcy miasteczka. Chodzi o zachowanie ludzi gromadzących w wąwozie wiodącym tuż przy nekropolii.

Nagranie z takich spotkań opublikował w Internecie przewodniczący samorządu mieszkańców Kazimierza Dolnego Piotr Żółkiewski.

– Powiedzieć, że jestem w szoku, to jak nic nie powiedzieć. Jestem po prostu przerażony tym, do czego osoby, które organizują zwiedzanie miasteczka, doprowadzają, do jakiej sytuacji, do jakich ekscesów. Dostawałem wcześniej nagrania dotyczące tych wydarzeń, natomiast jestem osobą, która, jak sama nie sprawdzi, to nie uwierzy, i też musiałem się tym zająć osobiście. Musiałem to zobaczyć, musiałem to udokumentować, ponieważ nikt by w to nie uwierzył. Są to puszczane nagrania pornograficzne, dosłownie kilka metrów od grobów. Rzeczy niesłychane. Mieszkańcy podkreślają, że oni idą tu płakać, a ktoś robi sobie tego typu imprezy. To jest szokujące. Żeby się komuś nie wydawało, że to jest w nocy robione i cmentarz jest pusty. Proszę państwa, nawet sobie nie wyobrażacie, ile osób siedzi do późnych godzin nocnych nad grobami swoich bliskich. To nie jest tak, że cmentarz jest pusty. Tu jest bardzo dużo ludzi i oni tego muszą słuchać, bo to jest bardzo głośna muzyka. To nie jest tak, że, o, proszę państwa, to jest obok cmentarza. To, że coś jest metr czy dwa od cmentarza, ten dźwięk dudni na cały cmentarz. Przecież to się w głowie nie mieści.

Na uciążliwość nocnych spotkań zwracają uwagę także mieszkańcy Kazimierza Dolnego, którzy mówią przede wszystkim o hałasie i wulgarnym języku.

– Ja to słyszę jak wracają później, dla mieszkańców to jest coś okropnego. Chodzą, bo to jest wąwóz, a w wąwozach to wie pan jak to się wszystko rozlega.

RL: A co pani słyszy?

– Wulgaryzmy, przede wszystkim. I obok cmentarz. Właśnie powinno się dać szacunek. Ale młodzież teraz nie uznaje w ogóle takich rzeczy. To jest dzicz, ja powiem tak. Nie wszyscy, nie obrażając, ale coś okropnego, co się dzieje. To zwiedzanie, to chodzenie właśnie w tę i z powrotem… Nie, to powinno być jakoś inaczej. To powinien być szacunek i miejsce takie, gdzie nie powinno być właśnie takich zgromadzeń, dzikich.

– Bywam na cmentarzu często i chodzę tam wieczorami. Taki mam tryb odwiedzania moich zmarłych i od jakiegoś czasu zdarzają się tam rzeczy, które w mojej opinii są skandaliczne. Pierwsze takie zdarzenie, o którym ja w ogóle nie wiedziałam, co myśleć, bo to był pierwszy raz, kiedy usłyszałam, że cmentarz nie jest przestrzenią ciszy, że tam nie ma świętej ciszy. To był zdaje się Wielki Piątek. Pojechaliśmy tam, dobrze że nie byłam sama. Wysiadając z samochodu, usłyszeliśmy jakąś taką diabelską muzykę, naprawdę jakąś taką… Zupełnie nie wiedzieliśmy, co to jest. Był taki moment zastanowienia, czy my wysiadamy, czy nie, bo co tam się dzieje. Stwierdziłam, że to jest Wielki Piątek, więc może to jest jednak coś religijnego, jakaś grupa religijna tam coś celebruje. Weszliśmy w głąb cmentarza i okazało się, że to chyba nie jest bardzo religijne, bo to był taki czarny metal, taki łomot czarnego metalu. I to był ten pierwszy raz, a potem się okazało, że coraz częściej i częściej natykamy się tam na bardzo głośne grupy. Są też grupy ciche, tacy, którzy idą sobie bardzo dyskretnie i idą wąwozem pod mostem. Ale była historia jedna, druga, trzecia. Zwracaliśmy uwagę tym wrzeszczącym ludziom. To wrzaski, po prostu drą się, chodzą z piwem, strasznie są głośni. Są głośni w taki niedobry sposób, w sposób depczący tę ciszę, która przynależy cmentarzowi.

