„Centrum Południe” – takiej nazwy dla dzielnicy Za Cukrownią chciała rada tej dzielnicy. Pierwszym krokiem w tej sprawie miały być konsultacje społeczne, podczas których mieszkańcy mieli wypowiedzieć się na ten temat. Konsultacji jednak nie będzie – tak po burzliwej dyskusji zadecydowali miejscy radni.
O historycznych nazwach dzielnicy i wątpliwościach radnych Magdalena Kowalska.
Cukrownia „Lublin” zakończyła pracę w 2008 roku. Pozostała jednak po niej nazwa, która zdaniem Rady Dzielnicy nie pasuje do jej obecnego charakteru. – Pomysł wynika głównie z rozmów z mieszkańcami, jakie prowadziliśmy przy budowie Lubelskiego Lipca – mówi przewodnicząca zarządu dzielnicy Lidia Kasprzak-Chachaj. – Rozmawialiśmy o wizji dzielnicy, o tym, jak się zmienia, co może być za 10 lat, a także o tym, co kiedyś było w tej dzielnicy. Stąd wyszła taka inicjatywa od mieszkańców, że może by zmienić nazwę, bo już nie jest adekwatna do tego, co się dzieje w dzielnicy. Robi się zupełnie inna funkcjonalność naszej dzielnicy. Stąd właśnie pomysł „Centrum Południe”. Mieliśmy na posiedzeniu rady kilka różnych pomysłów, ale ten jednak przeszedł większością głosów radnych dzielnicowych.
Mieszkańcy dzielnicy, z którymi dziś rozmawiałam, nie są w tej kwestii jednomyślni. Jednak głosy za zmianą nazwy przeważały.
– Może być. Cukrowni już nie mamy, to już nie każdy się będzie orientował, co to za dzielnica. Ale myślę, że może być Centrum Południe. Nie pasuje. Nieładnie. Centrum bardzo mi się podoba – mówią mieszkańcy. – Jestem oczywiście za. Wolę mieszkać w Centrum. Jednak Za Cukrownią to jest nazwa już ukuta przez mieszkańców i przez to, jak robotnicy tu żyli. Teraz jest tutaj ładnie. I dworzec jest, i bloki tutaj nowe powstały, i stadion. Ładnie jest. Wcześniej jak była cukrownia, to tak nie było. Ładnie jest teraz, ładnie się robi.
CZYTAJ: Nigdy nie był tak nisko. Rekordowy poziom Bugu we Włodawie
Jednak wśród lubelskich radnych w czasie sesji Rady Miasta przeważyły głosy przeciwko konsultacjom społecznym w sprawie zmiany nazwy. Pomysł negatywnie zaopiniowała Komisja Kultury i Ochrony Zabytków Rady Miasta Lublin. Mówi o tym jej przewodniczący Marcin Wroński z Klubu Prezydenta Krzysztofa Żuka. – Nazwa dzielnicy Za Cukrownią być może nie jest najszczęśliwsza, jednakże ma stuletnią tradycję. O wiele dłuższą tradycję, bo sięgającą w dokumentach XVIII wieku, a w tradycji ustnej zapewne dłużej, ma nazwa Piaski. Nowe Piaski, proszę bardzo. Centrum, Manhattan – to jest absurd. Nazwa dzielnicy to nie jest nazywanie nowej ulicy w polu Nowoprojektowaną. Nazwa dzielnicy nie należy do pięciu osób. Nazwa dzielnicy nie należy nawet do mieszkańców tej dzielnicy. Nazwa dzielnicy to jest pamięć historyczna.
Za konsultacjami społecznymi w sprawie zmiany nazwy dzielnicy był m.in. radny PiS Tomasz Gontarz, wybrany z okręgu obejmującego dzielnicę Za Cukrownią, który jednocześnie wskazywał, że ta część miasta ma o wiele poważniejsze problemy. – To jest tuszowanie pewnych problemów w dzielnicy, które są. Podstawowym problemem jest kwestia braku kanalizacji wodno-ściekowej w wielu mieszkaniach, m.in. na ulicy Dzierżawnej. Tam mimo dużych inwestycji w dzielnicy Za Cukrownią, mam tutaj na myśli Dworzec Metropolitalny czy chociażby stadion, nadal ludzie żyją jak w XIX wieku. Nie ma kanalizacji wodno-ściekowej i wydaje mi się, że to jest podstawowy problem dzielnicy, a nie to, czy ona się będzie nazywała Za Cukrownią czy też Centrum Południe. Niemniej jednak samą inicjatywę popieram, ale zwracam uwagę na to, że są tam większe problemy.
Przeciwko konsultacjom społecznym głosowało 19 radnych, za było 10, a dwie osoby wstrzymały się od głosu.
Cukrownia „Lublin” działała przy ulicy Krochmalnej ponad 100 lat, od 1895 do 2007 roku. Była jednym z największych i najstarszych zakładów przemysłowych miasta. Na części dawnych terenów pocukrowniczych znajduje się dziś Arena Lublin.
MaK / opr. AKos / WM
Fot. Krzysztof Radzki / archiwum RL
