Plany budowy ferm kaczych w znanej w regionie z upraw sadowniczych gminie Konstantynów, wywołały sprzeciw lokalnych społeczności. Taki obiekt inwentarski miałby powstać min. w miejscowości Zakalinki, w bliskiej odległości od sadów i zabudowań mieszkalnych. Tematem zajęła się Małgorzata Tymicka.
Czego obawiają się mieszkańcy?
Budowa kaczkarni nie podoba się zarówno właścicielom pobliskich sadów, jak też mieszkańcom, którzy w tej okolicy mają swoje posesje.
– Obawiamy się, że będą zanieczyszczenia i smród. To jest po prostu taki ekologiczny teren, gdzie są same sady. Od lat niczego takiego tutaj nie było. Na pewno pojawią się też gryzonie, po prostu będzie to destrukcja całego tego terenu. Szkoda, żeby takie miejsce zostało zabrudzone. W sadach często leżą jabłka i inne owoce, więc gryzonie już się pojawiają, a przy takich fermach niestety zawsze są szczury.
CZYTAJ: Kradli butelki ze zbiórki strażaków. Dwie osoby zatrzymane [AKTUALIZACJA]
Ich zdaniem kaczkarnią może też oznaczać większy ruch ciężarówek i problemy z lokalnymi drogami.
– Ten region, w promieniu około kilometra, jest taką perełką ekologii. Przecież te sady produkują to, co może być najczystsze – fotosyntezę, i to za darmo. Jest tutaj obszar otuliny Bugu. Ludzie się budują, w ostatnim czasie powstały chyba cztery domy. Obawiamy się, że ewentualnie ceny nieruchomości mogą spaść. Przecież do takiej kaczkarni musi przyjeżdżać transport, ogromny transport, który będzie dostarczał paszę. Te drogi tutaj są wąskie i absolutnie nie nadają się na tiry. Mogą zostać zniszczone, a przy drogach nie ma nawet poboczy.

Mieszkańcy wskazują także na zagrożenie związane z ewentualnym pojawieniem się chorób zakaźnych wśród drobiu.
– Nie zgadzam się na to, bo trochę o tym czytałam. Tu będzie duży fetor. Boję się też, że jeżeli pojawi się jakiś pomór, to wybiją całe ptactwo, które jest w okolicy. My też mamy swoje kury czy kaczki, a jako mali gospodarze możemy nie być w stanie dalej ich trzymać. Nikt nie bierze pod uwagę zagrożenia, które się z tym wiąże.
Urząd: postępowanie w sprawie kaczkarni jest w toku
– Do urzędu gminy Konstantynów wpłynął prywatny wniosek o ustalenie warunków zabudowy dla inwestycji określonej jako budowa budynku inwentarskiego kaczkarni o obsadzie 39,9 dużych jednostek przeliczeniowych inwentarza wraz z infrastrukturą techniczną i towarzyszącą – mówi Katarzyna Melaniuk, zastępca wójta gminy Konstantynów. – Według przedłożonej dokumentacji inwestycja odpowiada obsadzie około 10 000 sztuk drobiu. Po otrzymaniu takiego wniosku 26 maja zostało wszczęte postępowanie administracyjne w sprawie wydania decyzji o warunkach zabudowy. Postępowanie jest obecnie w toku. Zgodnie z obowiązującymi przepisami dokumentacja została przekazana do właściwych organów w celu dokonania wymaganych uzgodnień. Na ten moment oczekujemy na ich stanowiska.
RL: Tutaj nie był wymagany raport środowiskowy, oddziaływania tej inwestycji na środowisko?
– Nie, nie był wymagany. Chodzi o tę obsadę – 39,9 dużych jednostek przeliczeniowych inwentarza, więc inwestycja nie spełnia kryterium. Gdyby obsada przekraczała 40 DJP, wtedy mogłoby być wymagane przeprowadzenie oceny oddziaływania na środowisko.
RL: Tutaj do urzędu gminy trafił sprzeciw mieszkańców. Podpisało go kilkaset osób.
– Tak, dokładnie. Mamy wnioski w formie petycji podpisanych przez większą ilość mieszkańców. Również zdarzają się też indywidualne wnioski.
RL: Sprzeciw mieszkańców, on będzie brany pod uwagę w przypadku wydawania decyzji o warunkach zabudowy?
– Uważamy, że przy podejmowaniu decyzji w sprawie takich inwestycji jak najbardziej powinniśmy wziąć pod uwagę głos i stanowisko lokalnej społeczności.
Co na to inwestor?
Obawy mieszkańców i właścicieli sadów są bezpodstawne – mówi planujący budowę kaczkarni mieszkaniec Zakalinek, a zarazem sadownik, który postanowił poszerzyć swoją działalność o produkcję zwierzęcą.
– To będzie obiekt o małej powierzchni, nowoczesny, z dobrą wentylacją. Co do tego, że żyjemy w jakiejś wiosce ekologicznej, odniosę się w ten sposób: wszyscy dookoła, razem z sąsiadami, prowadzimy produkcję sadowniczą. Konwencjonalną – z tego, co wiem, ekologicznej tutaj nie ma. Chciałbym po prostu podzielić swoje gospodarstwo na produkcję roślinną i zwierzęcą, bo coraz gorzej jest z tymi sadami. Mamy klęski żywiołowe, problem z siłą roboczą i dlatego podjąłem decyzję o budowie. Całe życie mieszkaliśmy na wsi, moja rodzina również mieszkała na wsi i z tego się utrzymywaliśmy. Chcielibyśmy tutaj dalej żyć i funkcjonować, ale w tej chwili musimy zacząć robić coś innego niż sadownictwo, bo ten temat powoli się dla nas zamyka.
Kaczkarnia w Zakalinkach to nie jedyny taki obiekt planowany w gminie Konstantynów. Fermy kaczek miałyby też powstać w pobliskim Zakanalu. Tam również nie zgadzają się na to mieszkańcy.
CZYTAJ: Zachowali zimną krew i wezwali pomoc. Mali bohaterowie odznaczeni!
Jak poinformowała nas zastępca wójta gminy, decyzja o warunkach zabudowy w sprawie budowy kaczkarni w Zakalinkach ma być wydana w ciągu miesiąca.
MaT / opr. LisA
Fot. pexels.com
Pliki dźwiękowe
Fermy kaczek w gminie Konstantynów. Mieszkańcy protestują, inwestor odpowiada



![Kradli butelki ze zbiórki strażaków. Dwie osoby zatrzymane [AKTUALIZACJA] 3 EAttachments97379525769cab02e32c303a36bfcf13e53ba7e 1 xl](https://radio.lublin.pl/wp-content/uploads/2026/09/EAttachments97379525769cab02e32c303a36bfcf13e53ba7e_1_xl-350x250.jpg)







