Prokuratura nie wyklucza podpalenia w Lublinie hali produkcyjno-magazynowej z kompozytami wykorzystywanymi w lotnictwie. Straty po pożarze oszacowano na blisko 5 milionów euro, a w tle pojawia się również wątek obcych służb.
Jak informują służby, to nie musiał być zwykły pożar. W śledztwie bardzo poważnie brana jest pod uwagę hipoteza o celowym sabotażu.
O udziale obcych służb w pożarze mówi rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński:
– Za wcześnie jest mówić jednoznacznie na temat przyczyn tego pożaru. Natomiast zapewniam, że służby specjalne współpracują w tym wypadku z policją. Nie bagatelizujemy tego tematu. Wszystko dokładnie jest sprawdzane i weryfikowane. Za wcześnie jeszcze jest na tym etapie mówić jednoznacznie o przyczynach tego pożaru – zaznacza Dobrzyński.
Sprawą zajmuje się również Prokuratura Okręgowa w Lublinie. Aby potwierdzić ten najgroźniejszy scenariusz, śledczy muszą ustalić, co dokładnie było przyczyną pożaru.
– To w tej chwili kluczowe zadanie – podkreśla rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Lublinie, prokurator Marcin Kozak. – Badamy wszelkie możliwe wersje zdarzenia, od celowego podpalenia, po wersję przypadkowego zaprószenia ognia, awarii instalacji elektrycznej bądź też powstania pożaru z przyczyn samoistnych. Po dokonaniu oględzin miejsca zdarzenia, częściowych, ustaliliśmy potencjalne miejsce, w którym mogło nastąpić powstanie tego pożaru, ale zweryfikowanie tej hipotezy wymaga również dokończenia tych oględzin wewnątrz budynku. Wczoraj możliwe było dokonanie oględzin tylko z zewnątrz, ponieważ w momencie, w którym prokurator chciał przystąpić do oględzin wnętrza obiektu, zaczęły spadać z góry elementy konstrukcji. W związku z tym przerwane zostały te oględziny i nie byliśmy w stanie wejść do środka budynku.
CZYTAJ: Śledztwo w sprawie pożaru hali w Lublinie. Straty sięgają 5 mln euro
Być może odpowiedź na te najważniejsze pytania przyniosą zabezpieczone serwery z hali produkcyjnej.
– Nie będę ukrywał, że ten serwer znajdował się we wnętrzu tej hali, a ta hala płonęła. Dodatkowo jeszcze strażacy użyli dużej ilości środków gaśniczych – dodaje prokurator Kozak.
Biegli mają jednak na razie związane ręce, bo wejście na teren pogorzeliska wiąże się ze śmiertelnym niebezpieczeństwem.
Obiekt w każdej chwili może się zawalić, co potwierdza Paweł Kwiecień z Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego w Lublinie.
– Została przygotowana decyzja o wyłączeniu zużytkowania tego obiektu budowlanego z uwagi na to, że grozi ta hala bezpośrednim zawaleniem. Ta decyzja obliguje również właściciela do zabezpieczenia tego obiektu, do zabezpieczenia również terenu wokół. Natomiast jeśli chodzi o kwestie wyremontowania tej hali, bądź ewentualnie rozbiórki, to taką decyzję podejmie właściciel.
CZYTAJ: Media: pożar hali w Lublinie mógł być wynikiem sabotażu służb ze Wschodu
Zabezpieczenie terenu może jednak potrwać, tym bardziej, że skala zniszczeń jest ogromna.
Z niedzielnym żywiołem przez 7 godzin walczyło aż 60 strażaków. Mimo to dach i konstrukcja hali zapadły się do środka.
Na szczęście obyło się bez ofiar, o czym mówi rzecznik prasowy Lubelskiej Straży Pożarnej, Bartłomiej Pytka:
– To był bardzo trudny pożar do ugaszenia z tej przyczyny, że kompozyty to są elementy plastikowe połączone z żywicą. Bardzo skomplikowany mają skład, w związku z tym ciężko je dogasić po prostu wodą. Ponad 2000 m2 się paliło. Panowało bardzo duże, gęste, czarne zadymienie. Paliły się elementy kompozytowe produkowane do obiektów latających typu helikoptery, samoloty. Do działań również wykorzystaliśmy drony, które pomagały nam zlokalizować ukryte zarzewia ognia pod tą zapadniętą blachą.
Hala przy ulicy Kasprowicza w Lublinie to dziś jedynie sterta gruzu, ale odpowiedź na to, co kryje się pod spodem, może mieć kluczowe znaczenie dla bezpieczeństwa naszego państwa. A zatem kiedy biegli będą mogli bezpiecznie wejść na teren zniszczonej hali? Na razie nie wiadomo.
Przypomnijmy, że do pożaru hali doszło w niedzielę (30.08). Akcja gaśnicza trwała 7 godzin, a w kulminacyjnym momencie zaangażowanych było 20 zastępów straży pożarnej i 60 strażaków.
MaTo / Informacyjna Agencja Radiowa / opr. PrzeG / ToMa
Fot. archiwum RL
![„Badamy wszelkie możliwe wersje”. Śledztwo prokuratury po pożarze w Lublinie [AKTUALIZACJA] 1 EAttachments97221253badb09e4d1b9e542c10d247c4bb8c64 xl](https://radio.lublin.pl/wp-content/uploads/2026/09/EAttachments97221253badb09e4d1b9e542c10d247c4bb8c64_xl-1024x576.jpg)