Mieszkańcy mówią o hałasie i braku szacunku dla miejsca. Piotr Żółkiewski zwraca jednak uwagę także na skutki nocnych imprez, a do sprawy odnosi się kazimierski samorząd.

– Doszliśmy właśnie do miejsca, gdzie są organizowane imprezy nocnego zwiedzania – mówi Piotr Żółkiewski. – Możemy tutaj zobaczyć na własne oczy zniszczenia, które dokonuje ta działalność. Mamy udokumentowane to, jak jest tutaj wylewany popiół. Mówię wylewany, ponieważ te pochodnie, z którymi spacer jest dokonywany, są gaszone później w wodzie, która z tymi brudami jest wylewana właśnie tutaj w wąwozie. Wąwóz, przed którym stoimy, pas tej drogi, przez który jest prowadzona grupa z pochodniami, należy do urzędu miasta.

Na zdj. Piotr Żółkiewski, fot. Łukasz Grabczak

– Ta sprawa dotarła do nas z mediów społecznościowych – mówi – Jarosław Borychowski, zastępca burmistrza w Kazimierzu Dolnym. – Jesteśmy oburzeni całą sytuacją, obejrzeliśmy to nagranie. Jest nam przykro, że takie wydarzenia mają miejsce, szczególnie blisko cmentarza, gdzie sam osobiście często odwiedzam to miejsce. Głośna muzyka, neony, nie powinno mieć to miejsca. Jesteśmy tym bardzo oburzeni.

– Ja jestem w szoku. Jak to zobaczyłem, to po prostu nie chciało mi się w to wierzyć – przyznaje Józef Skrzeczkowski, dyrektor Kazimierskiego Ośrodka Kultury, Promocji i Turystyki. – Jestem zbulwersowany, jestem zniesmaczony, jest mi trochę wstyd. Pomimo że nie mam z tym żadnego związku, uważam, że to, że takie coś dzieje się w Kazimierzu, trzeba, co tu dużo mówić, piętnować i eliminować. Nie wiem, czy to incydent, czy jakaś stała praktyka, natomiast jeżeli się zestandaryzuje, że jest obojętność i wszyscy wszystko akceptują, to w pewnym momencie te granice będą przekraczane dużo bardziej dynamicznie i szybko. A w momencie, kiedy jest coś, co jest po prostu niesmaczne, to też trzeba o tym mówić. Wydaje mi się, że komuś ewidentnie zabrakło wyczucia, jakiegoś uszanowania czasu i miejsca.

RL: Czy pan wie dokładnie, kto to organizuje?

– Tak, jesteśmy bardzo dobrze zorientowani, kto to organizuje. Jest to nocne zwiedzanie, jest to jedna z firm, która organizuje nocne zwiedzanie. Jest ich chyba trzy czy dwie, jedną z nich jest właśnie firma, która tutaj wchodzi. Mamy to na zdjęciach, te osoby są rozpoznawalne, widać ich twarze. Na tej podstawie zostały też podane zgłoszenia do policji o wjazdy w ten zakaz ruchu. Po prostu widzimy ewidentnie, kto to robi – dodaje Józef Skrzeczkowski. 

Policja sprawdza nagrania

Sprawą zajmuje się policja. Funkcjonariusze analizują nagrania i zgłoszenia dotyczące między innymi wjazdu pojazdów w rejon objęty zakazem oraz zaśmiecania terenu.

