Koniec z korzystaniem z telefonów przez uczniów. Nowe zasady w szkołach

EAttachments9722859aac3c5c3ee65f7692fb21824fc662732 xl

Uczniowie w całej Polsce wrócili do szkół. Nowy rok szkolny przyniósł także zmiany. Wśród nich między innymi zakaz korzystania z telefonów komórkowych.

Od 1 września dzieci w przedszkolach i podstawówkach nie będą mogły korzystać z komórek, ale do 31 grudnia obowiązują dotychczasowe zasady określone w statutach. W części szkół zakaz już jest, smartfony trafiają np. do szafek albo specjalnych etui – podaje Polska Agencja Prasowa.

Pomysł ten komentują uczniowie z Lublina. – Może to będzie nawet dobre, bo będziemy rozmawiać na przerwach. Ale często też chce się korzystać z tego telefonu, bo czasem na przerwach jest trochę nudno. Ja się ogólnie z tego bardzo cieszę, ponieważ większość młodszych dzieci jest bardzo uzależnionych od telefonów – mówią uczennice. 

– Jeśli chodzi o telefony komórkowe, to w zasadzie przepisy w naszej szkole się nie zmienią, ponieważ już wcześniej promowaliśmy czas bez telefonu w szkole i uczniowie z telefonów korzystali tylko w sytuacji dydaktycznej, kiedy były im potrzebne na zajęcia – mówi Beata Kwiatkowska, dyrektor Zespołu Szkolno-Przedszkolnego nr 5 w Lublinie. – Nie ma zakazu przynoszenia telefonów do szkoły. Uczniowie mają swoje szafki, będą mogli przechowywać telefony w szafkach, ale również w swoich plecakach, bo mają do tego prawo.

CZYTAJ: „Nauka pełna wyzwań”. Uczniowie wrócili do szkoły [ZDJĘCIA]

– U ucznia, który korzystał z telefonu, kiedy tego zakazu wcześniej nie było, pojawiają się takie charakterystyczne cechy zachowania, nazwijmy to, zespołu odstawiennego – wskazuje Piotr Łuszczak, pedagog w Szkole Podstawowej nr 28 w Zespole Szkolno-Przedszkolnym nr 5. – A więc te osoby są nerwowe, pobudzone, nie mogą się skoncentrować, szukają tego telefonu po kieszeniach. Jeśli zadane jest im jakieś pytanie, często pierwszym zachowaniem nie jest pomyślenie o odpowiedzi na to pytanie, tylko znalezienie odpowiedzi na to pytanie w internecie.

– Całkowicie popieram ten zakaz i uważam, że to powinno być już wcześniej zrobione – mówi Natalia, mama trzecioklasisty, Antka. – Głównie przez to, że za dużo jest takich wydarzeń, że dzieci są nagrywane, a potem idzie za tym bardzo dużo hejtu.

– Moim zdaniem najgorsze są przerwy – mówi Edyta Krawczyk ze Szkoły Podstawowej nr 28 w Lublinie. – Starsza młodzież do tej pory chodziła z telefonem w ręce, używając go ciągle, po zwróceniu uwagi go chowali, ale za chwilę znowu wyjmowali. Myślę, że możemy mówić o pewnym uzależnieniu.

Ten zakaz u państwa został wprowadzony rok temu. Widać jakieś efekty, np. poprawiła się koncentracja u dzieci? – Nie, rok to chyba jeszcze za mało, wydaje mi się – mówi Edyta Krawczyk.

– Wielu uczniów ma zainstalowanych kilkanaście, nawet kilkadziesiąt aplikacji, nazwijmy to, rozrywkowych i takie poczucie, że każda z tych aplikacji musi być przez nich w jakiś sposób czasowo zagospodarowana, ogranicza ich czas na rzeczy, które są rzeczywiście pożyteczne, z czego niestety nie zdają sobie często sprawy – dodaje Piotr Łuszczak.

– Też myślę, że to jest dobry pomysł, bo często nie tylko młodsi, ale też rówieśnicy po prostu korzystają z telefonu cały czas i nie da się z nimi porozmawiać – mówi jedna z uczennic.

– Jest to tak atrakcyjne, najczęściej to rolowanie, skrolowanie, jak to mówi młodzież – mówi Edyta Krawczyk. – Tyle dopaminy dochodzi im do mózgu, że żadna inna atrakcja czy jakieś sportowe działanie nie spełnia tych wymogów. W telefonie wszystko jest łatwe, proste, wystarczy tylko przesunąć palec.

Reforma przewiduje, że dzieci w szkołach podstawowych mogą mieć przy sobie smartfony, ale nie wolno im z nich korzystać. Są jednak wyjątki. Nauczyciele mogą wyrazić zgodę na użycie telefonu, by na przykład zadzwonić do rodziców w ważnych sprawach.

InYa / PAP / opr. WM

Fot. pexels.com

Exit mobile version