Doświadczony center PGE Startu Lublin Roman Szymański zakończył zawodową karierę. Koszykarz pożegnał się z boiskiem w wieku 35 lat. Pozostaje jednak w klubie w nowej roli – team menadżera, ale nie tylko.
Czy trochę nie szkoda mu, że koledzy trenują, a on już nie? – Serce jeszcze chciało grać, ale też zdrowie ma się jedno. Druga, bardzo ciężka kontuzja pokazała, że to najwyższy czas na zakończenie kariery – mówi w rozmowie z Radiem Lublin Szymański. – Cieszę się, że od razu znalazłem miejsce dla siebie w klubie. Mam duże doświadczenie, znam koszykówkę od lat od strony zawodnika. Wiem czego będą zawodnicy potrzebować i myślę, że spełnię się w tej roli – dodaje.
– Przyjechałem na jeden sezon, a zostałem na dziewięć. Teraz będzie już dziesiąty rok w strukturach klubu. Takie życie. Poczułem się tutaj jak w domu i zdecydowałem się zostać – wspomina zawodnik. – Córki tutaj poszły do przedszkoli, szkoły. Druga córka jest już Lublinianką, urodzona tutaj, więc traktuję Lublin jak swój dom.
Na boisku też było sporo ciekawych, dobrych przeżyć? – Zawsze bardzo czułem wsparcie z trybun. Myślę, że jestem człowiekiem kontaktowym. Zawsze zamieniłem kilka zdań z kibicami. Oni doceniali to, że walczyłem z całych sił. I powstała taka synergia. Cieszę się, bo to miłe wspomnienia – przyznaje Szymański.
Na czym będzie polegała nowa rola? – Będę dbał od strony klubu o zawodników, aby niczego im nie brakowało, spełniał ich prośby, organizował sprzęt. Aktywnie będę także uczestniczył w treningach. Rozmawiałem z trenerem Kamińskim, iż przyda mu się pomoc doświadczonego zawodnika, który już widział w koszykówce dużo. Obejmę także drużynę U-11 dzieci. Zapraszam wszystkich chłopców do wzięcia udziału w treningach. Przygotuję ciekawe zajęcia – opowiada Szymański. – Kocham pracę z dziećmi. Mam nadzieję, że jak najwięcej dzieci zarażę koszykówką. To gra dla każdego. Nie trzeba mieć super warunków. Są zawodnicy niscy, są bardzo wysocy, ale każdy znajdzie dla siebie miejsce. Sport bardzo rozwija cechy psychologiczne jak to , żeby się nigdy nie poddawać, czy radzenie sobie ze stresem. Teraz dzieci są mocno narażone ze wszystkich stron, przebodźcowane. A sport pomaga to opanować, wyładować się, nauczyć kontrolować emocje. Do tego oczywiście świetna zabawa. Można poznać nowych przyjaciół, trenerów, są podróże. W wieku dziecięcym sport to same plusy.
POSŁUCHAJ CAŁEJ ROZMOWY:
AR / opr. PaW / ToMa
Fot. archiwum RL
Pliki dźwiękowe
Serce jeszcze chciało grać, ale też zdrowie ma się jedno. Roman Szymański o swojej nowej roli w lubelskim klubie