– W ostatnim czasie wpłynęło do nas szereg zgłoszeń dotyczących wykroczeń popełnianych w obrębie cmentarza – mówi  nadkomisarz Ewa Rejn-Kozak, oficer prasowy Komendanta Powiatowego Policji w Puławach. – Mowa o drodze znajdującej się bezpośrednio przy cmentarzu, przechodzącej później w wąwóz, tak zwany cmentarny. Policjanci prowadzą szereg czynności w sprawach o wykroczenie, głównie dotyczących złamania zakazu ruchu w obu kierunkach, zarówno przez pojazdy, jak też przez kolumny pieszych. Jedno zgłoszenie dotyczy również zaśmiecania tego rejonu. To zgłoszenie wpłynęło ze strony Urzędu Miasta. Zgłoszenia dotyczące złamania zakazu ruchu w obu kierunkach wpłynęło od osoby prywatnej, zostały dostarczone nagrania wideo. W ramach tych postępowań policjanci będą analizowali nagrania po to, żeby stwierdzić czy faktycznie doszło do wykroczeń oraz jakich wykroczeń. I przede wszystkim ustalić sprawców tych wykroczeń.

Organizator odpowiada na zarzuty

Swoje stanowisko przedstawia także organizator nocnego zwiedzania. Oskar Kosowski twierdzi, że z nagraniem zapoznał się dopiero po pewnym czasie.

– Zapoznałem się z tym filmem – mówi Oskar Kosowski, prezes zarządu spółki Nocne Zwiedzanie Kazimierza. – Trwało to trochę, ponieważ ani ja, ani mój pracownik, ani osoby z mojego najbliższego otoczenia towarzyskiego nie mamy dostępu od wielu, wielu miesięcy do stron facebookowych pana przewodniczącego. Nawet zaryzykuję twierdzenie, że od samego początku pełnienia przez pana przewodniczącego obecnej kadencji samorządu mieszkańców tej funkcji. Ja po prostu nie widzę jego aktywności i nie mam możliwości weryfikacji. Ba, nawet nie mogę się odnieść do tego na tych stronach, bo mnie zablokował. W końcu zapoznałem się z treścią tego wystąpienia. Ani Juliusz Słowacki, a konkretnie utwór „Grób Agamemnona”, ani fragmenty „Balu w operze” Juliana Tuwima, ani tym bardziej jakieś fragmenty XIII księgi „Pana Tadeusza”, przypisywanej autorstwu Aleksandrowi Fredrze, nie stanowią elementu wydarzenia pod nazwą „Nocne Zwiedzanie Kazimierza”. W mojej ocenie, w ocenie kancelarii prawnej, materiał jest zmanipulowany. Jest to krótki montaż, zlepek sytuacji, które nie miały miejsca. Znaczy, miejsce ma wchodzenie do wąwozu, ale nie jest to impreza taneczno-muzyczna. Na pewno obraz, i to podejrzewam, że na etapie już działań sądowych potwierdzi biegły, był edytowany zarówno pod kątem grafiki, jak i dźwięk również.

Zarzut nieuczciwej konkurencji

– Tutaj może odgrywać też rolę trochę i wzajemna konkurencja. To jest temat delikatny, jak widzę, bo tam są jakieś animozje. Ja bardziej zajmuję się swoją działalnością, tutaj sprzedaję swoje grafiki, ale obserwuję, że jest wątek konkurencji i byłbym ostrożny w wydawaniu jakichś sądów, bo dzisiaj łatwo zmanipulować jedną albo drugą stronę. Lepiej, jeśli są jakieś zastrzeżenia to od tego jest policja, nawet w skrajnym przypadku sądy, żeby wydały wyrok, bo wtedy dopiero wyjdzie podszewka, tak że ja tutaj ostrożnie podchodzę – mówi jeden z mieszkańców. 

Oskar Kosowski uważa również, że publikacja nagrania może mieć związek z konkurencją na rynku turystycznym w Kazimierzu Dolnym. Wskazuje przy tym na rolę Piotra Żółkiewskiego, który jest przewodniczącym samorządu mieszkańców i jednocześnie przewodnikiem turystycznym.

– Czy normalnym jest to, że osoba pełniąca funkcje publiczne, bo taką jest przewodniczący samorządu mieszkańców, która w pewien sposób powinna stanowić również wizytówkę miasta i powinna zajmować się sprawami mieszkańców, jest jednocześnie przewodnikiem turystycznym – i nie chodzi o to, że zwykłym turystycznym przewodnikiem, tylko przewodnikiem turystycznym, który oprowadza wycieczki z pochodniami u konkurencji? Czy taka osoba jest uprawniona do emisji takich filmów, czy nie jest to czyn nieuczciwej konkurencji przypadkiem? Próba manipulowania i uderzania w reputację marki turystycznej, czyli Nocnego Zwiedzania Kazimierza Elżbiety Skoczylas, która zdobyła wiele nagród i cieszy się nieposzlakowaną opinią i dość dobrą reputacją w Polsce. Ktoś z tego odniesie korzyści – uważa Oskar Kosowski. 

– Podniesiono kwestię, że ja oprowadzam czasami, bardzo rzadko, ale czasami rzeczywiście oprowadzam turystów po miasteczku – przyznaje Piotr Żółkiewski. – Gdybyśmy w ten sposób chcieli rozpatrywać wszystkie sprawy w miasteczku, nie mógłbym się podjąć żadnej interwencji, którą mi zgłaszają mieszkańcy, bo tak naprawdę jesteśmy bardzo malutką społecznością. I każdy z nas w Kazimierzu ma jakieś związki z drugim, czy z urzędem miasta, czy tak jak w moim przypadku, w oprowadzaniu po mieście – to jest pierwsza kwestia. Drugą kwestię, bardzo ważną jest to, że mi to, co ci ludzie robią, jako przewodniczącemu samorządu bardzo odpowiada. Ja chcę, żeby miasteczko miało bardzo ciekawą ofertę, żebyśmy mieli co tym gościom zaproponować. Żeby to nie było tak, że przychodzą goście na rynek, idą nad Wisłę i zastanawiają się, po co tu przyjechaliśmy. Bardzo dobrze, że to jest organizowane, tylko nie w takiej patologicznej formie, nie przy cmentarzu. Leżą tu moi bliscy i ja sobie kategorycznie tego nie życzę, żeby ktoś im puszczał pornosy. To jest absolutnie nie do przyjęcia dla mnie jako mieszkańca Kazimierza, już nie mówiąc o pełnionej funkcji.

Jak wygląda nocne zwiedzanie Kazimierza?

Organizator wyjaśnia, jak wygląda trasa i co dzieje się podczas przejścia przez miasto i wąwóz.

– Nocne zwiedzanie w okolicach cmentarza parafialnego znajduje się mniej więcej około 20 minut – wyjaśnia Oskar Kosowski. – To content stworzony przez Elżbietę Skoczylas, odtwarzany przez prowadzących. Content, który zdobył krajową nagrodę za najlepszy nowy produkt turystyczny w Polsce oraz dwukrotnie wyróżnienia w konkursach wojewódzkich Lubelskiej Organizacji Turystycznej za najlepszy produkt turystyczny województwa lubelskiego. Nasi przewodnicy oprowadzają po mieście. Jest tutaj dużo plotek, skandali i zabawnych treści, oczywiście tych XVI, XVII-wiecznych, a potem przechodzimy do wąwozu cmentarnego. W tym wąwozie opowiadamy jego historię, sięgamy do legendy o królu Kazimierzu, bo to właśnie tym wąwozem kiedyś on do nas przybył. Tam w tym wąwozie odbywa się powitanie uczestników przez osobę, która będzie odpalała pochodnie. Pochodnie odpalane są z zapalniczek żarowych. Zanim się to stanie, przekazywany jest regulamin, jest przekazywana informacja o tym, jak się posługiwać pochodnią, jak się zachować w sytuacji kryzysowej. Grupa wchodzi do wąwozu i z tego wąwozu wychodzi. To trwa około 20 minut. Nie ma tam żadnych imprez o charakterze muzycznym ani tanecznym, więc po prostu aberracją jest przypisywanie naszemu zespołowi tego typu zachowań i na pewno spotka się to z bardzo mocną odpowiedzią prawną.

Sprawę może wyjaśnić policja, choć tak jak słyszeliśmy w materiale – na razie sprawdzane są kwestie bezprawnego poruszania się po tym terenie oraz zaśmiecania.

ŁuG / opr. LisA

Fot. Łukasz Grabczak

Exit mobile version